fot. z arch. Domu Chłopaków w Broniszewicach

Dom Chłopaków w Broniszewicach: to chłopacy wiedzą, jak żyć szczęśliwie [REPORTAŻ]

Chłopcy z Broniszewic mówią, że to „najpiękniejszy dom na wiosce”. To oni często uczą siostry dominikanki życia. „Są nieskażeni tym współczesnym światem, zachowują autentyczne człowieczeństwo. Tak samo przywitają się z wpływową personą, co z przedszkolakiem” – mówi siostra Eliza Myk OP.

Broniszewice to wioska w powiecie pleszewskim, która dla niektórych może być istnym „końcem świata”.  Kiedy jednak odwiedziłem to miejsce, przekonałem się, że życie tam ma niesamowitą głębię. W domu prowadzonym przez siostry dominikanki mieszka obecnie 66 chłopaków. Łączą ich dwie rzeczy: każdy z nich ma za sobą bardzo trudną, traumatyczną historię i każdy ma do zaoferowania światu przepis na szczęśliwe życie pomimo wszystko.

Nie ma złota i bocznych ławek

Nieopodal domu znajduje się wyjątkowa kaplica. Do jej wykonania nie wykorzystano ani grama złota. – Uczymy chłopaków tego, że tu jest przede wszystkim Pan Jezus – komentuje siostra Eliza Myk OP. W tej kaplicy co niedzielę można spotkać chłopaków na mszy św. To także kaplica, w której „nie ma bocznych ławek”. Kiedy tylko wszedłem do środka i usiadłem w bocznej ławce na tyłach, zaraz jeden z chłopaków zaczął machać mi, bym przysiadł się do niego. Tak też zrobiłem. Była to jedna z najbardziej żywiołowych i spontanicznych Eucharystii, na których byłem. Tutaj nie było problemu, by przybić piątkę księdzu w procesji wejścia czy podejść do prezbiterium, by powiedzieć swoją prośbę w modlitwie powszechnej. Msza św. zakończyła się słowami jednego z chłopaków: „Brawo, jeszcze raz!”.

>>> Miłość nie stoi bezczynnie. Na obozie Wspólnoty Ciupa – Wózkowicze [REPORTAŻ]

fot. Antoni Jezierski/misyjne.pl

Lego, rowery i kurs kynoterapii – chłopacy mają pasję

Najmłodszy z chłopaków mieszkających w Broniszewicach ma 2 lata, najstarszy 73. Są tu także młodzi nastolatkowie, a wśród nich Filip i Kacper, którzy opowiedzieli o swoich zainteresowaniach. – W domu lubię wiele rzeczy, ale chyba najbardziej układać lego – mówi Filip. – Ja również bardzo lubię układać z lego. Właśnie układam batmobila – dopowiada Kacper. – Niedawno zdałem egzamin na kynoterapeutę. Był mega łatwy – dodaje. – Ogólnie egzamin był trudny, tylko dla ciebie był łatwy – wtrąca siostra Eliza. Jak wytłumaczył Kacper, kynoterapeuta jest osobą, która dba o psy. – Lubię opiekować się psami i chodzić z nimi na wieczorne spacery. Nasze pieski to Masza, Maja, Meggy i Cheetos. Są to berneńskie psy pasterskie, całkiem duże zwierzęta – mówi mieszkaniec domu w Broniszewicach. – Umiemy już jeździć na dwukołowcach – dodają obaj chłopacy. – Ja mam storma – mówi Filip. – I ja mam także – mówi Kacper i dodaje: „Śmigam jak błyskawica”. – A ja mam pełno blizn od upadków – śmieje się Filip.

Jak wygląda tydzień w domu?

Chociaż chłopaków w Broniszewicach odwiedziłem w niedzielę, byłem ciekawy, jak wygląda ich typowy dzień w środku tygodnia. – Taki normalny dzień w tygodniu u każdego z chłopaków wygląda nieco inaczej – tłumaczy siostra Eliza. – Niektórzy chłopcy, ci starsi, wyjeżdżają na warsztaty terapii zajęciowej. Młodsi z kolei idą do przedszkola, a średniacy do szkoły. Są takie osoby, które terapię zajęciową lub rehabilitację mają na miejscu. Dużo zależy od stopnia niepełnosprawności i wieku. Około 16.00 wszyscy lądują w domu. Czasami po południu chłopacy chodzą do Kamila lub Bartka na rehabilitację – mówi dominikanka. – Właśnie w ten piątek byliśmy i pakowałem na sztandze – chwali się Kacper. Z kolei wieczór to okazja, by wspólnie obejrzeć jakiś film. – W październiku spotykamy się na różańcu, a w maju na nabożeństwach majowych. W święta mamy labę i nie chodzimy do szkoły – zaznacza siostra, a chłopacy z zadowoleniem kiwają głowami. – W czasie ferii część chłopaków jedzie do Częstochowy, a starsi do Świnoujścia – mówi dominikanka. – W Częstochowie pływamy łódką – dodaje z pasją w głosie Filip. 

fot. z arch. Domu Chłopaków w Broniszewicach

To nie ośrodek, to rodzina

Jak mówi Filip, niedziele lubi spędzać w biurze u mamy i wskazuje na siostrę Elizę. – To moja mama, tak ją nazywam – dodaje. – Tutaj chłopacy mają możliwość wybrać sobie taką najbliższą osobę: mamę, tatę – mówi siostra Eliza. – Jest taka niepisana zasada w domu, że kiedy chłopacy zapytają kogoś, czy będzie jego tatą lub mamą, to się zwykle zgadzamy. Jest to bardzo pomocne dla chłopaków. Widzimy, że ich rozwój wygląda inaczej, gdy mają mamę, tatę – zauważa dominikanka. Każdy chłopak ma tu swojego opiekuna prawnego. Jest też stała grupa opiekunek, które są najbliżej chłopaków. Jak wyjaśniła siostra Eliza, dominikanki nie przepadają, gdy ich dom jest nazywany „ośrodkiem”. – To wskazuje na tymczasowość. A tu chłopacy mieszkają całe życie. Jesteśmy rodziną – mówi dominikanka.

Czy dominikanki uczą się czegoś od chłopaków?

– Uczą mnie bardzo wielu rzeczy – uśmiecha się siostra. – Chłopcy uczą mnie otwartości na drugiego człowieka. Są bardzo ufni wobec wszystkich. Nie rozpamiętują swojej przeszłości, która jest tragiczna. Nie żyją nią. Patrząc na to, jak my teraz rozpamiętujemy naszą przeszłość, oni uczą nas, że tego już nie ma – mówi dominikanka i przytacza pewną historię. – Kiedyś ci mówiący chłopcy (niewielu chłopców w domu mówi) zeszli się razem i tak opowiadali sobie o tej swojej trudnej przeszłości. „Słuchajcie” – mówi jeden z nich. „Ale gdyby nie to wszystko, to byśmy nie mieli tego domu, który mamy teraz”. Mają umiejętność wydobywania szczęścia w każdej sytuacji – podsumowuje s. Eliza. – Trzeba się cieszyć z tego, co mamy, bo inne dzieci mogą tego nie mieć. Na przykład w Afryce, w Azji – zauważa Kacper. – Mamy piękny dom – dodaje Filip. – Chłopacy lubią mówić, że mają „najpiękniejszy dom na całej wiosce” – mówi z uśmiechem siostra.

Być nieskażonym współczesnym światem…

Jak zauważyła dominikanka, chłopacy nie segregują ludzi na lepszych i gorszych, mniej i bardziej zamożnych, lepiej czy gorzej wykształconych. – Oni tego nie rozumieją, to nie jest ich świat. Tak samo przywitają się z bardzo ważną osobistością i z przedszkolakiem. Po prostu każdy będzie przyjęty – mówi s. Eliza Myk OP. – Chłopcy są jakby nieskażeni tym światem, zachowują prawdziwe człowieczeństwo. Pokazują, że szczęście jest najważniejsze i nie wolno sobie tego szczęścia odebrać. A przede wszystkim sami go sobie nie odbierają. We współczesnym świecie idziemy w taką stronę, że odbieramy sobie to, co mamy i grzebiemy w tym, czego nie mamy. To ścieżka ku nieszczęściu – dodaje dominikanka.

fot. z arch. Domu Chłopaków w Broniszewicach

Szczęście według chłopaków

Zapytałem więc chłopaków o to, jak oni rozumieją szczęście i co to znaczy być szczęśliwym. – Szczęście to jest to, że czujemy się tutaj, jak w prawdziwym domu – mówi Kacper. – Jesteśmy szczęśliwi, a nie smutni – dodaje Filip. – Jestem szczęśliwy, kiedy zabiera mnie gdzieś tata, Kamil – mówi po chwili namysłu Filip. – Kamil był naszym wolontariuszem, teraz jest pracownikiem. Filip wybrał sobie na ojca chrzestnego właśnie Kamila, który jest też jego opiekunem prawnym – tłumaczy siostra Eliza. – Czy czasami są w domu jakieś spiny, sprzeczki? – pytam chłopaków. – Czasami się kłócę z takim jednym, mama wie, z którym – mówi Filip. Siostra Eliza kiwa głową. – Ale uczą się kompromisów, jak to w rodzinie – dodaje dominikanka i pyta Filipa: „Lubisz chodzić do szkoły”?. – Mamo, powiedz, kto lubi chodzić do szkoły? – odpowiada chłopak. – Masz to po mnie, też nie cierpiałam szkoły – śmieje się siostra. Ale widziałam twoje oceny na półrocze, są niezłe, gratulacje – dodaje dominikanka.

Chłopacy z nadzieją

Rozmawiam z siostrą Elizą już bez towarzystwa chłopaków. Jak mówi zakonnica, historie chłopców, którzy trafiają do domu w Broniszewicach, są zawsze bardzo trudne. Zostali porzuceni przez swoich rodziców. Jak mówi s. Eliza, to najmniej drastyczny scenariusz. Nierzadko doświadczyli także przemocy ze strony rodziców. Mimo tych przeżyć, potrafią spojrzeć na siebie, na świat, na drugiego człowieka oczami pełnymi dobra i nadziei. Przebywając w ich towarzystwie, można doświadczyć tego, jak może wyglądać świat bez szybkiej opinii, osądu, bez narzekania i drobiazgowości, bez łapczywego karmienia własnego ego. Razem z siostrami, opiekunkami, pracownikami i wolontariuszami chłopacy tworzą rodzinę, tworzą prawdziwy dom, który – jak sami mówią – jest najpiękniejszym domem w Broniszewicach.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze