fot. PAP/EPA/FAROOQ KHAN
Kardynał z Algieru i doradca papieża ds. islamu: równowaga światowa ulega zmianie, potrzebujemy braterstwa
„Albo znów zaczniemy patrzeć na siebie jak na braci, albo świat nie będzie miał przyszłości” – podkreśla kard. Jean-Paul Vesco OP. Pochodzący z Francji arcybiskup Algieru jest doradcą papieża ds. islamu i był przewodnikiem Leona XIV w czasie pierwszej w historii papieskiej podróży do Algierii.
Watykańska Oficyna Wydawnicza LEV wydała właśnie jego książkę zatytułowaną „Śmiałość braterstwa”, która została zaprezentowana na Międzynarodowych Targach Książki w Turynie. Włoski dziennik „La Stampa” rozmawia z kard. Vesco o relacjach z islamem, światowych sojuszach i pilnej potrzebie braterstwa, bez której świat nie będzie miał przyszłości.
„La Stampa”: Co oznacza bycie braćmi w relacjach z islamem?
Kard. Jean-Paul Vesco: Braterstwo to najpierw uznanie mężczyzn i kobiet w ich istocie, zanim zobaczymy ich jako muzułmanów. Jeszcze zanim uznamy ich za wierzących. Musimy wyjść z obsesji na punkcie różnic religijnych, widząc w każdej osobie mężczyznę i kobietę, a dopiero potem osobę wierzącą. Nawet z wyznawcami innej wiary mamy wiele wspólnego, jesteśmy tacy sami, mężczyznami i kobietami. A religia nie może nas nie „łączyć”: mówi o tym samo słowo „re-ligio”, czyli łączyć razem. Religia nie może stać się barierą. Religie muszą wybrać braterstwo: tak musi być.
Jako młody człowiek brał Ksiądz Kardynał udział w protestach na uniwersytetach, potem był prawnikiem, aż do momentu powołania. Dlaczego to Afryka Północna stała się miejscem misji?
Kiedy wstąpiłem do dominikanów, to dokładnie w tym roku (1 sierpnia 1996 r.), w Algierii zamordowano biskupa Oranu, Pierre’a Claverie, wraz z jego muzułmańskim przyjacielem Mohamedem. Od razu poczułem głęboką więź między mną a tym dominikaninem, którego nie znałem. Kiedy zostałem wyświęcony na kapłana, a moje zgromadzenie zakonne chciało wysłać braci do Algierii, zgłosiłem się na ochotnika. W Oranie zostałem wikariuszem generalnym biskupa, który zastąpił męczennika Claverie, a potem sam zostałem biskupem i w tej roli zorganizowałem ceremonię beatyfikacji 19 męczenników z Algierii 8 grudnia 2018 roku. W tym wszystkim widzę tajemniczą nić, która łączy mnie z tym ludem i Kościołem, któremu służę w Algierii.

W Gazie, Iranie i na Bliskim Wschodzie na nowo kształtują się relacje między Północą a Południem świata. Czy grożą nam kulturowe i geopolityczne mury, podobne do tych między Wschodem a Zachodem w czasach zimnej wojny?
Nie ulega wątpliwości, że równowaga światowa ulega zmianie. Schemat Wschód-Zachód, a następnie Północ-Południe przestały obowiązywać. Zmierzamy w kierunku fragmentacji świata i trudno przewidzieć, dokąd nas to zaprowadzi. Jeśli przez dziesięciolecia byliśmy świadkami przeciwstawienia się bloku radzieckiego z jednej strony i kapitalistycznego z drugiej, a następnie przeciwstawienia Północ-Południe, a potem między muzułmanami a światem Zachodnim, to dziś wszystko to rozpadło się na kawałki, sojusze ulegają redefinicji, czyniąc planetę znacznie bardziej niestabilną. W niedawnej przeszłości postrzegaliśmy religie jako czynnik podziałów, dziś obserwujemy coś zupełnie innego: to, co dzieje się w Palestynie, Izraelu i Iranie, nie ma nic wspólnego z religiami, a raczej z interesami o znacznie głębszym charakterze. To, co dzieje się w Palestynie, to kolonizacja pod pretekstem religijnym; w Iranie toczą się walki sił, które w ogóle nie dotyczą religii. Potwierdzenie tego otrzymujemy każdego dnia.
>>> Leon XIV przybywa do Francji, aby „przekazać nam plan działania”
Jest Ksiądz Kardynał zwolennikiem rosnącej roli kobiet w Kościele. Jakie dalsze zmiany są możliwe?
W mojej kurii diecezjalnej w Algierze jest więcej kobiet niż mężczyzn: jest nas sześcioro, biskup i wikariusz generalny to jedyni mężczyźni, resztę personelu stanowią cztery kobiety. Rzeczywiście jest to kwestia dla Kościoła: świat się zmienia, Kościół się zmienia, a mimo to istnieje zbyt duża rozbieżność w odniesieniu do roli kobiet w Kościele. Jest to kwestia, której należy stawić czoło. Papież Franciszek już wytyczył drogę. W Kościele rośnie świadomość rozróżnienia między sakramentalną rolą kapłana a zadaniem w zarządzaniu Kościołem. Ostatecznie chodzi o równowagę między świeckimi a duchowieństwem w życiu Kościoła. Pamiętajmy, że to kobiety „napędzają” Kościół. Nie możemy jednak nie zauważyć, że istnieje rozbieżność między tym, co faktycznie się dzieje, a rolami w zarządzaniu Kościołem.

Leon XIV umieścił pokój w centrum swojego nauczania i ostrzegł przed geopolityką bezsilności. Czy na szachownicy, na której dominuje siła, jest jeszcze miejsce na braterstwo?
Dzisiaj stosunki między państwami nie opierają się już na dynamice ideologicznej czy religijnej, ale na czystych relacjach sił. I jeśli pójdziemy dalej tą drogą, myślę, że świat nie ma przyszłości. Jeśli nie postrzegamy drugiego człowieka, nawet tego najbardziej od nas odmiennego, jako brata, lecz wyłącznie jako kogoś, do kogo należy się odnosić w oparciu o zasadę siły lub słabości, wówczas życie nie ma jutra. Leon XIV jest jedynym światowym przywódcą, który nieustannie przypomina o obowiązku pokoju. Wybierając go, my, kardynałowie, wiedzieliśmy, że wybieramy papieża dla pokoju. Każdy papież przychodzi na swoją epokę, a ten papież przychodzi w czasach wojny, w których pilnie trzeba szukać pokoju. „Wojna znów stała się modna” – podkreślił papież Leon, przemawiając do dyplomatów. Wszystkie instytucje, które powstały w przeszłości – ONZ, Unia Europejska – aby rozwiązywać spory między państwami bez uciekania się do wojny, bardzo osłabły. Braterstwo jest jedyną perspektywą przed nami: bez niego nie ma przyszłości dla ludzkości. Pierre Claverie mawiał, że „nikt nie posiada prawdy, każdy jej szuka, a ja potrzebuję prawdy innych”.
I lżejsze pytanie: skąd się wzięła pasja do biegania? Kiedy został Ksiądz Kardynał maratończykiem, bo przecież niedawno przebiegł Eminencja maraton w Rzymie.
Biegam od najmłodszych lat, nie pamiętam siebie, żebym nie biegał; jako chłopiec nieustannie brałem udział w biegach przełajowych. W pewnym momencie przestałem, a jako dorosły ponownie zacząłem biegać. Dzisiaj bieganie stało się dla mnie źródłem inspiracji. Nie mógłbym nie biegać.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Indie: po raz pierwszy katolik premierem Tamilnadu
Rozpoczął się proces beatyfikacyjny Pedro Ballestera – pierwszego nastolatka z pokolenia Z





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny