Fot. PAP/Łukasz Gągulski
Kard. Grzegorz Ryś: Kościół, który nie przyjmuje Bożego miłosierdzia, nie jest zdolny przekazywać go światu
– Pierwszą pamięcią, jakiej jako Kościół potrzebujemy, jest świadomość miłosierdzia, które sami otrzymaliśmy. (…) Dopiero wtedy, gdy o tym wiemy i gdy nieustannie na nowo tego doświadczamy, jesteśmy zdolni wyjść do innych i dzielić się z nimi Bożym miłosierdziem – mówił kard. Grzegorz Ryś podczas Światowego Apostolskiego Kongresu Miłosierdzia w Wilnie. W czasie spotkania metropolita krakowski przekazał dla Wilna Dzwon Nadziei – dar Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach.
Na początku kardynał mówił o Dzwonie Nadziei, który przekazał w poniedziałek rano jako dar Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie. Dzwon został pobłogosławiony w ostatnie Święto Miłosierdzia z myślą o mieście Wilnie. Jest to już osiemnasty Dzwon Nadziei: pierwsze trzy powstały w 2020 roku i trafiły do Krakowa, na Filipiny oraz do Brazylii. Od tamtego czasu kolejne dzwony przygotowywane są po to, aby na całym świecie tworzyć sieć nadziei. Kard. Grzegorz Ryś zaprosił metropolitę wileńskiego abp Gintarasa Grušasa, do wspólnego uderzenia w Dzwon Nadziei, którego dźwięk przekazuje nadzieję uczestnikom kongresu.
Metropolita krakowski został zaproszony do wygłoszenia konferencji o godzinie 9:30. Wystąpienie rozpoczął od przypadku papieża Innocentego III. Przypomniał, że już w pierwszym roku pontyfikatu, w 1198 r., papież miał otrzymać we śnie polecenie, by udać się nad brzeg Tybru. Tam zobaczył rybaków wyciągających z rzeki sieci pełne ciał martwych noworodków.
>>> Kard. Grzegorz Ryś do bierzmowanych: niemożliwe w naszym życiu dzieje się mocą Bożą
Wstrząśnięty tym wydarzeniem Innocenty III wezwał do Rzymu Guido z Montpellier, aby założył szpital przeznaczony przede wszystkim do opieki nad nieślubnymi dziećmi. – Bracia wykonali w murze szpitala otwór z obrotowym bębnem, do którego można było włożyć dziecko. Można by powiedzieć: średniowieczny prototyp dzisiejszych „okien życia” – mówił kardynał.
Kard. Grzegorz Ryś przypomniał, że szpital pod wezwaniem Ducha Świętego, prowadzony przez Zakon Ducha Świętego założony przez Guido, stał się wzorem dla wielu miast Europy. Podkreślił, że papież nie tylko zapoczątkował to dzieło miłosierdzia, ale także zabezpieczył jego przyszłość. W pierwszą niedzielę po Objawieniu Pańskim Ojciec Święty przewodził uroczystej procesji do nowego szpitala.

Metropolita krakowski przywołał homilię z tego wydarzenia. Papież odczytywał sześć kamiennych stągwi jako znak sześciu uczynków miłosierdzia, o które Pan zapyta podczas Sądu Ostatecznego: nakarmienia głodnych, napojenia spragnionych, przyjęcia przybyszów, przyodziania nagich, odwiedzenia chorych i więźniów. – Stągwie są kamienne, aby ukazać trwałość miłosierdzia. Papież nazywa je „niezwyciężonym sakramentem”. Miłosierdzie jest mocą zbawczą w obliczu nieszczęścia – mówił kardynał. Zauważył, że stągwie mają dwie lub trzy miary, ponieważ każdy uczynek miłosierdzia może być spełniany w dwóch lub trzech wymiarach. Zostały napełnione po brzegi, ponieważ uczynki miłosierdzia powinny być doskonałe. – Sługami powołanymi do ich napełniania są wolność i radość (libertas et hilaritas), a woda przemienia się w wino tylko wtedy, gdy pomoc jest całkowicie motywowana miłością i miłosierdziem – zauważył kardynał.
Kard. Grzegorz Ryś zaznaczył, że w myśli i działaniu Innocentego III widać dziedzictwo zdolne karmić także współczesne pokolenie. Przywołał słowa bł. Wincentego Kadłubka: „sprawiedliwość bez miłosierdzia jest okrucieństwem”. Następnie zacytował Gerhoha z Reichersbergu, według którego miłosierdzie bez sprawiedliwości, czyli bez prawdy, staje się głupotą.
Kardynał odwołał się także do adhortacji apostolskiej papieża Leona XIV „Dilexi te”, wskazując na przedstawioną w niej historię chrześcijańskiego miłosierdzia. Metropolita krakowski wymienił świadectwo pierwszego Kościoła oraz Ojców Kościoła: Justyna i Jana Chrystostoma i świętych, którzy wyróżniali się troską o chorych, ubogich, więźniów, migrantów i najmniejszych: m.in. Jana Bożego, Bazylego Wielkiego, Franciszka i Klarę z Asyżu, Józefa Kalasancjusza, Matkę Teresę z Kalkuty.
Wymienił także niekanonizowanych bohaterów miłosierdzia i inne obszary działalności miłosiernej – wskazał na rodzinę Ulmów, ratującą Żydów podczas okupacji. Przywołał także ks. Karola Goldę, salezjanina beatyfikowanego w Krakowie wraz z ośmioma innymi salezjanami. – Poniósł śmierć męczeńską, ponieważ spowiadał niemieckich żołnierzy, również tych, którzy służyli w obozie koncentracyjnym Auschwitz. Oddał swoje życie nie za przyjaciół – oddał je za swoich nieprzyjaciół! – podkreślił.

Kard. Grzegorz Ryś mówił również o strukturalnym wymiarze miłosierdzia, przywołując zasady podziału dóbr w Kościele lokalnym od V do XIII wieku. Dochody Kościoła miały być dzielone na cztery części: dla biskupa, duchowieństwa, na budowę kościołów i dla ubogich. Dodał jednak, że także część biskupa i część przeznaczona na budowle kościelne obejmowały obowiązek pomocy potrzebującym. – W rezultacie prawdopodobnie niemal jedna trzecia dochodów Kościoła była przeznaczana na pomoc ubogim. I nie powinno to budzić zdziwienia, ponieważ według średniowiecznej nauki wszystkie dobra Kościoła należały do ubogich; od Kościoła oczekiwano jedynie, że będzie nimi zarządzał w ich imieniu i dla ich dobra – mówił metropolita krakowski.
Wskazał jednak, że historia Kościoła ma także drugą stronę. Przypomniał, że obok dzieł miłosierdzia istniały krucjaty, przemoc, nietolerancja, antysemityzm, obojętność i postawy motywowane bardziej polityką niż Ewangelią. – Mamy swoją historię miłosierdzia, ale mamy także historię braku miłosierdzia – mówił kard. Grzegorz Ryś i podkreślił, że nie chodzi o zatrzymanie się na oskarżeniu, ale o wybór tego nurtu historii, który chrześcijanin chce kontynuować.
Metropolita krakowski zaznaczył, że chrześcijanie wiedzą, w którą stronę płynie historia zbawienia. – Wiemy, że właściwym wyborem jest podać chleb głodnemu i napój spragnionemu; przyodziać nagiego i przyjąć przybysza; odwiedzić chorego i więźnia. O wiele lepiej jest wyjść im naprzeciw, niż ich unikać – mówił.
W tym kontekście przywołał słowa papieża Leona XIV. „Dla chrześcijan ubodzy nie są kategorią socjologiczną, lecz samym «ciałem» Chrystusa. Nie wystarczy ogólnie wyznawać wiarę w tajemnicę Wcielenia. Aby naprawdę wejść w tę wielką tajemnicę, musimy jasno zrozumieć, że Pan przyjął ciało, które odczuwa głód i pragnienie, doświadcza choroby i uwięzienia” – cytował. – Unikać ubogich oznacza unikać Jezusa. Miłosierdzie nie jest kwestią filantropii, lecz objawienia – dodał.
Odwołując się do słów kard. Waltera Kaspera, wskazał, że w chrześcijańskim miłosierdziu chodzi o spotkanie z samym Jezusem Chrystusem w cierpiących i poprzez cierpiących.
– Kościół, który nie doświadcza i nie przyjmuje Bożego miłosierdzia, nie jest zdolny przekazywać go światu. Kościół, który nie uznaje swoich grzechów, a nawet swoich zbrodni, i nie prosi o przebaczenie oraz rozgrzeszenie, nie rozumie nic z Ewangelii Miłosierdzia – podkreślił metropolita krakowski. W dalszej części wystąpienia zauważył, że Kościół potrzebuje pamięci o miłosierdziu, które sam otrzymał. – Pierwszą pamięcią, jakiej jako Kościół potrzebujemy, jest świadomość miłosierdzia, które sami otrzymaliśmy: grzechy odpuszczone, choroby uzdrowione, słabość umocniona, niewola przezwyciężona, śmierć pokonana przez zmartwychwstanie. Dopiero wtedy, gdy o tym wiemy i gdy nieustannie na nowo tego doświadczamy, jesteśmy zdolni wyjść do innych i dzielić się z nimi Bożym miłosierdziem – mówił.
Kardynał zaznaczył, że dopiero doświadczenie Bożego miłosierdzia pozwala wyjść do innych i dzielić się nim ze światem. – Pierwszy rozdział pamięci o miłosierdziu powinien być wypełniony nie tyle przykładami heroicznych świętych miłosierdzia, ile wspomnieniem największych grzeszników – przyjętych, przebaczonych i powołanych przez Pana: Piotra, Pawła, Augustyna, Franciszka, Karola Boromeusza, Ignacego Loyolę i tysięcy innych, aż po… mnie samego – zakończył.
Kard. Grzegorz Ryś podkreślił po konferencji, że kongresy są potrzebne, ponieważ wiara nie jest doświadczeniem indywidualistycznym. – Wiara jest zawsze osobista, ale przeżywana we wspólnocie. Dobrze jest czasem zobaczyć rozmiary i jakość tej wspólnoty – mówił. Hierarcha zwrócił uwagę, że już pierwsze wystąpienia i świadectwa pokazały bogactwo oraz różnorodność uczestników. – To nie jest tylko idea, ale doświadczenie miłosierdzia, które gromadzi bardzo szeroką wspólnotę – zaznaczył.
W dniach 7–12 czerwca 2026 r. w Wilnie odbywa się VI Światowy Apostolski Kongres Miłosierdzia pod hasłem „Budujemy Miasto Miłosierdzia”. Wydarzenie, organizowane przez Dykasterię ds. Ewangelizacji Stolicy Apostolskiej we współpracy z Archidiecezją Wileńską, gromadzi wiernych z różnych krajów świata na wspólnej modlitwie, konferencjach, świadectwach i spotkaniach poświęconych Bożemu Miłosierdziu. Miejscem kongresu jest Wilno — miasto szczególnie związane z orędziem Bożego Miłosierdzia, gdzie mieszkała św. Faustyna Kowalska i bł. Michał Sopoćko, powstał pierwszy obraz Jezusa Miłosiernego oraz została podyktowana Koronka do Bożego Miłosierdzia.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Leon XIV na Światowy Apostolski Kongres Miłosierdzia: bez miłosierdzia nie można osiągnąć pokoju
Mozambik: zmarł biskup postrzelony przez nieznanych sprawców
Hiszpania: Papież zaapelował o sprawiedliwość i zadośćuczynienie dla ofiar pedofili





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny