fot. EPA/NIC BOTHMA

Jezuici na Księżycu

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Dziś obchodzimy 50. rocznicę pierwszego kroku, który człowiek postawił na powierzchni Księżyca. Armstrong, Collins i Aldrin – nazwiska członków misji Apollo 11 na naturalnego satelitę Ziemi zna właściwie każdy. Nie wszyscy jednak wiedzą, że na Księżycu „znaleźli się” też sławni jezuici.

Ignacy Loyola – założyciel Towarzystwa Jezusowego, powszechnie znanego pod uproszczoną nazwą jezuici, zawsze z wielkim podziwem podchodził do kwestii stworzenia. Legendy mówią, że każdego wolnego wieczoru wychodził na dach swojego domu, gdzie w zupełnej ciszy podziwiał ogrom, a tym samym i tajemnicę wszechświata.

Wielcy następcy

Jego następcy, duchowi synowie, którzy podążyli za przykładem św. Ignacego, po dziś dzień krocząc jego śladami, wyrażają głęboki podziw świata i jego stworzenia. Chcąc zgłębiać tę tajemnicę, starają się badać ją w sposób jak najbardziej naukowy. 

Okazuje się, że w ciągu lat wkład członków Towarzystwa Jezusowego w rozwój astronomii i fizyki był tak wielki, że ich imionami nazwano 34 kratery znajdujące się na powierzchni Księżyca.

fot. Wikimedia Commons

Sam św. Ignacy choć nie ma „swojego krateru, nie pozostał niedoceniony. Razem z kilkoma innymi jezuitami „nazywa” pewną grupkę asteroid.

Wracając jednak do jezuickich kraterów: jeden z największych nosi imię Christophorusa Claviusa – sławnego matematyka, astronoma i logika, który znany jest przede wszystkim z pracy nad udoskonalaniem kalendarza gregoriańskiego mającym później zastąpić ten opracowany jeszcze na zlecenie Justyniana Wielkiego. Jego praca przydaje nam się do dziś, bo kalendarz gregoriański obowiązuje właściwie bez większych zmian.

fot. Wikimedia Commons

Inny krater upamiętnia Ruđera Josipa Boškovica – jezuitę żyjącego w XVIII w. parającego się szeroką paletą różnych dziedzin. Był to prawdziwy człowiek renesansu, choć żył w okresie baroku. Już wtedy stworzył podwaliny pod teorię atomistyczną i to właśnie dzięki niemu potrafimy wyznaczyć równik wirującej planety. W 1753 r. na podstawie prostych obserwacji odkrył, że na Księżycu nie ma atmosfery.

Historia kołem się toczy

Jak zaznacza magazyn „Ameryka”, jezuicka tradycja astronomiczna jest kontynuowana w Obserwatorium Watykańskim, które zostało oddane pod opiekę członkom Towarzystwa Jezusowego. Niedawno udało im się nawet odkryć, że pobliska galaktyce Drogi Mlecznej galaktyka Andromeda połączyła się z inną, mniejszą, już około dwóch miliardów lat temu. 

Zobacz także
Wasze komentarze