Fot. pixabay/fradellafra
Ekspert: w typowaniu bezpiecznego miejsca obowiązują zasady – aplikacja, piwnica, grube ściany
Po pierwsze aplikacja w telefonie, po drugie piwnica, a po trzecie część domu otoczona grubymi ścianami, które mogą wytrzymać uderzenie – wymienił prof. Bernard Wiśniewski, ekspert ds. bezpieczeństwa, zapytany o to, jak rozumieć zawarte w komunikatach RCB zalecenie „udaj się w bezpieczne miejsce”.
W alertach wydawanych przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa i dotyczących zagrożenia atakiem z powietrza, takim jak ten, który w niedzielę otrzymali mieszkańcy województw lubelskiego i podkarpackiego, jednym z zaleceń jest udanie się w bezpieczne miejsce.
PAP zapytała ekspertów ds. bezpieczeństwa ludności i zarządzania kryzysowego, co w takiej sytuacji odpowiednio mieszkańcy dużych miast, małych miast oraz wsi powinni uznać za „bezpieczne miejsce”.
Prof. dr hab. Bernard Wiśniewski, dyrektor Centrum Metodologii Badań Bezpieczeństwa Akademii WSB podkreślił, że przede wszystkim należy skorzystać z tego, co przygotowało państwo, czyli z aplikacji „Gdzie się ukryć” (gdziesieukryc.pl), w której wskazane są dokładne lokalizacje schronów oraz miejsc schronienia.

Jak czytamy na stronie Państwowej Straży Pożarnej, w grudniu ub. r. PSP oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji uruchomiły aplikację „Gdzie się ukryć”, która zastąpiła działającą od kwietnia 2023 r. aplikację „Schrony”. Narzędzie pokazuje najbliższe punkty schronienia oraz wyznacza do nich trasę. W czerwcu br. baza obejmowała 83 tys. takich punktów, mogących pomieścić 24 mln osób. Są wśród nich m.in. przejścia podziemne, stacje metra, tunele, podziemne garaże i piwnice. Obiekty są na bieżąco weryfikowane przez PSP i organy odpowiedzialne za ochronę ludności, a baza jest systematycznie rozbudowywana. Po uprzednim pobraniu danych aplikacja może działać również bez dostępu do internetu.
– Jeżeli z jakichś względów nie znamy lokalizacji najbliższego schronu czy miejsca schronienia lub nie możemy z niego skorzystać, powinniśmy udać się do piwnicy – wyjaśnił Wiśniewski i dodał, że w przypadku zabudowy pozbawionej piwnic powinno się znaleźć przy najgrubszej ścianie. – Nie chodzi o ściany działowe, które mogą się skruszyć w wyniku uderzenia, tylko takie, które mogą wytrzymać większe naciski – doprecyzował.
Rozmówca PAP zwrócił uwagę na fakt, że wyjątkowo bezpiecznymi budynkami są szkoły budowane w latach 60., tzw. tysiąclatki. – Nie szczędzono pieniędzy na ich budowę, skutkiem czego mają solidne podpiwniczenie, grube płyty żelbetowe i konstrukcję zdolną do wytrzymania dużych nacisków – wskazał.
>>> Topnienie lodowców w Himalajach coraz większym zagrożeniem dla Indii
Zwrócił również uwagę na fakt, że w starych budynkach, szczególnie tych wzniesionych w Warszawie i innych dużych miastach, dachy nierzadko mają specjalną żwirową podsypkę, która może amortyzować uderzenie.
– A więc: po pierwsze aplikacja, po drugie piwnica, a po trzecie grube ściany, które mogą wytrzymać uderzenie – podsumował Wiśniewski.

Dr Jan Ziobro, zastępca dyrektora Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego, podzielił opinię, że piwnice zapewniają dobre schronienie. Zastrzegł jednak, że należy je przystosować do przebywania w nich ludzi. – Jeżeli dron uderzy w budynek i zniszczy jedną ze ścian, może ona spaść albo pozostać zawieszona na elementach konstrukcyjnych, a następnie zagruzować wyjście. Dlatego trzeba zrobić dwa alternatywne wyjścia – wyjaśnił. Jak dodał, w większości miejskiej zabudowy spełnienie tego warunku jest stosunkowo proste: – W blokach zazwyczaj każda klatka ma swoją piwnicę i oddzielne wyjście. Wystarczy połączyć te przejścia i zamknąć je drzwiami. Kiedy pojawia się zagrożenie, otwieramy je i mamy schronienie. A wykorzystana do budowy ilość betonu stanowi bardzo dobrą ochronę – podkreślił.
Na wsi, oprócz figurujących w aplikacji miejsc schronienia, również dobrą ochronę możemy uznać piwnice. – Mieszkam na wsi. Mam w domu dwa stropy i schody. To stanowi dobre zabezpieczenie. Zrobiłem właz prowadzący na zewnątrz i zamknięty metalowym wyjściem – wskazał Ziobro, lecz zastrzegł: – Oczywiście w takim miejscu trzeba znaleźć rozwiązania dla zaspokojenia potrzeb higieniczno-sanitarnych. Bez jedzenia przez pięć czy sześć godzin, jesteśmy w stanie wytrzymać. Trudniej dokonać tego bez wody i możliwości zaspokojenia potrzeb higieniczno-sanitarnych. Nie wymagają one jednak jakichś szczególnych rozwiązań – wystarczy worek, wiadro i jakiś intymny kącik.
W ocenie eksperta, jeżeli w trakcie ataku powietrznego znajdujemy się na wsi, a nie mamy dostępu do piwnicy, powinniśmy oddalić się od zabudowań. – Należy znaleźć się odpowiednio daleko od obiektów, w które może uderzyć dron. I to na tyle daleko, żeby odłamki nie wyrządziły nam szkody – dodał.
Eksperci, zapytani o to, co należy robić, gdy przemierzamy samochodem rejon objęty alertem wynikającym z zagrożenia ataku powietrznego, zgodnie zwrócili uwagę, że najgorszym błędem jest kontynuowanie podróży.
– Jeżeli jesteśmy w przestrzeni zurbanizowanej, trzeba się zatrzymać w miejscu, w którym nie stwarza to zagrożenia i udać się do bezpiecznego miejsca. Zgodnie z prawem ma ono być ogólnodostępne. W innych przypadkach należy jak najszybciej oddalić się od drogi, która może być potencjalnym celem ataku – wyjaśnił Ziobro.
Jak dodał prof. Wiśniewski, bezwzględnie powinniśmy zejść z jezdni i ukryć się w jakimś zagłębieniu. W takim przypadku przydatne mogą być rowy odwadniające.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Polacy coraz częściej kupują nieruchomości w Hiszpanii w poszukiwaniu bezpieczeństwa
Badanie: 71 proc. pracowników nie czuje bezpieczeństwa psychologicznego w pracy
USA: miliarderzy popierają apel o spowolnienie rozwoju technologii AI





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny