Fot. youtube

Maria Goretti – dwunastoletnia męczennica. Jej relikwie znajdują się w kryształowej trumnie

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Broniła się, więc napastnik zadał jej czternaście ran nożem. Jako dziecko była bardzo pobożna, odmawiała różaniec i wspierała matkę po śmierci ojca.

Maria przyszła na świat 16 października 1890 r. w miejscowości Corinaldo nad Morzem Adriatyckim. Została ochrzczona w dniu swoich narodzin, natomiast bierzmowanie przyjęła, gdy miała 6 lat. Rodzice Marii – Alojzy i Assunta Carlini, byli ludźmi biednymi, ciężko pracowali. W poszukiwaniu lepszych warunków pracy i życia dla swojej rodziny Alojzy i Assunta przenosili się do innych miejscowości. W roku 1900 umarł ojciec Marii i cały ciężar utrzymania rodziny spadł na matkę.

Nie wiedziała, że mówi proroctwo

Maria była dziewczynką dobrze ułożoną, pobożną, często odmawiała różaniec. Podtrzymywała matkę na duchu w trudnej sytuacji po śmierci ojca. Gdy starsi bracia pracowali u sąsiadów, na polu lub w winnicy, Maria pomagała matce w sprzątaniu i innych pracach domowych. Pewnego razu usłyszała, jak chłopcy z sąsiedztwa powtarzali nieskromne żarty, powiedziała, że wolałaby raczej umrzeć, niż powtarzać takie słowa. Nie wiedziała wówczas, że w pewien sposób przepowiedziała własną męczeńską śmierć w obronie czystości.

>>> Święty Ekspedyt. Hakerzy chcieli, aby był ich patronem 

Aleksander

W domu zajmowanym przez Gorettich mieszkała również rodzina Serenellich. Osiemnastoletni Aleksander Serenelli (jego ojciec był pijakiem) zaczął napastować Marię, proponując jej grzeszne spotkanie, groził jej nawet śmiercią. Maria nieraz ratowała się ucieczką, omijała go. Nie chciała jednak mówić o tym matce i starszym braciom, aby nie pogłębiać i tak już istniejącej niechęci do rodziny Serenellich.

5 lipca 1902 r., gdy rodziny Gorettich i Serenellich były zajęte zbieraniem bobu, Maria ze schodków domu obserwowała pracujących. Aleksander pod pretekstem, że musi wejść na chwilę do mieszkania Gorettich, wciągnął Marię do kuchni z zamiarem dokonania na niej gwałtu. Maria stawiała silny opór, więc Aleksander chwycił nóż i zadał jej czternaście groźnych ran. Kiedy matka wróciła z pracy zastała córkę w agonii. Natychmiast zawieziono ją do szpitala, jednak nie udało się uratować życia Marii. Zmarła w szpitalu 6 lipca 1892 r., w wieku 12 lat. Przed śmiercią zdążyła jeszcze przebaczyć swojemu zabójcy.

Fot. wikipedia/domena publiczna

Święta natychmiast!

W pogrzebie Marii wzięły udział tysiące osób, setki kapłanów pod przewodnictwem biskupa. Już wówczas zaczęto nazywać Marię św. Agnieszką XX wieku. Aleksander przesiedział w więzieniu 26 lat. Po odbyciu kary został bratem zakonnym w kapucyńskim klasztorze w Macerata. Zmarł w wieku 88 lat. W swoim pamiętniku napisał:

Jestem już stary (…) u schyłku życia (…) w mojej młodości wszedłem na złą drogę (…). Miałem obok siebie osoby wierzące, żyjące zgodnie z wiarą, ale nie doceniałem ich rad ani przykładu (…) w przypływie namiętności dopuściłem się zbrodni. Obecnie wzdrygam się na samą myśl o niej. Maria Goretti teraz jest świętą, była jakby dobrym aniołem dla mnie, przysłanym przez Opatrzność Bożą, aby mnie ratować. Jeszcze teraz słyszę w moim sercu słowa jej przebaczenia. Modliła się za mną, orędowała za swoim zabójcą.

>>> Piotr Jerzy Frassati. Błogosławiony, z którym na pewno chciałbyś się przyjaźnić

Ogłoszona świętą

Papież Pius XII beatyfikował Marię 27 kwietnia 1947 r., a świętą ogłosił ją już 24 czerwca 1950 r.. W obu uroczystościach brała udział matka św. Marii.

Relikwie św. Marii Goretti spoczywają w kryształowej trumnie w maryjnym sanktuarium w Nettuno (64 km na południe od Rzymu). W dniu kanonizacji papież Pius XII wypowiedział słowa jakże aktualne i dzisiaj:

Życie tego prostego dziewczęcia (…) godne jest nie tylko nieba, ale też godne, aby z podziwem i czcią spojrzeli nań ludzie nam współcześni. Niech uczą się ojcowie i matki, jak starannie w prawości, świętości i męstwie należy wychowywać powierzone im przez Boga dzieci; jak kształtować według zasad religii katolickiej, aby gdy staną kiedyś wobec próby, potrafiły z Bożą pomocą wyjść z niej zwycięskie, nietknięte i nieskażone. Niechaj uczą się wesołe dzieci, niech uczy się odważna młodzież, że nie wolno haniebnie ulegać urokom zwodniczych wad, złudnym i krótkotrwałym przyjemnościom, ale raczej, choćby w trudach i wyrzeczeniu, wytrwale zmierzać ku doskonałości chrześcijańskiego życia.

Jest patronką między innymi dziewcząt, dziewic i młodzieży.

Zobacz także
Wasze komentarze