Komentarz do Ewangelii, 3 października 2017

<1 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Z Ewangelii na dziś: „Gdy dopełniały się dni wzięcia Jezusa z tego świata, postanowił udać się do Jeruzalem i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i weszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by przygotować Mu pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jeruzalem. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: «Panie, czy chcesz, byśmy powiedzieli: Niech ogień spadnie z nieba i pochłonie ich?» Lecz On, odwróciwszy się, zgromił ich” (Łk 9, 51-55). 

 

Trochę boje się chrześcijaństwa, które polega na pogardzie. Choć nie wiem, czy to jest chrześcijaństwo. Pewnie nie. Zaprzeczeniem Ewangelii jest brak miłości do człowieka o innym kolorze skóry, religii, poglądach politycznych itd. Jezus gromi, karci, upomina (gr. epitimesen) swoich uczniów, którzy chcieli zabić Samarytan, bo nie chcieli przyjąć Jezusa. Samarytanie byli to liberalni Żydzi pogardzani przez innych (ortodoksyjnych), bo m.in. nie pielgrzymowali do świątyni w Jerozolimie, pozwalali na mieszane małżeństwa z wyznawcami innych religii i pozwalali budować świątynie innych religii na swoim terenie. Jezus, jako dobry pedagog, wie, że skuteczniej zmienia miłość i szacunek niż nienawiść. 

Komentarz do Ewangelii, 3 października 2017
6 (100%) 2 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze