Fot. Freepik
Katolik powinien być zielony [KOMENTARZ]
Czy księża będą mieć teraz więcej pracy w konfesjonale? Być może. Choć, jeśli ktoś ma dobrze ukształtowane sumienie to niszczenie środowiska i brak troski o nie już wcześniej odbierał jako złe. I spowiadał się z tych grzechów. Niemniej, zwrócenie uwagi Kościoła na grzechy ekologiczne to słuszny krok w kierunku zadbania o nasz wspólny dom.
Pamiętam swoje zaskoczenie podczas lekcji biologii w szkole podstawowej. Słyszałem już wcześniej nieraz o ekologii i ochronie środowiska – i te słowa właściwie znaczyły dla mnie to samo. Tymczasem nauczycielka wyjaśniła nam, że ekologia nie oznacza wcale ochrony środowiska. To nauka o relacjach między organizmami żywymi a ich otoczeniem oraz zależnościami między tymi organizmami. Nadal oczywiście znaczenie tego słowa nie zmieniło się. Ale też jeszcze mocniej ekologię traktujemy jak synonim ochrony środowiska czy dbania o przyrodę. Mocno podkreślamy ekologiczne zachowania. I w duchu tym idzie też Kościół, co wyraźnie podkreśla najnowszy dokument Międzynarodowej Komisji Teologicznej, definiujący tzw. grzech ekologiczny.

Świat przyspieszył
Czym jest grzech ekologiczny? Jest działaniem (lub brakiem działania), które szkodzi bliźnim, przyrodzie i Stwórcy, które uderza też w kolejne pokolenia. W dyskusji pojawił się już kilka lat temu, podczas Synodu o Amazonii. Ale istniał już znacznie wcześniej – tylko nie był wprost nazwany. I pewnie wielu brakowało też świadomości, że jakieś działanie jest szkodliwe. Człowiek bowiem od początku swojej historii wchodzi w interakcje z otaczającym go światem – i siłą rzeczy może też nadużywać prawa do zarzadzania światem, który otrzymał od Boga. Prawdą jest jednak też, że w ostatnich kilkudziesięciu latach świat bardzo przyspieszył. Staliśmy się globalną wioską, stawiając mocno na rozwój technologiczny i industrializację. Ale przyspieszyła też nauka – wiemy o świecie coraz więcej. I więcej wiemy też o zależnościach między organizmami czy zjawiskami, które zachodzą na świecie. Wiemy więc więcej o tym, co światu sprzyja, a co mu szkodzi. Z roku na rok zyskujemy coraz większą świadomość ekologiczną – to domagało się wyraźnego zauważenia przez Kościół i zwrócenia konkretnej uwagi na sprawy, które związane są z naszą codziennością. I jestem wdzięczny Kościołowi za zwrócenie uwagi na te sprawy – dzięki temu katolicy nie mogą już bez konsekwencji odrzucać kwestii ekologicznych.
>>> Sztuczna inteligencja może zagrozić ludzkości? Obawy Leona XIV się potwierdzają [KOMENTARZ]
Przede wszystkim edukacja
Już święty Franciszek 800 lat temu zauważał, jak istotny jest związek człowieka z przyrodą. A i on nie był pierwszy, bo tak naprawdę o relacjach z naturą pisali już antyczni twórcy, też autorzy biblijni. Franciszek w „Pieśni słonecznej” wychwala Boga poprzez konkretne elementy natury, podkreślając ich znaczenie dla ludzkiego życia. Nawiązań do świata przyrody nie brakuje też w jego „Kwiatkach”. Jan Paweł II ogłosił go patronem ekologów. A papież Franciszek pierwsze słowa „Pieśni słonecznej” wykorzystał jako tytuł swojej zielonej encykliki – Laudato si’. W kontekście ochrony przyrody i dbania o nią – dzisiaj nazywanej po prostu ekologią – każdy z nas ma bardzo wiele do zrobienia. Kluczowa jest zaś edukacja. Myślę, że największym grzechem w kontekście ekologii jest ignorancja. Jeśli nie jesteśmy zainteresowani światem wokół nas i tym, jak na nas wpływa – to szkodzimy i innym, i światu, i samym sobie oczywiście też. Musimy wciąż aktualizować swoją wiedzę, dotyczącą często codziennych, i rutynowych zachowań, by wiedzieć, co chroni, a co szkodzi środowisku. W szkolnych ławach byliśmy pięć, dziesięć, piętnaście, a może i trzydzieści lat temu. Od tego czasu wiele się zmieniło. Dlatego warto wiedzieć, zadbać o swoją wiedzę – by potem móc przełożyć ją na różne działania na rzecz środowiska. Trzeba wsłuchiwać się w odkrycia naukowe i ich nie podważać. To istotne np. w kontekście globalnego ocieplenia. Istnienie tego zjawiska jest faktem. I nie zmieni tego np. sroga zima czy nijakie lato – a niektórzy właśnie takie argumenty wyciągają, by zanegować globalne ocieplenie. Globalne ocieplenie nie oznacza że wszędzie i przez cały czas będzie cieplej niż było dotychczas. Nie, to skomplikowane zjawisko, z którym wiążą się różne ekstremalne zjawiska atmosferyczne. I owszem, często oznacza znacznie wyższe temperatury, niż te mierzone w poprzednich latach. Ale globalne ocieplenie może czasem przynieść i gwałtowne mrozy, i powodzie, i huragany. Naszym obowiązkiem jest zrobić wszystko, by zmniejszyć skalę tego zjawiska. Zacznijmy zaś od tego, ze nie będziemy go podważać. Zatem – edukacja!

Uczynkiem i zaniedbaniem
W kontekście ekologii i grzechów ekologicznych możemy mówić z jednej strony o działaniach wprost niszczących środowisko, a z drugiej strony o braku troski o to środowisko. Uczynkiem i zaniedbaniem – mówimy w mszalnym akcie pokuty – i jak nic te dwa słowa oddają sens grzechów ekologicznych. Ich rozpiętość jest bardzo szeroka, i pewnie będzie się jeszcze bardziej powiększała – bo wyzwań ekologicznych stojących przed ludźmi jest coraz więcej, także dzięki temu, że wiemy więcej o tym, jak działa świat. Każdy rozsądny, zdrowo myślący człowiek potrafi wyczuć, czy jakieś działanie szkodzi środowisku. I to na wielką skalę – gdy np. jakaś fabryka zrzuca nielegalnie do rzeki toksyczne odpady. I na tę mniejszą, dotyczącą pojedynczego człowieka i jego codziennych zachowań. Trzymając się choćby nielegalnych odpadów – wrzucanie do sedesu niedopałków i śmieci innych niż papier toaletowy (a są miejsca, gdzie i papieru toaletowego nie powinno się wrzucać do klozetu) środowisku nie pomoże. Możemy szkodzić środowisku naszymi działaniami – wyrzucaniem śmieci do lasu, niesegregowaniem odpadów, paleniem odpadami w kominku czy marnowaniem wody lub żywności. I możemy szkodzić też swoimi zaniedbaniami, zaniechaniami – gdy nie wykazujemy troski o środowisko. Wykryjemy na spacerze nielegalne wysypisko śmieci w lesie albo zanieczyszczenie wody w jeziorze – nie wystarczy wówczas ponarzekać. Zobaczymy dzikie zwierzę potrzebujące pomocy – też nie powinniśmy przejść obojętnie. Trzeba to zgłosić, żeby zminimalizować negatywne skutki. To nie my zawiniliśmy – ale odpowiedzialność za świat polega na tym, że zgłaszamy, nie przechodzimy obok różnych sytuacji obojętnie. Przykłady tych działań i zachowań można mnożyć – i doskonale są nam znane. To nie są rzeczy, o których dopiero co usłyszeliśmy. Wiemy o nich od dawna, Działania niszczące przyrodę od dawna klasyfikowane były jako złe zachowania. Teraz określamy je grzechami ekologicznymi – ale de facto grzechami były już znacznie wcześniej. I jeśli ktoś ma odpowiednio uformowane sumienie – to na pewno spowiadał się z tych grzechów. Mam nadzieję, że wprowadzenie do nauczania Kościoła grzechu ekologicznego będzie powodem dla każdej i każdego do refleksji nad własnym podejściem do świata. I do radykalnego przyjrzenia się swoim codziennym zachowaniom – wprowadzenia odpowiednich korekt. Bo oczywiście nie zmienimy świata na poziomie globalnym – wielkie firmy itd. muszą na swoim poziomie też wprowadzić zmiany. Ale w naszym własnym zachowaniu zmiany możemy wprowadzić od zaraz, przyczyniając się w ten sposób choć trochę do tego, że będziemy żyli w lepszym, zdrowszym, przyjaźniejszym świecie. A jeśli żaden inny argument kogoś nie przekona – to niech przekona go chociaż to, dbając o środowisko, nie będzie trzeba wydłużać listy grzechów w konfesjonale. Abstrahując od polityki – katolik po prostu powinien być zielony. Bycie eko to już nie moda, to nasz moralny obowiązek.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Św. Franciszek z Asyżu – znany i nieznany
Bp Andrzej Czaja: św. Franciszek nieustannie wsłuchiwał się w słowo Boże i żył nim na co dzień
Ekologia? To temat na dialog z młodymi w Kościele





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny