Komentarz do Ewangelii, 21 listopada 2017

1 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Z Ewangelii na dziś: „Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A pewien człowiek, imieniem Zacheusz, który był zwierzchnikiem celników i był bardzo bogaty, chciał koniecznie zobaczyć Jezusa, któż to jest, ale sam nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: «Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu». Zszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: «Do grzesznika poszedł w gościnę»” (Mt 18,1-4). 

Wszystko dzieje się w Jerychu. W tamtym czasie było to znane uzdrowisko, miasto bogate, światowe, które odwiedzały znane osobistości. Herod spędzał tam zimy. Słowo „Jerycho” oznacza „pachnąca”. Jednak zapach tego miasta na pewno nie był zapachem świętości, bo mieszkały tam luksusowe prostytutki i to nie w celu podreperowania zdrowia ani dlatego, że były bezrobotne. Przy drodze do miasta rosły sykomory. To drzewa z owocami podobnymi do fig. Korzenie tej rośliny wychodzą na zewnątrz pnia i rosną w kierunku ziemi. Dlatego wejście na sykomorę nie sprawiało większego problemu nawet komuś, kto prowadził siedzący tryb życia w komorze celnej. I teraz wyobraźmy sobie: biegnie pan Zacheusz, dyrektor urzędu celnego. Biegnie na złamanie karku, jak kibic piłkarski, który chce zobaczyć Ronaldo czy Lewandowskiego. I wspina się na drzewo jak chłopiec, który chce zerwać czereśnie. Ten widok na pewno ubawił tłum czekający na Jezusa. Ale Zacheusz nie ogląda się na boki. Chce tylko „zobaczyć Jezusa, kto to jest”. Cała trudność w wejściu na sykomorę nie polegała więc na umiejętnościach wspinaczkowych, ale na tym, by zaryzykować bycie wyśmianym. Jeśli ktoś chce zobaczyć Jezusa, to musi wyrwać się z tłumu. Warto. 

Komentarz do Ewangelii, 21 listopada 2017
4.8 (80%) 6 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze