Fot. YouTube

Ks. Kloch: sam nie chciałbym żyć w takim Kościele 

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Nie powinno być miejsca w Kościele na takie czyny jak nadużycia seksualne czy akty pedofilii. W ogóle nie powinno być miejsca, ale zdarzają się takie sytuacje. Struktury kościelne dostrzegają problem i nie można powiedzieć, że w Kościele nie próbuje się tego problemu rozwiązać i o tym nie mówić. Najistotniejsze jest to, by mówić o pokrzywdzonych, bo to oni są najważniejsi.  

To może nie jest oficjalne stanowisko Episkopatu Polski, ale słowa bardzo z głosem Episkopatu korespondujące. W końcu wypowiedział je były rzecznik KEP – ks. prof. Józef Kloch. Gościł wczoraj w programie „Kropka nad i” w TVN24. W merytoryczny i przekonujący sposób mówił o wyzwaniu, jakim dla Kościoła jest zapobieganie (w najlepszym przypadku) i radzenie sobie (w tym już gorszym) z problemem pedofilii wśród duchowieństwa.  

Nie wystarczy „przepraszam”, potrzebne też jest odszkodowanie  

Wiele razy w czasie rozmowy ks. Kloch podkreślał, jak złe skutki w życiu ofiar powodują tego typu czyny. Nazywa je wprost: „To przestępstwa, a ci, którzy ich się dopuszczają, to przestępcy”. Tu nie ma niuansów, tu nie ma niejednoznaczności. Rozmowa w części dotyczyła też wyroku poznańskiego sądu, który dwa dni temu ostatecznie postanowił przyznać pokrzywdzonej przez byłego zakonnika milion złotych odszkodowania i dożywotnią comiesięczną rentę. Przyznał, że takie pieniężne zadośćuczynienie ofierze się należy. To przecież współgra z zasadą: „Poszkodowany jest najważniejszy”. Przyznał jednak, że jedynym zaskoczeniem w tym wyroku jest to, że w nim w ogóle nie występuje sprawca. Co prawda sam sprawca został osądzony w osobnym postępowaniu, jednak w tym, w którym chodziło o odpowiedzialność finansową, został całkowicie pominięty. Odszkodowanie ma zapłacić zgromadzenie, do którego należał (Towarzystwo Chrystusowe dla Polonii). „Dziwi mnie, że ten człowiek nie odpowie za swoje czyny również finansowo” – powiedział ks. Kloch i jednocześnie zauważył, że jeśli sąd zasądził to zadośćuczynienie od instytucji, to znaczy, że w tym zgromadzeniu nie uchroniono się od błędów w tej sprawie. „Jeśli w pierwszej i drugiej instancji sąd doszukał się zaniedbań po stronie instytucji, to nie dziwmy się, że do odpowiedzialności pociągana jest też instytucja”. Tego ksiądz Kloch nie podważa, jednocześnie podkreśla, że „odpowiedzialność, także finansową, przede wszystkim powinien ponieść sprawca”.  

Film smutny i przygnębiajacy. Wycinek Kościoła 

Kilka dni po premierze nie mogło zabraknąć pytania o film „Kler”. Ks. Kloch przyznał, że widzowie, którzy równocześnie z nim oglądali ten obraz, podeszli do niego bardzo poważnie. Na sali bardzo rzadko słychać było śmiech, o wiele bardziej można było wyczuć atmosferę skupienia i powagi. „To film bez nadziei i bardzo smutny” – ocenił gość „Kropki” i jednocześnie dodał, że sam w takim Kościele nie chciałby żyć i posługiwać. Na szczęście żyje w innym. Kościół pokazany w „Klerze” to – według księdza profesora – wycinek Kościoła i kumulacja złych wydarzeń, do których w nim doszło. „Mam wrażenie, że zostały w nim zebranie informacje, które ukazywały się na przestrzeni kilkunastu lat w mediach”. 

„Jeśli ktoś w tym filmie zobaczy się na ekranie i zmieni przez to swoje życie, to będzie dobry skutek. To może nie jest film na Oskara, ale może wzbudzi refleksje. Oczywiście to Ewangelia powinna budzić nas do działania, ale ożywiony obraz – wiemy to – działa na nas szalenie. Najważniejsza jest refleksja”.  

Nawet jeden to o wiele za wiele  

W rozmowie wspomniane zostało spotkanie biskupów w sprawie pedofilii, które na luty zwołał papież oraz raport, który w Polsce ma się ukazać w przyszłym miesiącu (zapowiedział go Prymas). „Papież próbuje uświadomić wszystkim duchownym, a zwłaszcza biskupom, z jak poważną rzeczą się mierzymy. Nie wolno ludzi skrzywdzonych lekceważyć, zostawić ich samych. Papież nieustannie apeluje, by efektywnie im pomóc”. Ksiądz Kloch podkreślił, że choć liczba pedofilów wśród księży nie odbiega statystycznie od tej zanotowanej wśród przedstawicieli innych „zawodów”, to nie są to kwestie porównywalne i nie jest to żadne usprawiedliwienie. „Nawet jeden taki ksiądz to byłoby już za wiele” – przyznał wprost.  


Szczera i trudna rozmowa przez telefon  

Przy okazji ks. Józef Kloch zdradził ciekawy fakt ze swojego codziennego życia i posługi. „Rozmawiam telefonicznie, regularnie, z mężczyzną, który 40 lat temu został skrzywdzony. Doskonale pamięta to, co się wtedy stało. Mimo, że to już 40 lat, to dziś sekunda po sekundzie potrafi odtworzyć te wydarzenia. W nocy nie może spać, te wspomnienia wracają, to jest koszmar” – mówił z przejęciem ks. Kloch i dodał: „To nie tylko zadanie dla ludzi koloratkach, ale wszyscy powinni sobie uświadomić, co dzieje się, także po latach, z dzieckiem tak skrzywdzonym”. Przytoczył też to, jak z tym wyzwaniem i problemem radzili sobie duchowni zagranicą. W Stanach Zjednoczonych Episkopat doszedł do wniosku, że lepiej wypłacać odszkodowania bez wyroków sądowych, co doprowadziło wiele diecezji na skraj bankructwa. Okazuje się teraz, że jest druga fala tego procesu, a wierni pytają się biskupów: „A co wy zrobiliście w tej sprawie?”. „Trzeba szukać tych, którzy są za to odpowiedzialni. To krzywda wielu młodych ludzi i dzieci. Szukać także tych, którzy przestępstwa tuszowali”.  

Księdzu Józefowi Klochowi przyznać trzeba, że w bardzo sprawny, spokojny, ale jednocześnie wyrazisty sposób wyłożył w rozmowie priorytety, którymi Kościół (wierni i duchowieństwo) powinni się kierować, by wspólnie dać radę wyzwaniom, które się przed nami pojawiły. 

Ks. Kloch: sam nie chciałbym żyć w takim Kościele 
5.4 (90%) 2 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze