Madonna w łzach

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Do sanktuarium płaczącej Pięknej Pani co roku udają się rzesze pielgrzymów. Znajduje się ono miejscowości La Salette we francuskich Alpach. Tutaj również Maryja objawiła się pastuszkom. 

Wypasający stado krów małoletni pastuszkowie Maksymin Giraud i Melania Calvat ujrzeli 19 września 1846 r. najpierw ognistą kulę, a następnie kobiecą postać, którą nazwali Piękną Panią. Owa Pani odziana była w białą oraz złocistą, pokrytą gwiazdami szatę, w złocistożółty fartuch i w skromne, białe pantofelki z perłami. Jej skronie zdobiła różana korona, a w każdej z róż korony lśnił diament. Na Jej stopach widniała różana girlanda, róże okalały także chustę okrywającą ramiona. Z ramion Pięknej Pani spływał złoty łańcuch, a na Jej szyi zawieszony był łańcuszek z krzyżem ze Zbawicielem, wraz z młotkiem i obcęgami. Z Ukrzyżowanego emanowało światło ogarniające Maryję, której oczy pełne były bólu i łez. 

Matka Boża objawiła się Maksyminowi i Melanii w sobotę poprzedzającą święto Siedmiu Boleści Maryi. Kiedy zmęczeni wypasaniem krów zasnęli po posiłku nieopodal potoku Sezia, nie przypuszczali, że po nagłym przebudzeniu, poszukując stada, ujrzą Maryję. Zobaczyli wtedy wielką, ognistą kulę, a w niej płaczącą Panią. Zachęceni, zbliżyli się do owej Pani zamierzającej przekazać im zawierające przestrogę, następujące orędzie: „Jeżeli mój lud nie zechce się poddać, będę zmuszona puścić ramię Mojego Syna. Jest ono tak ciężkie i tak przygniatające, że już dłużej nie będę mogła go podtrzymywać. Od jak dawna już cierpię z waszego powodu! Chcąc, aby Mój Syn was nie opuścił, jestem zmuszona nieustannie wstawiać się za wami. Ale wy sobie nic z tego nie robicie. Choćbyście wiele się modlili i czynili, nigdy nie zdołacie wynagrodzić mi trudu, którego się dla was podjęłam. Dałam wam sześć dni do pracy, siódmy zastrzegłam sobie, i nie chcą mi go przyznać. To właśnie czyni ramię Mego Syna tak ciężkim. Woźnice przeklinają, wymawiając Imię Mojego Syna. Te dwie rzeczy czynią ramię Mego Syna tak ciężkim. Jeżeli zbiory się psują, to tylko z waszej winy. Pokazałam wam to zeszłego roku na ziemniakach, ale nic sobie z tego nie robiliście; przeciwnie, znajdując zepsute ziemniaki, przeklinaliście, wymawiając Imię Mojego Syna. Będą się one psuły nadal, a tego roku na Boże Narodzenie nie będzie ich wcale”.  

Chcąc, żeby dzieci dobrze zrozumiały orędzie, Matka Boża powtórzyła przestrogę w ich gwarze, dopowiedziawszy: „Jeżeli macie zboże, nie trzeba go zasiewać, bo wszystko, co posiejecie, zjedzą zwierzęta. A jeżeli coś wyrośnie, obróci się w proch przy młóceniu. Nastanie wielki głód, lecz zanim to nastąpi, dzieci poniżej lat siedmiu będą dostawały dreszczy i będą umierać na rękach trzymających je osób. Inni będą cierpieć z powodu głodu. Orzechy się zepsują, a winogrona zgniją”. 

Powierzywszy dzieciom oddzielnie tajemnice, Maryja zapowiedziała: „Jeżeli się nawrócą, kamienie i skały zamienią się w sterty zboża, a ziemniaki same się zasadzą”. Natomiast gdy na pytanie, czy dobrze się modlą, dzieci odpowiedziały, że niezbyt, Piękna Pani łagodnie je napomniała: „Ach, dzieci, trzeba się dobrze modlić, rano i wieczorem. Jeżeli nie macie czasu, odmawiajcie przynajmniej «Ojcze nasz» i «Zdrowaś Maryjo», a jeżeli będziecie mogły, módlcie się więcej. Latem na Mszę Świętą chodzi zaledwie kilka starszych niewiast. Inni pracują w niedziele przez całe lato, a w zimie, gdy nie wiedzą, czym się zająć, idą na Mszę Świętą jedynie po to, by sobie drwić z religii. W czasie Wielkiego Postu chodzą do rzeźni jak psy!”.  

Po tych słowach Matka Boża zapytała dzieci, czy widziały zepsute zboże. Kiedy Maksymin zaprzeczył, zwróciła się do niego następująco: „Lecz ty, Maksyminie, musiałeś je widzieć. Nie przypominasz sobie, jak kiedyś szedłeś z ojcem z Coin do Corps? Tam wstąpiliście do zagrody. Gospodarz powiedział: «Chodźcie zobaczyć, jak moje zboże się psuje». Poszliście razem. Twój ojciec wziął dwa lub trzy kłosy w dłonie, pokruszył je i wszystko obróciło się w proch. W drodze powrotnej do domu ojciec dał ci kawałek chleba ze słowami: «Weź to, kto wie, czy na Boże Narodzenie będziemy mieli jeszcze cokolwiek, jeżeli zboże będzie się dalej tak psuło»”.  

Jeszcze dwukrotnie Piękna Pani nakazała dzieciom przekazanie orędzia, po czym uniósłszy się nad ziemią, mimo iż przestała płakać, nadal pozostała smutną. Znany z psot Maksymin usiłował zerwać „na pamiątkę” różę z pantofelka Maryi, ale Ona, podobnie jak Jej róże, zniknęły. Dzieci nie wiedziały, że objawiła się im Matka Boża, bo kiedy Melania zapytała Maksymina: „Może to była wielka święta?”, chłopiec odpowiedział: „Żebyśmy to wiedzieli, to poprosilibyśmy ją, żeby nas ze sobą zabrała”. 

Dopiero pod wpływem nieszczęść zapowiedzianych przez Piękną Panią wielu zaczęło się nawracać, a biskup diecezji Grenoble, do której należy La Salette, Philibert de Bruillard, obwieścił 19 września 1851 r., że objawienie Maryi w La Salette jest niewątpliwe i pewne. W maju 1852 r. położył natomiast kamień węgielny pod sanktuarium maryjne w owej alpejskiej miejscowości, czyniąc opiekunami sanktuarium i propagatorami kultu Matki Bożej z La Salette Zgromadzenie Księży Misjonarzy Matki Bożej z La Salette, zwanych popularnie saletynami. 

Madonna w łzach
5.9 (98%) 10 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze