Fot. Flickr/EpiskopatNews

Ks. prof. Czekalski: kard. Wyszyński czuł ogromną odpowiedzialność za stan Kościoła w Polsce [ROZMOWA]

Stefan Wyszyński czuł się raczej narzędziem niż sprawcą określonych zmian o charakterze religijnym czy społecznym, jakie dokonały się w naszym kraju – mówi rektor UKSW ks. prof. Ryszard Czekalski. – Ciekawych, a wciąż nieopracowanych zagadnień dotyczących życia i działalności Prymasa Tysiąclecia jest więcej – dodał.

Polska Agencja Prasowa: Niedawno ukazała się publikacja naukowa „Kardynał Stefan Wyszyński. Droga życia i posługi pasterskiej”, której ksiądz rektor jest redaktorem. Jakie były kluczowe etapy na tej drodze kard. Wyszyńskiego? Który z nich wywarł szczególny wpływ na prymasa tysiąclecia?

Ks. prof. Ryszard Czekalski: Spoglądając przekrojowo na całość życia bł. kard. Stefana Wyszyńskiego, za moment kluczowy trzeba przyjąć okres trzyletniego uwięzienia. Był to element brutalnej, na szczęście nieudanej dla komunistów próby sił. Usiłowano zniszczyć prymasa, jednak to on znalazł w sobie potężne pokłady sił duchowych, dzięki którym ostatecznie wyszedł z tej konfrontacji zwycięsko.

Jego powrót na stolicę prymasowską odbywał się na jego zasadach, stał się wówczas niekwestionowanym liderem Kościoła w Polsce, przywódcą narodu, a nawet szerzej – głosem Kościołów uciskanych przez komunistów w Europie Środkowej i Wschodniej. Wtedy przygotował treść Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego i program Wielkiej Nowenny przez Millenium Chrztu Polski. Rzesze wiernych w kraju i za granicą modliły się wtedy za prymasa Polski o jego uwolnienie, a potem – gdy pojawiał się na różnych uroczystościach w Polsce – wokół niego zbierały się wielkie tłumy, aby słuchać jego kazań.

Ten moment pod wieloma względami wydaje się kluczowy, ale też trzeba dodać, że każdy z wcześniejszych etapów jego życia można porównać do ogniw łańcucha. Brak któregokolwiek z nich znacząco wpłynąłby na bieg życia naszego patrona, czyli patrona Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, którego mam zaszczyt być rektorem.

>>> Każdego 28 dnia miesiąca będzie odbywała się msza dziękczynna za beatyfikację kard. Wyszyńskiego

fot. Marcin Wrzos OMI

Czy z relacji, wspomnień lub zapisków kard. Wyszyńskiego można wywnioskować, że ks. Wyszyński od pewnego momentu był świadomy roli, jaką przyjdzie mu odegrać w polskim Kościele, ale także w powojennych dziejach Polski? Kiedy taki moment nastąpił?

– Trudno oczywiście jednoznacznie odpowiedzieć na tak postawione pytanie. Prawdopodobnie sam kard. Wyszyński miałby problem z pełną odpowiedzią, ponieważ do tego potrzebny jest pewien dystans. Z pewnością jednak czuł ogromną odpowiedzialność za stan Kościoła w Polsce. Pewien ślad świadomości księdza prymasa co do jego osobistej roli w zmaganiu Kościoła z komunizmem w Polsce znajdujemy w „Zapiskach więziennych”:

„Dajesz mi, Ojcze, łaskę widzenia tego punktu jedynego, w którym schodzą się delikatne ostrza dwóch obozów dzieci Twoich: tego, który jest z Tobą i za Tobą, i tego, który jest bez Ciebie i przeciwko Tobie. Gdy staram się zrozumieć, gdzie leży punkt ciężkości tego problemu w Polsce w chwili obecnej, to jednak muszę go widzieć na sobie. Chciałbyś, abym był Dawidem Twoim, który ma przeciwstawić się potędze zbrojnego Goliata. Nie może w mej postawił być nic z Goliatowej pewności siebie. Muszę być pokorny jak Dawid. Muszę zaufać jaśniuteńkim kamyczkom z potoku, tej nicości w walce o Ciebie. Muszę iść w Imię Pana Zastępów, a nie w swoje. Muszę z głęboką pokorą rozumieć, żeś ty mnie wybrał do tej rozgrywki, w której idzie o Imię Twoje i o prawo Twoje na ziemi polskiej, o prawo Narodu do Ciebie, o prawa Kościoła świętego.”(Komańcza 2. VI. 1956 r.)

Opatrzność Boża powierzyła mu szczególne zadanie, na którego wypełnianiu starał się skupić wszystkimi siłami. Czuł się zatem raczej narzędziem niż sprawcą określonych zmian o charakterze religijnym czy społecznym, jakie dokonały się w naszym kraju.

Na jakie dziedziny – zarówno dotyczące sfery religijnej, ale także tej świeckiej – prymas Wyszyński wywarł szczególny wpływ?

– Najważniejsze, na co miał wówczas szczególny wpływ, to zintegrowanie, zjednoczenie narodu po kataklizmie II wojny światowej oraz odbudowanie jego siły w oparciu o podstawowe wartości – takie jak życie, rodzina, wolność, prawda, sprawiedliwość, pracowitość, sumienność, a także wiara, krzyż, Ewangelia, Kościół, tradycja.

Druga rzecz – w tamtych, ponurych czasach, pomagał Polakom przywrócić poczucie własnej godności, posiadanych praw i odpowiedzialności. Przywracał dumę z własnej historii.

Trzecia rzecz – to jego przesłanie społeczne. On zdecydowanie rozwinął zaangażowanie Kościoła w budowanie stosunków społecznych w oparciu o Ewangelię. Zwieńczeniem jego nauczania na ten temat jest ogłoszona przez niego w 1967 r. „Społeczna krucjata miłości”. Streszcza się ona w stwierdzeniu, że powinniśmy budować życie społeczne w oparciu o proste zasady, jakimi są szacunek, solidarność wobec cierpiących, troska o najsłabszych, posługiwanie się językiem miłości, przebaczanie. Brak odwoływania się do nich sprawia, że świat staje się dżunglą, w której każdy walczy o przetrwanie i powiększanie swojego stanu posiadania kosztem innych. O tym należy wciąż przypominać. Życie społeczne musi być oparte na etyce i musi chronić dobro każdego człowieka. Bez tego zginiemy, zatoniemy i nie istniejemy.

>>> Weigel: kard. Wyszyński jest wzorem tego, jak głosić prawdę możnym tego świata

Fot. episkopat.pl/Instytut Prymasowski/CC BY-NC-SA 2.0

Kard. Wyszyński był również zaangażowany w prace Soboru Watykańskiego II. Na ile wpływ myśli kard. Wyszyńskiego w ogóle jest zauważalny, jeśli chodzi o Kościół na świecie?

– On był zauważalny na dwóch poziomach. Pierwszy odnosił się do faktu, że kard. Wyszyński reprezentował na Soborze tzw. Kościół milczenia – czyli żyjący pod władzą komunistów. Stąd jego wypowiedzi oficjalne w postaci pism i rozmów wyrażały doświadczenia i potrzeby tej części Kościoła. Sobór, jak wiemy, nie zajął stanowiska wobec systemu komunistycznego z jego wrogim, ateistycznym nastawieniem do Kościoła, co nie znaczy, że ta tematyka nie była obecna w czasie obrad. W tych kwestiach głos kardynała z Polski był szczególnie znaczący.

W zakresie doktrynalnym – i to jest drugi poziom – Ksiądz Kardynał miał wpływ na kształt Konstytucji dogmatycznej o Kościele „Lumen gentium”, w której została rozwinięta prawda teologiczna o Maryi jako Matce Kościoła.

Moim zdaniem należy szczególnie podkreślić znaczenie działań prymasa Polski po zakończeniu Soboru. Historia już doceniła jego mądrość polegającą na stopniowym i umiarkowanym wprowadzeniu zmian posoborowych. Wiedział, że Kościół jest zbyt dużą łodzią, aby można było szybkim manewrem zmienić jego kurs. Taka próba zawsze grozi wywróceniem statku. Reformy Soboru Trydenckiego były wprowadzane wiele lat. Zbyt szybkie i zbyt powierzchowne zmiany przyniosły wiele szkód na Zachodzie. Dzięki księdzu prymasowi udało się w Polsce wielu z nich uniknąć.

Niedawno byliśmy świadkami beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego oraz matki Róży Czackiej. Jaki jest wizerunek Prymasa Tysiąclecia w świadomości Polaków? Na ile jest on zbliżony do rzeczywistości?

– Wizerunek zawsze jest tylko wizerunkiem, a nie rzeczywistością. My również posługujemy się pewnym wizerunkiem księdza prymasa, a zatem określoną wizją jego osoby i działalności. To samo odnosi się do osoby matki Elżbiety Róży Czackiej. Jednak to pytanie jest ważne, ponieważ zwłaszcza dla młodych Polaków, w tym studentów UKSW, jest to postać historyczna, osadzona w rzeczywistości, której już nie rozumieją. Jest to zatem duża trudność, jak przedstawiać osobę prymasa tysiąclecia, aby ukazać jego prawdziwą wielkość.

Tutaj rozciąga się pole dla twórców kultury, którzy sięgając do języka filmu, teatru, słuchowiska czy też innych form, byliby w stanie opisywać zarówno sylwetkę bł. kard. Stefana Wyszyńskiego jak i bł. matki Elżbiety Róży Czackiej. Wydaje mi się szczególnie istotne, aby właściwie pokazywać ich osobowość. Wyzwaniem jest w takich obrazach ukazanie zwłaszcza duchowości, bo to ona jest kluczem do zrozumienia, kim tak naprawdę byli.

Natomiast rolą badaczy byłoby weryfikowanie obrazu, jaki w świadomości Polaków posiadają nowi polscy błogosławieni.

>>> Radom: czy kościół św. Stefana będzie ośrodkiem kultu kard. Wyszyńskiego?

Fot. episkopat.pl/Instytut Prymasowski/CC BY-NC-SA 2.0

Jakie aspekty życia i działalności prymasa tysiąclecia wciąż czekają na pogłębioną analizę naukową?

– Prawdą jest, że minione lata przyniosły i nadal przynoszą nowe opracowania dotyczące księdza prymasa. To cieszy, ponieważ ciągle jesteśmy na etapie odkrywania jego osoby pomimo obszernej wiedzy, jaką już posiadamy na ten temat. Obecnie wydawane są jego kazania, listy i przemówienia w formie „Dzieł zebranych” oraz osobiste notatki zatytułowane „Pro memoria” – także przy udziale Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Zwłaszcza to drugie źródło przez wiele lat było niedostępne dla badaczy. Dziś dostarcza nam ciekawej wiedzy o życiu i czasach Prymasa Tysiąclecia. Jest to w naturalny sposób materiał do wielorakich badań historycznych, teologicznych, pedagogicznych czy społecznych.

Jest także wiele zagadnień szczegółowych, które także nie zostały wyczerpująco zbadane i opracowane. Choćby z dziedziny katechetyki – wpływ księdza prymasa na rozwój katechezy i nauczania religii w Polsce i na cały okres historii powojennej katechezy w Polsce. Inna luka, która wymagałaby wypełnienia w postaci opracowania, to współpraca kard. Wyszyńskiego z środowiskami polonijnymi, dla których był ojcem duchowym. Mocno akcentował w swoim słowie mówionym i pisanym, że Polacy to jeden naród. Każdy Polak, obojętnie, gdzie znajduje się geograficznie, czy na Wschodzie czy Zachodzie, należy do jednego narodu, narodu Polaków.

Z pewnością takich ciekawych, a wciąż nieopracowanych zagadnień jest więcej. Traktuję to także jako konkretne zadanie dla naukowców Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, któremu patronuje ten wielki prymas Polski, prymas tysiąclecia.

Wybrane dla Ciebie

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze