fot. Vatican Media
Marcin Wrzos OMI: adhortacja Dilexi te i oblacki charyzmat
Wydana dwa tygodnie temu adhortacja apostolska Dilexi te („Umiłowałem cię”) papieża Leona XIV jest jakby rozwinięciem oblackich Konstytucji i Reguł, zasad życia, które od dwóch stuleci kształtują nasz sposób bycia misjonarzami. To tekst bardzo osobisty i bardzo zbieżny z duchem oblackim.
Na początku chciałem, aby ten tekst miał podtytuł: „Kolejny papież czyta oblackie konstytucje i reguły?”. Papież Franciszek dużą część swojego pontyfikatu oparł na latynoskiej teologii preferencyjnej opcji na rzecz ubogich. Przekonywał nas o tym, że Kościół ma być ubogi i dla ubogich, że bez podstawienia w centrum Chrystusa, obecnego w najuboższych, odrzuconych, będących najdalej od Kościoła, stracimy wiarygodność i tak naprawdę nie będziemy w pełni realizować Ewangelii. A od czego jest Kościół – właśnie od tego, aby ona się działa. Będąc wczoraj na udzieleniu sakramentu święceń w stopniu diakonatu, usłyszałem od abp. Adriana Galbasa, w słowie skierowanym nie tylko do neodiakonów, że „im więcej będziecie mieć, tym bardziej będziecie starali się zabezpieczyć to co macie, będziecie o to zabiegać na wszelkie sposoby, a wówczas zaczniecie okradać ubogich z czasu, środków, które im powinniście przeznaczyć”.
>>> Adhortacja Dilexi te Leona XIV jest już dostępna [PEŁNY TEKST]

Znajomy tekst
Nasze Konstytucje i Reguły, w pierwszej, programowej Konstytucji, przypominają, po co są misjonarze oblaci: „Wezwanie Jezusa Chrystusa, posłyszane w Kościele poprzez potrzeby zbawienia ludzi, jednoczy Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Chrystus zaprasza ich, aby szli za Nim i uczestniczyli w Jego posłannictwie słowem i czynem. Zgromadzenie jest kleryckie na prawie papieskim. Łączy ono w apostolskich wspólnotach kapłanów i braci, którzy wiążą się z Bogiem przez śluby zakonne; współpracując z Chrystusem Zbawicielem i naśladując Jego przykład, poświęcają się głównie ewangelizacji ubogich…” (KKRR 1). Oblaci są po to, aby głosić Ewangelię ubogim. Słowem, służbą względem nich, troską, byciem ich głosem, gdy inni nie chcą słuchać. Adhortacja Dilexi te Ojca Świętego Leona XIV o miłości do ubogich to tekst, który brzmi zaskakująco znajomo dla każdego oblata. Od pierwszych słów przebija duch, który od dwóch wieków kształtuje nasze konstytucje: wezwanie, by „iść do najbardziej opuszczonych” i by „uczyć się od ubogich cierpliwości, nadziei i solidarności”.
Oblicza ubóstwa w świetle charyzmatu oblackiego
W świetle oblackiego powołania Dilexi te Leona XIV brzmi jak echo naszych Konstytucji i Reguł. Może nie dosłowne, ale duchowo jest nam bardzo bliska. Gdy papież mówi o wielu obliczach ubóstwa, opisuje to samo pole misyjne, które św. Eugeniusz de Mazenod wskazał dwieście lat temu – świat ludzi opuszczonych, pozbawionych nadziei, zepchniętych na margines, i ten materialny, i ten duchowy.
Konstytucja 5 mówi, że całe zgromadzenie jest misyjne, a jego służbą w Kościele jest ukazywanie Chrystusa najbardziej opuszczonym. „Wszędzie bowiem nasze posłannictwo polega na tym, aby najpierw iść do tych, których sytuacja głośno woła o nadzieję i zbawienie, jakie w pełni może przynieść tylko Jezus Chrystus. Są to różnego rodzaju ubodzy — im dajemy pierwszeństwo” (KKRR 5) – precyzuje tekst. Papież wylicza, że dziś za „dotkniętych ubóstwem uznaje się: osoby, rodziny i grupy osób, których zasoby (materialne, kulturowe i społeczne) są tak bardzo ograniczone, iż powodują wykluczenie ich z minimalnego akceptowalnego sposobu życia w Kraju Członkowskim, w którym osoby te mieszkają” (n. 13). To właśnie tam oblaci mają swoje naturalne miejsce. Tam, gdzie krzyk ubogich jest cichy, bezsilny, wstydliwy. Leon XIV nazywa to „brakiem sprawiedliwości korzeniem chorób społecznych” (n. 94), a chodzi mu o sprawiedliwy podział dóbr społecznych, aby zapewnić wszystkim godność. W języku oblackim brzmiałoby to tak: misja ewangelizacyjna, bez troski o sprawiedliwość, o podniesienie godności człowieka, jest niepełna. Dlatego dla oblatów troska o ubogich nie jest formą działalności charytatywnej, lecz ewangelicznym spotkaniem, jak Jezusa z Samarytanką przy studni Jakuba (J 4,5-26). To jest właśnie „ewangelizacja ubogich” – nie tylko z ambony, ale przez bycie z nimi, dzielenie się tym, co posiadamy.

Misja jako komunia, nie filantropia
Leon XIV, jak wcześniej Franciszek, przypomina, że służba ubogim nie może być gestem „z góry ku dołowi”. To spotkanie równych sobie. Czytamy: „Wszystkie te przykłady świętych uczą nas, że służba ubogim nie jest gestem wykonywanym «z góry ku dołowi», ale spotkaniem równych sobie, gdzie Chrystus się objawia i jest adorowany. Św. Jan Paweł II przypominał nam, że «w szczególny sposób Chrystus obecny jest w ubogich, dlatego wobec nich Kościół winien stosować ‘opcję preferencyjną’». Kościół zatem, pochylając się z troską nad ubogimi, przyjmuje swoją najwznioślejszą postawę” (n. 79). Tu przywołam najpierw Konstytucję 19: „Kroczymy śladami Mistrza, który stał się ubogim ze względu na nas. W odpowiedzi na Jego wezwanie: «Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj co posiadasz i rozdaj ubogim…, potem przyjdź i chodź za Mną» (Mt 19,21), wybieramy ewangeliczne ubóstwo” (KKRR 19). I jeszcze Konstytucja 20: „Ten wybór nas pobudza, abyśmy żyli w ściślejszej łączności z Chrystusem i ubogimi. W ten sposób jest on protestem przeciw nadużywaniu władzy i bogactwa oraz zapowiedzią nadejścia świata nowego, wyzwolonego z egoizmu i otwartego na dzielenie się. W obliczu wymagań naszego posłannictwa i nie zaspokojonych potrzeb, czujemy się czasami bezsilni i bezradni. Wtedy właśnie możemy wiele nauczyć się od ubogich, a zwłaszcza cierpliwości, nadziei i solidarności” (KKRR 20).
Papież pisze, że Kościół „idzie z tymi, którzy idą”: „Kościół, jak matka, idzie z tymi, którzy idą. Tam gdzie świat widzi zagrożenia, on widzi dzieci; tam gdzie buduje się mury, on buduje mosty. Wie, że jego głoszenie Ewangelii jest wiarygodne tylko wtedy, gdy przekłada się na gesty bliskości i przyjęcia; i wie, że w każdym odrzuconym migrancie jest sam Chrystus, który kołacze do drzwi wspólnoty” (n. 75). To zdanie streszcza duchowość oblacką w jednym wersie. Obecność, współdroga, dzielenie się losem to trzy słowa, które najlepiej opisują nasz sposób bycia misjonarzem oblatem, w kontekście adhortacji Leona XIV. Nie chodzi o to, by organizować świat ubogich, lecz by w nim być, być może z nimi zamieszkać, słuchać ich języka, rozumieć ból i nadzieję.
Współczesne migracje, które papież opisuje, są laboratorium tego ewangelicznego stylu życia. Obecność oblatów wśród migrantów, przesiedleńców, uchodźców to nie doraźna odpowiedź, ale wierność charyzmatowi. Dilexi te przypomina, że w każdym migrancie, w każdym odepchniętym, w każdym, kto puka do drzwi jest sam Chrystus, o czym wcześniej wspominał Jan Paweł II, który w Novo millennio ineunte (2001) pisał o „kontemplacji oblicza Chrystusa w cierpiących, opuszczonych i odrzuconych”. Dlatego nasze domy wypełniły się uchodźcami z Ukrainy i wypełniają się potrzebującymi w różnych zakątkach świata.
Ubodzy jako nauczyciele Ewangelii
Leon XIV pisze, że „wszyscy powinni pozwolić się ewangelizować przez ubogich” (n. 102). To zdanie, gdyby wstawić je do Reguły, nie brzmiałoby obco. Święty Eugeniusz uczył, że oblata kształtują właśnie ci, do których jest posłany. Dilexi te rozwija ten wątek pastoralnie i teologicznie: ubodzy są nie tylko adresatami, ale współtwórcami misji. To oni uczą cierpliwości, nadziei i solidarności – dokładnie tak, jak mówi Konstytucja 20.
W tym sensie adhortacja staje się dla nas, oblatów, potwierdzeniem, że nasz charyzmat nie jest marginalny, ale profetyczny. W świecie, w którym Kościół łatwo może ulec pokusie komfortu, oblackie życie w prostocie i służbie ubogim jawi się jako przypomnienie źródła.
„Miłość chrześcijańska pokonuje wszelkie bariery, zbliża oddalonych, łączy obcych, czyni bliskimi nieprzyjaciół, przekracza przepaście po ludzku nie do pokonania, wnika w najskrytsze zakamarki społeczeństwa. Ze swej natury miłość chrześcijańska jest prorocza, dokonuje cudów, nie ma granic: jest dla tego, co niemożliwe. Miłość jest przede wszystkim sposobem pojmowania życia, sposobem jego przeżywania. Otóż Kościół, który nie stawia miłości żadnych granic, który nie zna wrogów, z którymi trzeba walczyć, lecz tylko mężczyzn i kobiety, których należy miłować – to Kościół, którego potrzebuje dziś świat (n. 102)”. To zdanie papieża można odczytać niemal jak opis oblackiego powołania. Misjonarz oblat Maryi Niepokalanej, posłany do najbardziej opuszczonych, jest właśnie tym, który przekracza granice i buduje mosty tam, gdzie świat stawia mury. W duchu św. Eugeniusza de Mazenoda oblaci mają dziś ukazywać, że miłość bez granic, szczególnie do różnego rodzaju ubogich, nie jest ideałem, lecz codziennym zadaniem, a nasz charyzmat jest bardzo potrzebny współczesnemu Kościołowi, pozostając aktualną odpowiedzią na słowa Dilexi te.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Dilexi te – ostatnia adhortacja Franciszka i pierwsza Leona XIV [KOMENTARZ]
Wenezuela: wielka radość z powodu pierwszych świętych z tego kraju [GALERIA]
Monika Sajkowska: Kościół i Fundację Dajemy Dzieciom Siłę łączy troska o dziecko [ROZMOWA]





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny