5 rzeczy, których nie wiesz o misjach 

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Pakowanie, nauka języka, rozmowy z rodziną, lektury internetowe… lista spraw do załatwienia przed wyjazdem misyjnym jest długa. Na szczęście są doświadczeni misjonarze i wolontariusze, którzy służą pomocą. Istnieją strony internetowe, które kipią od informacji i porad na temat miejsca, do którego wyjeżdżasz. A może są jeszcze rzeczy, które nie przyszły ci do głowy? 

Zakochasz się 

Zakładam, że wysyła cię wspólnota lub organizacja. A może sama decydujesz albo sam wybierasz miejsce, do którego wyruszysz, by oddać innym trochę swojego czasu? Teraz chodzi o sam moment decyzji: kiedy pada nazwa kraju. W głowie pojawia się milion myśli, skojarzeń, a zaraz potem każda strona internetowa powiązana z naszym kierunkiem wyjazdu ma wielkie znaczenie. Blogerzy, podróżnicy, misjonarze przekazują informacje pożyteczne, jednak subiektywne. To wciąż nie jest twoje spojrzenie – aż do momentu, w którym wyjdziesz z samolotu i poczujesz wyjątkowość miejsca. Od tego momentu (prawdopodobnie) będziesz coraz szerzej otwierać oczy i uszy, by chłonąć i zapamiętywać każdą z wyjątkowych chwil, bo będzie już należała do Ciebie. Po kilku tygodniach, miesiącach albo i latach przyjdzie czas powrotu do Polski i tu pojawi się problem – masz już swój misyjny świat, nową rzeczywistość, w której czujesz się swobodnie, są przyjaciele, znasz okolicę, no i język już nie sprawia problemu. A powrót to jakby zostawianie jednego domu, by powrócić do drugiego. Tęsknota podpowie Ci, że to właśnie zakochanie w misjach. 

Będziesz tęsknić 

Będę uczyć! A ja budować! Ja będę pracować w miejskim szpitalu! – każdy ma swoje zadanie, mniej lub bardziej sprecyzowane przed wyjazdem. Wszystkiego dowiadujemy się na miejscu – obserwując, słuchając, sami decydując w zależności od stopnia autonomii. Wydaje się, że liczba ludzi dookoła, zadań, bodźców i ciekawość nowego nie wpuści do głowy takiego uczucia jak tęsknota. A jednak! Być może będzie problem z połączeniami telefonicznymi, e-mail nie dotrze albo nadejdzie czas świąt czy przyjdzie chęć porozmawiania z kimś tak po prostu, w cztery oczy. Tęsknota to dobre uczucie: pokazuje przecież, kto i co jest w życiu ważne. 

Dostaniesz więcej niż dasz 

To zdanie bardzo często powtarzane przez misjonarzy czy wolontariuszy, którzy mają doświadczenie misyjne. Decyzja o wyjeździe (mimo wszystko) niesie za sobą spore poświęcenie dotychczasowego życia – przyzwyczajeń, komfortu. Walizki wypchane są prezentami, niezbędnymi pomocami edukacyjnymi, medycznymi czy innymi narzędziami. Wisienką na torcie jest praca bezpośrednio na placówce misyjnej – w szkole, szpitalu, na budowie, w slumsach czy w parafii. Jednak czegokolwiek być nie zrobił, ile być nie dała od siebie, to wrócisz z przekonaniem, że zostałeś zaakceptowany przez ludzi, którzy nauczyli cię nieco innej radości, cieszenia się chwilą, pokazali wrażliwość na człowieka, a nie pogoń za sukcesami i że nie szata zdobi człowieka, a to, co ma w sercu.  

Możesz się bać 

Misjonarz też człowiek. Wolontariat misyjny to realizacja powołania, w którym nie brakuje pasji, ciekawości świata i chęci przebywania z drugim człowiekiem. Nie ma nic złego w tym, że gdzieś pomiędzy euforią i radością pojawi się jakaś niepewność czy strach przez nowym. Wydaje mi się, że to oznaka dojrzałości i odpowiedzialności, że przecież jestem tylko człowiekiem i mam świadomość swoich ograniczeń. Bądź sobą!  

Nie zmienisz świata, ale… 

Jedziesz z przekonaniem – i słusznie – że chcesz dać siebie innym, tak jak tylko tego będą potrzebować. W czasie posługi spotkasz wiele osób, których życie różni się od twojego i nigdy do końca nie zrozumiesz ich doświadczeń. Reakcja na ludzką biedę jest szybka – ja im pomogę! Zza rogu jednak może wychylić się bezradność albo skrępowanie, bo co ja właściwie mogę z tym zrobić? Tak naprawdę niewiele można zrobić dla całego świata, ale dla jednego spotkanego człowieka? Całkiem sporo. Nauczyć młodego chłopca tabliczki mnożenia, by zdał egzaminy z matematyki. Wybudować szkołę, w której będzie uczyć się przyszły nauczyciel z jednej z wiosek na północy kraju, przywieźć leki dla chorego człowieka, który spędzi z tobą najtrudniejsze momenty swojego życia. Takie przykłady można mnożyć, bo chociaż świata nie zmienisz, to możesz zmienić świat jednej osoby.  

5 rzeczy, których nie wiesz o misjach 
5.7 (95.38%) 13 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze