Fot. Zofia Urbanek/misyjne.pl

Fot. Zofia Urbanek/misyjne.pl

Między ciekawością a modlitwą. Co przyciąga Polaków pod gigantyczny monument Matki Bożej Miłosiernej?

Jednych wprawia w zachwyt, u innych wywołuje pytania o sens takich przedsięwzięć. Mowa o monumentalnej figurze wyłaniającej się znad drzew przy drodze krajowej nr 10 między Toruniem a Lipnem. Przyglądamy się atmosferze wokół miejsca, obok którego nie da się przejechać obojętnie.

Figurę widać już z drogi krajowej numer 10. Głowa Matki Bożej wyłania się znad drzew podczas podróży między Toruniem a Lipnem. Parking przy drodze jest jak na razie prowizoryczny, można do niego dojechać, zjeżdżając z krajówki na boczną drogę asfaltową. Nawet w środku tygodnia jest duża rotacja autokarów. Wyjeżdża jeden, by za chwilę na jego miejsce przyjechał następny. Z pojazdu wysiadają zazwyczaj grupy seniorów bądź inne lokalne grupy turystyczne. W powietrzu czuć drżenie podnieconych szeptów, które powoli cichną, gdy wszyscy kierują wzrok w górę. Z każdym krokiem kierowanym w stronę figury, zgiełk szosy zostaje w tyle, ustępując miejsca cichej modlitwie, skrzypieniu żwiru pod butami i szumowi powiewających, błękitnych flag. Ludzie mieszają się ze sobą, ktoś poprawia chustę, ktoś inny szuka w kieszeni różańca, a jeszcze ktoś inny wpatruje się w biały welon Matki Bożej, jakby szukał odpowiedzi na pytania, z którymi przyjechał z drugiego końca Polski. 

Fot. Zofia Urbanek/misyjne.pl
Fot. Zofia Urbanek/misyjne.pl

Tajemnicza atmosfera 

Przestrzeń wokół jest uderzająco zadbana: świeżo utwardzone alejki, wypielęgnowana trawa, po której cicho krąży robot koszący, oraz nowoczesny, lśniący budynek z toaletami. Obok niego wyrasta właśnie szkielet przyszłej restauracji. Wszystko tu lśni nowością, pachnie świeżością i… tajemnicą. Pracownicy krzątający się po placu są niezwykle enigmatyczni. Oszczędni w słowach, nieporuszeni dociekliwymi pytaniami, zdają się strzec sekretu, którego nikt nie potrafi do końca rozwikłać. Kto finansuje utrzymanie obiektu i to całe ogromne zaplecze? Można się tylko domyślać, bo nikt nie udziela tu jasnych odpowiedzi. – Ale cieszę się, że mogę tutaj pracować. Przy Matce Bożej… Myślę, że to zaszczyt – słyszę jedynie w odpowiedzi, która skutecznie ucina dalszą rozmowę. 

>>> #DwieNawy – gigantyczny pomnik Matki Bożej w Konotopiu

Reakcje odwiedzających są skrajne. Starsza kobieta ociera ukradkiem łzę, zapatrzona w gigantyczną postać. – Jak zobaczyłam ten monument, zabrakło mi tchu – wyznaje wzruszona. – Czuje się tu ogromną moc, człowiek robi się taki malutki przy tej figurze. Matka Boża jest tutaj taka potężna, po prostu to odczuwamy. 

Tuż obok stoi inna kobieta, która na całe miejsce patrzy chłodniejszym wzrokiem. – Przyjechałam tu z ciekawości. Monument rzeczywiście jest bardzo ładny, ale jakichś szczególnych odczuć religijnych to nie mam – dzieli się. 

Fot. Zofia Urbanek/misyjne.pl
Fot. Zofia Urbanek/misyjne.pl

Taras, a nie ołtarz 

Ludzie są zachowawczy, unikają jednoznacznych ocen i często kręcą głowami, nie wiedząc właściwie, co o tym wszystkim myśleć. Jedni z zachwytem chłoną rozmach założenia, inni chodzą z uniesionymi brwiami, szukając tradycyjnych ołtarzy czy zakątków do cichej, żarliwej modlitwy. Zamiast tego zastają nowoczesny taras widokowy, przeszklone barierki i… właściwie nic więcej. Ktoś kręci nosem na wszechobecne niebieskie flagi, mrucząc pod nosem, że w tak ważnym miejscu powinny powiewać przecież barwy biało-czerwone. 

>>> Konotopie: bp Wętkowski poświecił najwyższą w Europie figurę Maryi

Pojawiają się też głosy jawnego sceptycyzmu. – Dlaczego Matka Boża patrzy tam, a nie na drogę, na tych, co tu przybywają? Nie wiem – zastanawia się głośno jeden z mężczyzn, wskazując ręką na horyzont. – Ale sobie ludzie wymyślają… Myślą, że w ten sposób odkupią własne grzechy? Biblia mówi jasno, że stawianie takich pomników to bałwochwalstwo. To chyba było ważne tylko dla tego jednego człowieka. Myślę, że zrobiłby prawdziwie dobry uczynek, gdyby na przykład wybudował szpital dziecięcy. Z tego Bóg chyba cieszyłby się znacznie bardziej – dodaje mężczyzna. 

Dwa światy 

A jednak dla wielu to wciąż głębokie, wręcz mistyczne doświadczenie. – Przyjechaliśmy prosić o zdrowie dla naszych dzieci, bo zmagają się z różnymi schorzeniami, i o siłę dla nas wszystkich – opowiada jednym tchem kobieta spotkana na tarasie widokowym. – Ale była w tym też ciekawość, bo to coś pięknego, ogromnego. Moją pierwszą myślą po przyjeździe było, że to spełnienie marzeń, że tu jestem i mogę to widzieć. Kiedy patrzę na Matkę Bożą, czuję ogromną miłość i wdzięczność. I wiem, że wtedy wszystko będzie dobrze. 

Wokół tego monumentalnego miejsca spotykają się dwa światy: zwykła ludzka ciekawość oraz głęboka, cicha potrzeba serca. Grupa pielgrzymów, która przyjechała tu aż z okolic Gdańska, nie ukrywa wzruszenia połączonego z zadumą nad niezwykłą skalą całego przedsięwzięcia. — Mamy ze sobą wiele osobistych intencji — opowiadają poruszeni. — Wszędzie o tym miejscu słyszeliśmy. Często mówi się, że mały czy duży majątek zamyka ludzi na innych, a przecież niewielu zdecydowałoby się, by w dowód wdzięczności ufundować coś tak pięknego. Ten monument ma dla każdego z nas niezwykle osobisty wymiar.  

Fot. Zofia Urbanek/misyjne.pl
Fot. Zofia Urbanek/misyjne.pl

Ze swoimi sprawami 

Niezależnie od ocen i dyskusji to miejsce żyje swoim własnym, nieprzerwanym rytmem. Gdy popołudniowe słońce zaczyna rzucać długie cienie na utwardzone alejki, z parkingowych stanowisk wolno wyjeżdżają pierwsze autokary, a na ich miejsce natychmiast wjeżdżają kolejne. Pracownicy znów wyjdą na plac, by opróżnić kosze, poprawić taśmy i posprzątać po dzisiejszych pielgrzymach, bo przecież jutro od samego rana znowu zjadą tu ludzie z całej Polski. Każdy przywiezie ze sobą własną historię, własne intencje i to samo ciche pytanie w oczach. 

>>>  Uroczystości odpustowe w przy Pomniku NMP w miejscowości Konotopie [GALERIA]

Nieopodal, na ławeczce oddalonej od zgiełku i od samej figury, siedzi starsza kobieta. Z małą książeczką do modlitwy w dłoniach, spokojnie kartkuje kolejne strony. — Przyjechałam tu z intencjami osobistymi do Matki Bożej — mówi z cichym uśmiechem. — Widzę, że ludzie przyjeżdżają raczej wycieczkowo, turystycznie, mocno się tu nie modlą… A przynajmniej nie tak na widoku, bo przecież nie muszę tego dostrzegać. Ale ja jestem tu ze swoimi sprawami. I myślę sobie, że skoro ta Matka Boża jest taka okazała, to może ma i większą moc — dodaje z ciepłą, lekką autoironią, nim znów zatapia wzrok w modlitewniku, gubiąc się w rosnącym cieniu gigantycznego monumentu. 

Galeria (27 zdjęć)
Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

zł
Zobacz także
Wasze komentarze