Lukaku – belgijski piłkarz, który gra dla Boga 

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Drużyną, która dziś zagra w ćwierćfinałach mistrzostw Europy, jest Belgia. Dla wielu jest to ogromne zaskoczenie. Ale – jak się okazuje – stawianie Belgii w cieniu Holandii jest nie do końca uzasadnione.  

Gospodarzami Mistrzostw Europy w 2000 r. były Holandia razem z Belgią. Belgowi wtedy nie zrobili jakiegoś większego wrażenia, ale był to początek zmian w belgijskiej piłce nożnej. Pieniądze, które zarobili na organizacji Mistrzostw Europy, przeznaczono na szkolenie dzieci i młodzieży. Rozpoczęto od doszkolenia trenerów oraz przeprowadzania analizy pracy we wszystkich szkółkach piłkarskich. Powstał nowoczesny centralny ośrodek na obrzeżach Brukseli, ujednolicony system szkolenia, taki sam we wszystkich szkółkach. Belgowie postanowili planować rozwój długofalowo, może więc się okazać, że jeszcze nie raz będziemy oglądać znakomite popisy piłkarskie w wykonaniu belgijskich zawodników. 

Jednym z rezultatów zmian jest dzisiejsza reprezentacja „Czerwonych Diabłów”, której gwiazdą jest Romelu Lukaku.

Romelu Lukaku – teoretycznie bez szans na sukces 

Dziś Lukaku jest na ustach piłkarskiego świata. Zachwycił zachowaniem podczas meczu z Japonią, kiedy to przepuszczając piłkę do kolegi, przyczynił się do zwycięstwa Belgii i awansu do następnej fazy turnieju. Ale nie zawsze jego życie układało się w pasmo sukcesów i szczęścia. Jego dzieciństwo to trudna historia, w której nie brakuje momentów, kiedy to w jego domu brakowało pieniędzy na kupienie jedzenia czy zapłacenie rachunku za prąd. 

Rodzina Lukaku pochodzi z Konga. Jego ojciec także był piłkarzem, ale niestety po zakończeniu kariery wpadł w tarapaty finansowe. Mama była sprzątaczką i z trudem mogła utrzymać rodzinę. „Zawsze piłem mleko o poranku. Widziałem moją matkę, która dolewała do niego wody, aby starczyło tego mleka do następnego dnia. Musiałem grać w piłkę w butach o rozmiarze 40, kiedy moje stopy miały już rozmiar 42. Nie było pieniędzy, abym dostał nowe buty” – mówił w jednym z wywiadów. 

Młody Romelu rósł i dojrzewał szybciej od kolegów, za co był wyśmiewany w szkole na boisku. Wielu w takich okolicznościach się poddaje i przestaje wierzyć, ze może go spotkać coś dobrego i że jest w stanie coś w życiu osiągnąć, na coś zapracować. Teoretycznie więc Lukaku nie miał wielkich szans na sukces.

Romelu Lukaku – praktycznie sukces dla rodziny i dla Boga 

Lukaku pokazał jednak, że ma serce lwa. Uwierzył i mocno się tego trzymał, że piłka jest szansą na to, by „wyjść na ludzi”. Poświęcił się jej całkowicie. „Ludzie piłki uwielbiają mówić o sile mentalnej piłkarzy. Ja mam największą siłę mentalną wśród wszystkich zawodników na świecie. Doskonale pamiętam, jak z bratem i mamą siedzieliśmy w ciemnościach i modliliśmy się o to, żeby było lepiej. Właśnie dlatego to ja jestem najsilniejszy” – mówi Lukaku. 

Lukaku nie zapomniał o Bogu, kiedy w jego życiu wszystko zaczęło się układać. Przyznaje się publicznie, że jest praktykującym katolikiem i że codziennie czyta Pismo Święte. Po strzelony golu podnosi ręce do góry, ponieważ doskonale zdaje sobie sprawę, że wszystko, co ma, jest darem Boga i dlatego w ten sposób wyraża Mu wdzięczność. Mówi wprost, że gra dla Boga i dla rodziny. 

Zdjęcie zrobione po meczu z Panamą podczas Mundialu obiegło już cały świat. Belg modli się ze wzniesionymi rękoma obok panamskiego piłkarza, Fidela Escobara.

Lukaku – belgijski piłkarz, który gra dla Boga 
6 (100%) 4 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze