Bóg, radość i brak zasięgu

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Niełatwo dzisiaj odciągnąć młodych ludzi od komputerów czy smartfonów. A sprowadzenie stutysięcznego tłumu młodzieży na pole, na którym nie ma zasięgu, a dookoła są tylko lasy i uprawy, graniczy z cudem. I taki cud wydarza się na Lednicy.

Mogłoby się wydawać, że młodzi ludzie całe swoje życie przenieśli już do Internetu. I pewnie trochę tak jest. Coraz częściej zamiast rozmowy w cztery oczy wysyłamy wiadomości, a naszego nastroju nie podkreśla mimika tylko emotikony. Ale młodzi ludzie pokazują, że chcą się spotykać, chcą rozmawiać i być razem. I nawet nie wahają się zaprosić na to spotkanie Pana Boga.

– Przyjechałyśmy po to, żeby zbliżyć się do Boga, ale także po to, żeby się dobrze bawić – podkreślają dwie uczestniczki tegorocznego spotkania, które na Lednicy są po raz pierwszy.

fot. Michał Jóźwiak

Niektórzy z nich przyjechali tu tylko po to, aby po prostu pobyć ze sobą. – Do przyjazdu namówiła mnie koleżanka. Mówiła, że atmosfera jest świetna i teraz widzę, że się to potwierdza – mówi Natalia. I to czasem wystarczy, aby młodych przyciągnąć i przekonać, że warto ruszyć się z domu. Mogą porozmawiać, potańczyć i pomodlić się, jeśli odnajdą w sobie taką potrzebę. A wielu ją odnajduje. Widać to również po spowiadających na trawie księżach, do których ustawiają się kolejki.

Mimo że na Lednicę przybywają ogromne tłumy, wszystkie wydarzenia są dobrze zaplanowane i trudno w tym miejscu o poczucie zagubienia czy tym bardziej zagrożenia. To na pewno cenne zwłaszcza dla rodziców, którzy nierzadko pełni obaw pozwalają pociechom na uczestniczenie w lednickim spotkaniu. 

W organizacji spotkania pomagają harcerze, których wkład w komfort i bezpieczeństwo uczestników jest nie do przecenienia. Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej zadbał również o to, aby na Polach Lednickich nie zabrakło relikwii bł. Wincentego Frelichowskiego, który jest ich patronem. – Jest z nami co roku. Na koniec spotkania wniesiemy go w procesji na „Rybę” – mówi phm Łukasz Tadyszak, komendant Harcerskiej Służby Lednica ZHR.

fot. Michał Jóźwiak

Lednica to przykład tego, że nawet zwykłe i niczym nie wyróżniające się pole może być miejscem budującego spotkania. Mimo że trudno tu o choćby jedną kreskę zasięgu. Tu liczy się to, że mamy dookoła siebie ludzi, którzy chcą nas poznać i polubić. Skoro jest to możliwe na Polach Lednickich, to jest to możliwe wszędzie.

fot. Michał Jóźwiak

Galeria (34 zdjęć)
Bóg, radość i brak zasięgu
6 (100%) 5 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze