fot. pixabay

Depresja Moniki: 3 rady, które pomagają jej wygrywać z chorobą

5 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

U Moniki Wydry ponad rok temu zdiagnozowano  zaburzenia depresyjno-lękowe. Spędziła też miesiąc w szpitalu na oddziale ogólno-psychiatrycznym. Dziewczyna prowadzi blog PanDa, na którym opisuje swoją walkę z chorobą. Zdradza również, co zmienia jej życie na lepsze.  

Monika rok temu była w bardzo słabej kondycji psychicznej, to właśnie wtedy napisała poniższe słowa. Wewnętrzny ból, jaki czuła, rozdzierał ją od środka. 

Przychodzą dni, kiedy życie staje się zbyt trudne. Oplatają mnie zewsząd czarne myśli. Łapią mnie w sidła. Próbuję szamotać się jak mucha, która przylepiła się do świeżo powieszonego lepu. Im bardziej wyrywam się, tym bardziej boli – napisała na swoim blogu. 

depresja

fot. pixabay

Dzięki pomocy Boga i specjalistów, wsparciu bliskich oraz ogromnej pracy nad sobą krok po kroku udaje jej się stanąć na nogi. Z wykształcenia jest lekarzem weterynarii. Niedawno zaczęła inną pracę. Choć czekają ją nowe wyzwania i dużo stresujących sytuacji, to nie zamierza rezygnować z walki o siebie.  

Zmiany są dobre, są potrzebne, pomagają rozwijać się, osiągać to, czego nie można zrobić, siedząc wygodnie na kanapie w bezpiecznym miejscu.

(…) Z Duchem Świętym do przodu, bo… »odwaga to nie brak strachu, lecz raczej stwierdzenie, że coś innego jest ważniejsze niż strach« Chris Bradford pisze na fanpage’u swojego bloga.

Trzy wyzwania, które zmieniają życie

1. Sport 

Monice w opanowaniu spustoszeń po ostrym ataku depresji pomogły przede wszystkim trzy czynniki, o których opowiada czytelnikom.

Po pierwsze: SPORT! Tak! Dokładnie tak… ten slogan o ruchu fizycznym, który powtarza się włko jest naprawdę ważny. Od marca zeszłego roku regularnie trenuję (okeeeej… to trochę za duże słowo, ale… ) w klubie piłkę nożną. Wiem, jak trudno podnieść się z łóżka, kiedy ma się depresję, stany lękowe… Wiem, jak bardzo dobijają wtedy słowa: Wyjdź na spacer, pobiegaj… Wiem, sama doświadczyłam tego stanu. Dlatego, nie proponuję Ci: zacznij trenować tak jak ja (Jeśli masz taką siłę i możliwość to super, ale..). Ja mówię: Wstań z łóżka, przejdź do drugiego pokoju chociaż na pięć minut i spójrz w okno! Jak dasz radę wyjść na krótki spacer, to super, ale jeśli będziesz w stanie tylko otworzyć okno i po chwili wrócisz w kochane, bezpieczne miejsce, to już jestem z Ciebie dumna pisze Monika.

dzieci rolki sport

pixabay

2. Odżywianie

Jest jeszcze coś, o czym często nie mówi się, a wbrew pozorom ma to duże znaczenie.

Po drugie: ODŻYWIANIE! Yhyyy… kolejny slogan… Nic odkrywczego. W zdrowym ciele zdrowy duch… bla, bla, bla. To wszystko jednak prawda! 

Dlatego zaczęłam współpracę z dietetykiem, aby »podnieść się« ze śmieciowego jedzenia, mieć siłę trenować i pracować tak, jak wcześniej. Pamiętam, jak trudno było cokolwiek zjeść w czasie depresji. Wiem, jak trudno opanować pochłanianie kolejnej czekolady w czasie tzw. kompulsywnego zajadania emocji. Dlatego nie mówię: zmień radykalnie swoje nawyki, wyrzuć stare jedzenie, wydaj pieniądze na dietetyka… (Jeśli dasz radę i chcesz tego, to super, ale…) 

Jeśli uda Ci się zjeść dziś choć jeden zdrowy posiłek albo odłożyć jedną kostkę czekolady, już jestem z Ciebie dumna! – zaznacza Monika.

zdrowe jedzenie

pixabay

3. Wsparcie psychologiczne

Po trzecie: TERAPIA! Teraz już pojechałam po bandzie! Jeszcze dwa lata temu myślałam, że owoce terapii psychologicznej to bzdura. Dziś po roku regularnej cotygodniowej terapii indywidualnej stwierdzam, że praca nad sobą w taki sposób czyni cuda. 

Wiem, że nie każdy może sobie na to pozwolić. Znam realia, zdaję sobie sprawę, jak długo czeka się na terapię w ramach NFZ i jak ona bardzo często wygląda (porażka…). 

Wiem, ile płaci się za terapię prywatnie i że często osoby z depresją nie mają sił pracować. Dlatego, nie mówię Ci: rzuć wszystko, głoduj, ale idź na terapię. 

Jednak, jeśli uda Ci się znaleźć kogoś, z kim można spotkać się choć na chwilę albo porozmawiać czy popisać i podzielić się bólem, jaki jest w Tobie, aby nie zostawać z nim samotnie to już jestem z Ciebie dumna.

Depresja to choroba. Nawet jeśli wydaje Ci się, że nikt Cię nie rozumie i czujesz osamotnienie… ja jestem, wiem przez co przechodzisz… Modlę się za Ciebie. Kiedyś wyjdzie słońce, wierzę w to pisze z nadzieją Monika. 

Zobacz także
Wasze komentarze