Fot. pixabay

Justyna Nowicka: wojna kobieco-kobieca o piękno. Na marginesie polemiki wokół „Biblii dla kobiet” 

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Biblia dla kobiet wzbudziła kontrowersje, głównie wśród publicystek i internautów. Pani Małgorzata Bilska napisała recenzję, odpowiedziała jej siostra Judyta Pudełko. W tle można wyczytać, że spory te głównie dotyczą tego, w jaki sposób postrzegamy to, co męskie i co kobiece. Dotyczą stereotypów, jakie pojawiają się wokół tego tematu. 

Stereotypy – męskie, kobiece czy nijakie 

Oczywiście, że stereotypy są jakimś uproszczeniem rzeczywistości. Bywają szkodliwe, dyskryminujące. Nie jestem jednak przekonana, czy należy używać tego słowa, jeśli mówimy o fakcie, że statystycznie mężczyźni częściej interesują się piłką nożna, a kobiety trendami w ozdabianiu paznokci. Myślę, że nie jest to posługiwanie się stereotypami, ale pewną obserwacją dotyczącą tego, w jaki sposób funkcjonują kobiety i mężczyźni. 

I oczywiście nie ma niczego złego w tym, gdy kobieta lubi oglądać mecze, a mężczyzna tego nie znosi. I podobnie, jeśli kobieta nie wie, który lakier do paznokci jest modny w tym sezonie, a mężczyzna wie. Obserwacje te nie są dogmatami i nigdy nie powinny nimi się stać. Jest pewna statystyczna większość, ale nie należy z niej tworzyć postulatu, że „tak być powinno”. 

Nie należy się jednak bać korzystania z tych obserwacji, ani stwierdzania, że kobiety i mężczyźni jednak różnią się miedzy sobą w postrzeganiu i wyrażaniu świata. Czasami różnice są drastyczne, a czasami subtelne. Ale jednak są. 

Fot. pixabay

Apostołowie piękna 

Biblia jest uniwersalna. Treści, które nam przekazuje, są zarówno męskie, jak i kobiece. Nie uważam, że powinniśmy dzielić pojęcia na bardziej „kobiece” czy „męskie”. Piękno, które stereotypowo może być postrzegane jako coś typowo kobiecego, może być wyrażane zarówno przez kobieta, jak i przez mężczyznęSpójrzmy choćby na obraz przedstawiający sceny biblijne pędzla El Grecco. Czy można mu odmówić miana „apostoła piękna”? Jako męskie postrzegamy za to siłę, odwagę.  Ale już w Biblii nie brakuje silnych kobiet. Czy Judyta albo Maryja nie były właśnie silnymi kobietami? 

Oczywiście kobieta i mężczyzna, z racji tego, że jednak różnią się miedzy sobą – i nie należy przed tym uciekać w obawie przed popadnięciem w stereotyp – w nieco inny sposób postrzegają i wyrażają te uniwersalne wartości, takie jak piękno, dobro, siła, odwaga, czułość, itp. Ale nie uprawnia nas to do kategoryzowania wybranych wartości jako bardziej męskich, czy jako bardziej kobiecych.  

>>> Pierwsza w Polsce Biblia dla kobiet. Bez problemu zmieści się w… torebce! 

Fot. pixabay

Kobiece znaczy gorsze 

Dyskusja, może zwłaszcza w Kościele, o tym, co znaczy „geniusz kobiety” czy „geniusz mężczyzny” ma też kontekst – nazwijmy go – mentalnościowo-praktyczny. Wiele kobiet, im Kościół bardziej zapewnia o wyjątkowej roli kobiety, o jej godności, o niesamowitym darze jakim dla ludzkości jest kobieta… tym bardziej czuje, że temu wszystkiemu brakuje wiarygodności. Wiele już artykułów i książek powstało na temat roli kobiet w Kościele… Można zapytać – dlaczego tak wiele ich powstało, powstaje i pewnie będzie jeszcze powstawać? Dlaczego trzeba tak zapewniać o tej wyjątkowości, deklarować ją i uzasadniać? Przecież, jeśli ktoś mnie szanuje, docenia, akceptuje, to nie potrzebuje mi pisać orędzi ani deklaracji, żeby o tym powiedzieć. Widzę to w milionie gestów, słów, w jego postawie. A jeśli tego nie ma, to zapisane słowa pozostają jedynie wydmuszką. I rozumiem, że można mieć niechęć do kolejnej inicjatywy, która być może powiększy jedynie kolekcję wydmuszek. Nie chcę tutaj oceniać, czy tak faktycznie jest – pozostawiam to indywidualnej wrażliwości. Ale chcę powiedzieć, że rozumiem tę obawę i pewien wewnętrzny opór. 

Fot. pixabay

>>>Kobieta przeciwko kobiecie. Dlaczego to sobie robimy? [FELIETON]

Wojna kobieco-kobieca o piękno 

Czasami „idzie na noże”. Może trochę za bardzo. Ale spór, dialog i dezintegracja (oby pozytywna) mają szansę być bardzo twórcze. Zwłaszcza, jeśli chodzi o odnajdywanie własnej tożsamości jako kobiety. I myślę, że powinniśmy się spierać, różnić, polemizować, dociekać i… akceptować. Jedna będzie w różowej sukience, z kwieciem we włosach pląsać na łące w takt śpiewu słowików o poranku. A druga będzie mknąć obok, drogą w lesie terenowym samochodem na off roadzie, a później wskoczy w poprzecierane dżinsy i będzie szaleć na koncercie rockowym. Czy któraś z nich jest bardziej kobieca? Absolutnie nie. Świadczy to tylko o tym, że w inny sposób swoją kobiecość odnalazły i pokazały. To wzajemne uzupełnianie się, ten dialog jest w każdej z nas. I to jest piękno. 

 

 

 

 

 

 

Zobacz także
Wasze komentarze