fot. PAP/Marcin Obara

Ks. prof. Cisło: Pan ma nasze ręce, by nieść miłosierdzie cierpiącym

„Bądźmy tymi, którzy potrafią sięgać po miłosierdzie Boga, ale i sami nieśmy miłosierdzie potrzebującym” – powiedział ks. prof. Waldemar Cisło z Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Zaznaczył, że pochylając się nad cierpiącymi, pochylamy się nad Chrystusem. W Niedzielę Miłosierdzia Bożego ks. prof. Waldemar Cisło głosił homilie w Parafii pw. Dobrego Pasterza w Warszawie.

Duchowny przypomniał wiernym fragment z Dzienniczka św. Faustyny, która w chłodny dzień posługiwała na furcie, gdzie biedni zgłaszali się po pomoc. Opisała swoje spotkanie z ubogim młodzieńcem. Gdy Go nakarmiła, rozpoznała, że to Jezus. „Doszły uszu moich błogosławieństwa ubogich, którzy oddalając się od furty błogosławią mi, i podobało mi się to miłosierdzie twoje w granicach posłuszeństwa, i dlatego zszedłem z tronu, aby skosztować owocu miłosierdzia twego” – usłyszała św. Faustyna od Pana.

Ks. prof. Cisło określił to spotkanie jako przykład „praktycznego wymiaru miłosierdzia”. Tłumaczył, że w twarzach potrzebujących rozpoznajemy dziś Chrystusa, a poprzez pomoc przekraczamy granice państw i kontynentów. Dyrektor sekcji polskiej PKWP sięgał po doświadczenia z Syrii.

„Brakuje tam żywności i leków. Przez sankcje nie można dostarczyć części do urządzeń medycznych. To wszystko mocno komplikuje życie Syryjczyków. Dziecko, żeby mogło chodzić do szkoły, potrzebuje 10 euro, ale jeśli ma się pięcioro dzieci, a zarabia się 20 czy 30 euro, to pozostaje pytanie: któremu dziecku zapłacić za szkołę?” – zaznaczył wykładowca UKSW.

>>> Ks. prof. Cisło po wizycie w Aleppo: Coraz trudniej podtrzymać nadzieję

Dyrektor sekcji polskiej PKWP zauważył, że rośnie pokolenie dzieci, które nie znają innej codzienności niż wojna. Przywołał też słowa, jakie usłyszał od pracującego na miejscu franciszkanina. „Mówił, że jeśli w ogóle można przyzwyczaić się do wojny, to powoli mieszkańcom udawało się układać swoje życie. Ale teraz trzęsienie ziemi na nowo zabrało im nadzieję” – podkreślał ks. prof. Cisło.

fot. PAP/Artur Reszko

Wskazywał na pomoc, jaką do Syrii dostarczyło w ostatnich tygodniach Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie we współpracy z Fundacją Przyjaciel Misji. „W imieniu Polaków zawieźliśmy tam najpierw ubrania i żywność. A teraz środki higieny i 1800 paczek dla dzieci, żeby miały odrobinę radości na Wielkanoc” – wyliczał dyrektor sekcji polskiej PKWP.

Wykładowca UKSW przyznał, że wielokrotnie na Bliskim Wschodzie słyszy słowa: „Ojcze, podziękuj Polakom”. Sięgnął też po świadectwo siostry Annie z Aleppo, która podkreślała, że „bez pomocy z Polski setki albo tysiące ludzi umarłoby z głodu”.

Ks. prof. Cisło zachęcał wiernych, by byli dumni z tego, jak wiele dobra wobec potrzebujących czyni Kościół. Przestrzegał, by „nie dać się sprowadzić do roli Kościoła milczenia”. Zauważył, że prawdziwa twarz Kościoła „jest naprawdę inna od tej, jaką chce się nam przypiąć”. Dyrektor sekcji polskiej PKWP wyjaśnił wiernym, że broniąc się nie musimy wymyślać nic nowego. „Bądźmy wiarygodni. Wiarygodność to zgodność naszego życia z tym, co głosimy” – dodał.

Wykładowca UKSW, na przykładzie zaparcia się apostoła Piotra, przypomniał wiernym o miłosierdziu, które na nich czeka w konfesjonałach. „Póki mamy czas, korzystajmy z tego” – podkreślił. Zwrócił uwagę na scenę, w której Chrystus pytał św. Piotra o miłość. „To pytanie jest najbardziej istotne. Na końcu i my będziemy o nią pytani. Czy miłujesz mnie?” – zaznaczył ks. prof. Cisło.

Podsumował, że za sprawą Polaków możliwe jest miłosierdzie wobec potrzebujących, ale i oni sami mogą wyciągać rękę po miłosierdzie Boga. Wrócił pamięcią do Wielkiego Tygodnia i Aleppo, gdzie razem z chrześcijanami modlił się i dziękował za Polskę. „Syryjczycy potrzebują usłyszeć, że świat o nich nie zapomniał” – podkreślił dyrektor sekcji polskiej PKWP.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze