Jezus nie gromił, ale przygarniał czyli przepis na dobre kazanie 

6 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Trzy tomy, ponad 900 stron, ponad 200 kazań. Jest z czego wybierać, z czego korzystać. O. Paweł Krupa to znany dominikański kaznodzieja, autor trzech części „Krupówek warszawskich” (zimowych, wiosennych oraz na lato i jesień). Ma grono wiernych „fanów”, wielbicieli jego homilii. 

Niedawno na spotkaniu w Warszawie dzielił się doświadczeniami związanymi z przygotowywaniem i głoszeniem kazań, a przede wszystkim z ich przeżywaniem. Przy okazji wyłożył „kawa na ławę”: jak według niego powinno wyglądać dobre kazanie. (zdjęcie do artykułu: Dziennik Gazeta Prawna).

Krupówki w Warszawie  

Najpierw kilka słów o „Krupówkach warszawskich”. To zbiór kazań, ale tak naprawdę kaznodziejski notatnik, który do głoszenia kazań posłużył. Powstał na podstawie homilii wygłaszanych przez o. Pawła w dominikańskim kościele na warszawskim Służewie. Niedzielne Msze św. o godzinie 14:00 gromadzą mnóstwo wiernych zasłuchanych w słowa tego kaznodziei, a dzięki niemu w Słowo Boże. Kazania można czytać po kolei (według kalendarza liturgicznego), ale i na wyrywki, zaglądać jak do komentarza na daną niedzielę albo praktykować jako rozważania biblijne. O. Paweł Krupa ma w tej kwestii spore doświadczenie. Głosił kazania we Francji, we Włoszech, w Warszawie i w Radomiu. Jak zapewnia, do każdego przykłada wielką wagę.  

Po pierwsze – nie odbębniać 

To pierwsze i podstawowe zadanie kapłana. Nie każdy kapłan musi być kaznodzieją, ale każdy powinien potrafić wygłosić dobre kazanie. „Kazanie to miejsce na teologię” – mówił na spotkaniu o. Krupa. Jednak nie ma to być teologia taka jak na studiach – to ma być teologia, która tłumaczy Słowo Boże i do Boga przybliża. Przypomniał postać mistrza Jana Eckharta (niemieckiego mistyka, filozofa, teologia i dominikanina), który potrafił mówić i do chłopów, i do profesorów, i do mieszkańców miast, i wsi. Homilia to słowo o Bogu, człowieku i świecie. Czyli o prawdach wiary. „Gdy w duszpasterstwie pytali mnie, kim chcę być, stwierdziłem że nie chcę być duszpasterzem młodych i chorych – nimi się zawsze ktoś zajmie. Ja chciałem się zająć niedzielnymi katolikami” – mówi o. Krupa.  

Ksiądz od niedzielnych katolików  

„Niedzielni” – czyli ci, co przychodzą do kościoła co niedzielę i głównie tylko w niedzielę. Nie jest to określenie pejoratywne (za mało, za rzadko) – po prostu ich okazja do spotkania ze Słowem Bożym przypada na niedzielę. To wtedy mają szansę na poznanie i zrozumienie Słowa Bożego. I tę szansę trzeba jak najlepiej wykorzystać. To właśnie podstawowe zadanie dla kaznodziei. „Kazanie to świetne miejsce i czas, by mówić o prawdach teologicznych, ale nie używając terminów teologicznych” – taki idealny przepis na kazanie ma o. Krupa. 

„Nigdy nie publikowałem moich kazań. Pomysł ten zrodził się w głowie jednej z czternastowiczek (uczestniczącej w Mszach św. o 14.00 – przyp. red.). Z własnej inicjatywy zaczęła spisywać moje homilie z nagrań i redagować je, a w końcu namówiła mnie do wydania ich drukiem. Jestem jej za to ogromnie wdzięczny, choć nie ukrywam, że wciąż mam w sobie sporo wahań. Homilia bowiem to wydarzenie, które dzieje się w konkretnym miejscu i czasie, a jego uczestnikami są: kaznodzieja, słuchacze oraz – jak wierzę – Duch Święty, który działa w nich i pomiędzy nami (słowo „Od Autora”, wstęp do „Krupówek warszawskich”). 


Duchowe przeżycie 
 

Homilia to komentarz do Ewangelii. Dominikanin podkreśla: „Głoszę Słowo Boże. To przede wszystkim!”. Kazanie nie powinno być zbiorem myśli kapłana. Kapłan ma być przekaźnikiem pośrednikiem między Ojcem a Jego dziećmi (wiernymi). Dlatego tak ważne jest – zdaniem o. Krupy – by przed kazaniem wyciszyć myśli, wsłuchać się w głos z Góry. Podkreśla, że dla niego głoszenie kazania jest przeżyciem duchowym. „To dla mnie spotkanie z Bogiem, a dopiero później (co nie znaczy, że mniej ważne) spotkanie z wiernymi. On mnie tu stawia i on chce tym ludziom coś powiedzieć” – mówił na spotkaniu u warszawskich dominikanów. Ta „niewidzialna ręka Boga” niekiedy daje o sobie znać. Ojciec przypomniał sytuacje (które od czasu do czasu się zdarzają), gdy po Mszy św. przychodzi ktoś i dziękuje ma za konkretne słowa i myśli wypowiedziane w czasie homilii. A on – jako żywo – ich sobie nie przypomina. Nie pamięta, by konkretnie o tym mówił. Wierny (wierna) jest jednak święcie przekonany, że je słyszał. „To musi być działanie Boga” – mówi o. Krupa: „W czasie homilii jest możliwa kontemplacja. Właśnie w tym czasie, który wydawałoby się, że nie jest na to przeznaczony”. Mówi, że stara się przygotowywać kazania z wyprzedzeniem, a gdy już ma całość, czyta je, zamyka, idzie coś robić, sprząta, goli się. „A o głowę mi się myśli obijają. Mam wrażenie, że Słowo Boże które tam wpadło, obija o różne komórki i zwoje mojego mózgu i nagle się coś dzieje, coś mnie uderza, coś co muszę dopisać, dopowiedzieć” – zdradza tajniki swojego warsztatu o. Paweł.  

Proste, bezpośrednie i na temat  

To – według o. Krupy – najważniejsze cechy dobrego kazania. A w kazaniu najważniejsze są słowa, a nie ich autor. To słowa mają zapamiętać wierni, a nie tego, kto je do nich kierował. Przypomniał słowa ks. Jerzego Popiełuszki, którego stały się jego symbolem i inspiracją dla tysięcy, jeśli nie milionów Polaków, w czasach komunizmu. To oczywiście fraza „Zło dobrem zwyciężaj”. A pewnie większość z tych, którzy wzięli ją sobie do serca, nie pamięta albo nie wie, że ich autorem jest św. Paweł. „Co jest jednak ważniejsze: żyć tymi słowami, czy pamiętać o ich autorze?” – pyta autor „Krupówek warszawskich”.  

„Ofiaruję to wszystkim, którzy po niego sięgną, mając nadzieję, że nie znużą się lekturą, ale doświadczą tej radości, która towarzyszy mi zawsze, kiedy staję na ambonie – radości głoszenia słowa” („Od autora”, wstęp do „Krupówek warszawskich”). 

Teologia to nie jest sztuka dla sztuki  

Ksiądz nie ma tworzyć wyłącznie dla siebie, do szuflady. Oczywiście powinien poszerzać swoją wiedzę teologiczną, ale teologia ma wzbogacać jego warsztat i pełnić przede wszystkim rolę służebną wobec wiernych. Teolog powinien dzielić się tym, co sam pojmie o Bogu. Nie może zatrzymywać tego dla siebie. „Kaznodzieja chwyta Słowo Boże i wskazuje prawdy wiary” – mówi o. Krupa i podkreśla: „Kazanie ma pokazać, jakie jest przejście od Słowa Bożego do życia. Te rzeczy nie mogą być od siebie oderwane”, a całą teologię można zamknąć w jednym zdaniu: „Wierzę w jednego Boga, Ojca i Syna i Ducha Świętego. Kazanie ma nas do tego przybliżać”.  


Bardziej przygarniać niż gromić 
 

O. Krupa przestrzega przed metodą, którą lubią stosować niektórzy księża wobec „niedzielnych” (czytaj: „rzadkich”) wiernych. „Rzadko przychodzą, więc rąbnę ich po sumieniu, to zapamiętają” – tak tę metodę opisuje o.Paweł. Dominikanin uważa, że to zła droga, bo… drugi raz nie przyjdą (a przynajmniej jest takie ryzyko). Oczywiście wstrząśnięcie kimś może czasami przynieść i dobre skutki, ale dla niego bezpieczny wydaje się jednak sposób ewangeliczny. „Jak się posłucha Jezusa, to on jednak częściej przygarniał niż gromił” – mówi  Paweł i z uśmiechem dodaje: „Gromił też, ale jednak szala przechyla się na rzecz przyganiania”. Wspominał Francję. Tam zstępował księży w czasie wakacji. Proboszcz jednej parafii powiedział mu: „Będziesz mieć sporo pogrzebów, przygotuj dobre kazania. Niech będą katechetyczne. Przyjdzie wiele osób”.  

Paweł zaznacza też, że warto mówić do tych, którzy są w kościele. Wydaje się, że to oczywista oczywistość, prawda? Niektórzy księża lubią jednak „nawrzucać” tym, których nie ma, ale słuchają tego ci, którzy w kościele właśnie są. „No nie, oni już są w kościele, to się zwróć do nich” – mówi z uśmiechem o. Krupa.  

Czego nie robić  

Nie używać tanich chwytów retorycznych – słuchacz to wyczuje, nie przesadzać z anegdotami, nie podskakiwać zbytnio, nie gestykulować za dużo, nie przedrzeźniać. Kazanie być ciekawie, ale nie można z niego robić farsy. Ciekawić ma treść, nie forma. Forma ma jedynie pomagać. Są kapłani, którzy do głoszenia kazań mają talent, są i tacy, którzy tego daru nie otrzymali. Wtedy najważniejsze jest, by skupili się na tym, by kazanie było po prostu poprawne (patrząc przez pryzmat teologii) i zrozumiałe (patrząc z punktu widzenia wiernych). Wirtuozami nie będą, ale przynajmniej nie będą fałszować.  

 

 

Paweł Krupa OP (ur. 1965 r.) – dominikanin, historyk mediewista. Studiował w Krakowie, Paryżu i Rzymie. W latach 1997–2010 był członkiem Commissio Leonina przygotowującej krytyczne wydanie dzieł św. Tomasza z Akwinu. Był dyrektorem Instytutu Tomistycznego.  

Jezus nie gromił, ale przygarniał czyli przepis na dobre kazanie 
Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze