fot. PAP/EPA/JOSE COELHO
Komentarz do Ewangelii, 24 sierpnia 2025
Z Ewangelii na dziś: „Jezus przemierzał miasta i wsie, nauczając i odbywając swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: «Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?». On rzekł do nich: «Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie zdołają. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas, stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: ‘Panie, otwórz nam!’, lecz On wam odpowie: ‘Nie wiem, skąd jesteście’. Wtedy zaczniecie mówić: ‘Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś’. Lecz On rzecze: ‘Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy, którzy dopuszczacie się niesprawiedliwości!’. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi»” (Łk 13,22-30).
Jezus kontynuuje drogę do Jerozolimy. Nie robi objazdu po wielkich scenach. Wchodzi do miast i wsi, rozmawia z ludźmi, których inni pomijają: z kobietami, z dziećmi, z grzesznikami, z poganami. Z ludźmi, z którymi pobożni Żydzi nie siadali do stołu. Ale On siada. I zaprasza. To jest uniwersalizm Jezusa. Nie w teorii, tylko w praktyce. Jezus mówi dziś, że brama do nieba jest ciasna. Ciasna, czyli wąska. Trzeba się trochę schylić, odpuścić, nieść mniej. Nie przechodzi się tam grupą. Tylko osobiście. W starożytnych miastach, takich jak Jerozolima, istniały tzw. bramy boczne – wąskie przejścia otwierane na noc, gdy główne bramy były zamknięte. Kto przez nie wchodził – musiał iść pieszo, bez bagażu, czasem nawet na kolanach. Wejście jest możliwe – ale trzeba zostawić to, co niepotrzebne: grzechy, złe przyzwyczajenia, wygodnictwo, chęć bycia pierwszym, złudzenia o sobie. Nie dlatego, że Bóg chce nam utrudnić życie. Tylko dlatego, że chce nas mieć naprawdę – nie „na niby”. Nie z pustą nazwą „wierzący”, ale z sercem przemienionym Nim i Ewangelią, które kocha bez wyjątku. I może o to dziś chodzi: nie o to, czy znam Ewangelię na pamięć, tylko o to, czy jestem gotów zostawić to, co mnie od niej oddziela.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny