Fot. vatican media

Kamerun: papież potępia wykorzystywanie religii dla podsycania konfliktów

„Biada tym, którzy naginają religie i nawet samo imię Boga do własnych celów wojskowych, ekonomicznych i politycznych, wciągając to, co święte, w to, co jest najbardziej brudne i mroczne” – powiedział Ojciec Święty podczas spotkania modlitewnego w intencji pokoju w katedrze św. Józefa w Bamendzie w północno-zachodniej części Kamerunu.

Najdrożsi Siostry i Bracia!

Z radością staję pośród was w tym dotkniętym cierpieniem regionie. I jak to przed chwilą ukazały wasze świadectwa, cały ból, który przeszył waszą wspólnotę, sprawia, że dziś jeszcze mocniej wybrzmiewa świadomość: Bóg nas nigdy nie opuścił! W Nim, w Jego pokoju, zawsze możemy zacząć od nowa!

Ksiądz Arcybiskup przypomniał proroctwo, które głosi: „O jak są pełne wdzięku na górach nogi zwiastuna radosnej nowiny” (Iz 52, 7). W ten sposób powitał mnie, kiedy przybyłem pośród was, ale teraz chciałbym odpowiedzieć: jakże piękne są również wasze stopy, pokryte pyłem tej skrwawionej, ale żyznej ziemi; tej ziemi znieważonej, ale bogatej w roślinność i obfitej w owoce. To właśnie te stopy przywiodły was tutaj i pomimo napotkanych prób i przeszkód prowadziły was drogami dobra. Dziękuję wam, ponieważ – to prawda! – jestem tutaj, aby głosić pokój, a tymczasem widzę, że to wy głosicie go mnie i całemu światu. Jak bowiem przed chwilą przypomniał jeden z was, kryzys, który wstrząsnął tymi regionami Kamerunu, bardziej niż kiedykolwiek zbliżył wspólnoty chrześcijańskie i muzułmańskie, do tego stopnia, że wasi przywódcy religijni zjednoczyli się i powołali Ruch na rzecz Pokoju, poprzez który starają się pośredniczyć między zwaśnionymi stronami.

Jakże pragnąłbym, aby tak działo się w wielu miejscach na ziemi! Błogosławieni ci, którzy wprowadzają pokój! Biada jednak tym, którzy naginają religie i nawet samo imię Boga do własnych celów wojskowych, ekonomicznych i politycznych, wciągając to, co święte, w to, co jest najbardziej brudne i mroczne. Tak, drodzy bracia i siostry, wy, złaknieni i spragnieni sprawiedliwości, wy, ubodzy, miłosierni, cisi i czystego serca, wy, którzy płakaliście, jesteście światłością świata! (por. Mt 5, 3-14). Bamendo, jesteś dzisiaj miastem na górze, wspaniałym w oczach wszystkich! Siostry i bracia, bądźcie długo solą, która nadaje smak tej ziemi. Nie traćcie waszego smaku, także w nadchodzących latach! Traktujcie jako skarb to, co was zbliżyło i czym dzieliliście się w godzinie płaczu. Bądźcie oliwą, którą obmywa się ludzkie rany.

fot. PAP/EPA/LUCA ZENNARO

W tym kontekście moje podziękowania kieruję do wszystkich – w szczególności do kobiet – świeckich i sióstr zakonnych – które opiekują się osobami dotkniętymi traumą przemocy. To ogromna, niezauważana, codzienna praca, która – jak wspomniała siostra Carine – naraża na niebezpieczeństwo. Potentaci wojenni udają, że nie wiedzą, iż wystarczy chwila, aby zniszczyć, ale często nie wystarczy całego życia, by odbudować. Udają, że nie widzą, iż potrzeba miliardów dolarów, by zabijać i niszczyć, ale nie znajduje się niezbędnych środków na leczenie, edukację i podnoszenie na duchu. Ci, którzy okradają waszą ziemię z jej zasobów, zazwyczaj znaczną część zysków inwestują w broń, w spiralę destabilizacji i niekończącej się śmierci. To świat odwrócony na opak, wypaczenie Bożego stworzenia, które każde uczciwe sumienie musi potępić i odrzucić, wybierając ten zwrot o sto osiemdziesiąt stopni – nawrócenie – które prowadzi w przeciwnym kierunku, na drogę zrównoważoną i bogatą w ludzkie braterstwo. Świat jest niszczony przez garstkę trzymających władzę, a wspierają go w istnieniu niezliczone rzesze solidarnych braci i sióstr! Jesteśmy potomstwem Abrahama, niezliczonym jak gwiazdy na niebie i ziarenka piasku na morskiej plaży. Spójrzmy sobie w oczy: już jesteśmy tym ogromnym ludem! Pokoju nie trzeba wymyślać: trzeba go przyjąć, akceptując bliźniego jako brata i siostrę. Nikt nie wybiera swoich braci i sióstr: musimy się tylko wzajemnie przyjmować! Jesteśmy jedną rodziną i mieszkamy w tym samym domu, na tej cudownej planecie, o którą przez tysiąclecia troszczyły się starożytne kultury.

>>> Papież do dziennikarzy: w Algierii piękna okazja do budowania mostów i dialogu

Papież Franciszek napisał w Adhortacji apostolskiej Evangelii gaudium coś, co przychodziło mi na myśl, gdy słuchałem waszych słów: „Misja w sercu ludu nie jest częścią mojego życia ani ozdobą, którą mogę zdjąć; nie jest dodatkiem ani jeszcze jedną chwilą w życiu. Jest czymś, czego nie mogę wykorzenić z siebie, jeśli nie chcę siebie zniszczyć. Ja jestem misją na tym świecie, i dlatego jestem w tym świecie” (nr 273).

Drodzy bracia i siostry z Bamendy, z tymi właśnie uczuciami jestem pośród was! Służmy razem pokojowi! „Trzeba przyjąć samych siebie jako naznaczonych ogniem przez tę misję oświecania, błogosławienia, ożywiania, podnoszenia, uzdrawiania, wyzwalania. W tym objawia się lekarz dusz, nauczyciel dusz, polityk dla dusz, ten, który zdecydował w głębi serca być z innymi oraz dla innych” (Tamże). Tak mój umiłowany Poprzednik zachęcał nas do wspólnego wędrowania, każdego zgodnie z jego powołaniem, poszerzając ramy naszych wspólnot, z konkretnością tych, którzy zaczynają od swojej lokalnej pracy, by dojść do miłości bliźniego, kimkolwiek i gdziekolwiek by on nie był. To cicha rewolucja, której jesteście świadkami! Jak powiedział imam, dziękujmy Bogu, że ten kryzys nie przerodził się w wojnę religijną i że wciąż staramy się nawzajem miłować jedni drugich! Niestrudzenie idźmy naprzód, z odwagą, a przede wszystkim razem, zawsze razem!

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze