fot. pixabay.com

Jak często znikają polskie dzieci?

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Co roku policja otrzymuje ok. 7 – 8 tys. zgłoszeń o zaginięciu osób małoletnich. 95 proc. dzieci w ciągu pierwszych 7 dni od zgłoszenia zaginięcia trafia z powrotem do swoich domów. Zdarzają się jednak przypadki, że dziecko jest poszukiwane przez wiele lat – informują eksperci.

W 2017 roku liczba małoletnich poniżej 17 roku życia, których zaginięcie zgłoszono na policję wynosiła 6758. 443 zgłoszeń dotyczyło dzieci do 7 roku życia, 953 – dzieci w wieku 7 – 13 lat, a 5362 – nastolatków w wieku 14 – 17 lat. Dane te pochodzą ze statystyk Komendy Głównej Policji (KGP).

Według informacji KGP, 95 proc. dzieci w ciągu pierwszych 7 dni od zgłoszenia zaginięcia trafia z powrotem do swoich domów.

„Największą grupę zaginionych osób małoletnich stanowią nastolatkowie” – mówi Agata Nowacka, specjalista ds. poszukiwań Fundacji Itaka. Wyjaśnia, że „małe dzieci najczęściej oddalają się od rodziców, bo mają niedostateczną opiekę”. Dodaje, że padają też ofiarami porwań rodzicielskich. „W poprzednich latach policja notowała około 600 przypadków rocznie. Jest to sytuacja, kiedy jeden z rodziców utrudnia lub uniemożliwia drugiemu rodzicowi widzenie się z dzieckiem” – tłumaczy Nowacka.

Według niej w przypadku starszych dzieci najczęstszą przyczyną zaginięć są ucieczki z domu. „Uciekają coraz młodsze dzieci. Robią to przez konflikty w rodzinie, ze znajomymi, czy trudności w szkole. Zdarza się też, że przyczyną są zaburzenia takie, jak depresja” – mówi.

Specjalistka ds. poszukiwań przyznaje, że podczas ucieczek zdarzają się sytuacje niebezpieczne, nawet zagrażające zdrowiu i życiu dzieci. „Mamy takie przypadki, kiedy zaginione osoby, często samotne dziewczęta, z jakimiś problemami w domu lub w szkole, poznają przez internet osobę, która okazuje im zainteresowanie, odpowiada na ich potrzeby emocjonalne.

fot. pixabay.com

One wówczas decydują się opuścić dom i z taką osobą spotkać się, a nawet jakoś związać. Jednak nierzadko te osoby dążą po prostu do wykorzystania młodej dziewczyny. Czasem kończy się to niestety tragicznie” – mówi Agata Nowacka.

Ekspertka podkreśla, że zaginięcie dziecka należy zgłosić jak najszybciej. „Jeżeli uważamy, że coś złego może się dziać, nie mamy kontaktu z dzieckiem, wykluczyliśmy, że jest u znajomych, to powinniśmy zgłosić zaginięcie na policję jak najszybciej. Funkcjonariusze mają obowiązek przyjąć takie zgłoszenie i podjąć niezbędne działania” – podkreśla Nowacka.

Wyjaśnia, że w przypadku małych dzieci działania policji polegają wówczas na przeszukaniu najbliższych okolic oraz miejsc, do których dziecko mogło się udać. Funkcjonariusze tworzą wtedy grupy poszukiwawcze z psami tropiącymi. Mogą też – tak jak w przypadku poszukiwań 5-letniego Dawida Żukowskiego – użyć dronów, czy helikopterów. „Funkcjonariusze podejmują również czynności operacyjne takie jak np. sprawdzenie komputera dziecka, logowanie komórki, czy rozpytywanie znajomych” – mówi Nowacka.

Pytana, o system „Child Alert” odpowiada, że do tej pory w Polsce był uruchomiony trzykrotnie przez policję. „Jest to system pomagający w poszukiwaniu dziecka, kiedy jest sytuacja szczególnego zagrożenia. Wtedy komunikaty i zdjęcia dziecka są rozsyłane do partnerów medialnych, a wizerunek dziecka jest umieszczany w krótkim czasie we wszystkich mediach, aby całe społeczeństwo było poinformowane o jego zaginięciu. Uruchamiany jest też numer 995, pod którym zbierane są informacje w tej sprawie. Do tej pory w Polsce system zadziałał w 100 procentach. Dzieci zostały odnalezione szybko” – tłumaczy specjalista ds. poszukiwań Fundacji Itaka.”

Nowacka przyznaje, że „są przypadki, kiedy dziecko jest zaginione przez wiele lat”. „W naszej bazie mamy przypadki zaginięć z lat 90, 80, a nawet 70-tych” – wskazuje. „To około siedemdziesięciu kilku przypadków” – ocenia Agata Nowacka, specjalista ds. poszukiwań Fundacji Itaka.

Fundacja Itaka również angażuje się poszukiwania dzieci. „Mamy bezpłatny numer telefonu: 116 000. Pod nim można zgłosić zaginięcie dziecka, uzyskać poradę psychologa, czy prawnika w kwestii porwania rodzicielskiego” – tłumaczy Nowacka

Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze