afryka ludzie

Fot. pixabay

Afrykańska Częstochowa [MISYJNE DROGI]

5 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Republika Południowej Afryki. O Jasnej Górze w Częstochowie słyszał każdy Polak, o amerykańskim odpowiedniku też, o australijskiej pewnie niewielu. Jest jeszcze jedno miejsce: nad rzeką Umzimkulu u podnóża Gór Smoczych w RPA.

Afrykańska Częstochowa została założona przez trapistów w 1888 r. Wśród pierwszych misjonarzy było też kilku Polaków. Misję tę nazwano Częstochowa prawdopodobnie ze względu na to, że przełożony trapistów, Abbot Francis Pfanner, otrzymał fundusze na zakup istniejącej w tym miejscu farmy od polskiej księżnej. Przypuszczamy, że była to bł. Maria Teresa Ledóchowska, która w tamtym czasie wspierała afrykańskie misje. Z czasem, ze względu na trudność wymowy polskiej, uproszczono nazwę. Teraz brzmi ona Centocow. Trapiści posiadali ogromną wiedzę praktyczną i duże doświadczenie. Wkrótce po osiedleniu rozpoczęto budowę kościoła, pomieszczeń mieszkalnych i gospodarczych, a później także szpitala. Zakonnicy uczyli miejscowych ludzi wypalania cegieł i innych zawodów, podczas gdy siostry zakonne zajmowały się edukacją zuluskich dzieci.
O. Ignacy Stankiewicz, przełożony paulinów, tłumaczy: – Trapiści niemieccy pracowali tu bardzo pięknie, a owoce ich pracy możemy oglądać jeszcze dzisiaj. Nawrócili na katolicyzm bardzo wielu miejscowych ludzi. Po reformie zakonu na afrykańskiej ziemi zmienili nazwę i znani są do dzisiaj jako marianhiliści. W latach pięćdziesiątych po podziale diecezji zakonnicy opuścili Centocow, która znalazła się w diecezji Umzimkulu, a skoncentrowali się na pracy misyjnej w swojej diecezji Marianhill. Proboszczem został ks. Cosmas Gebashe.

Przybycie Paulinów

Nowy ordynariusz diecezji Umzimkulu, bp Gerard Ndlovu zauważył, że we wszystkich Częstochowach, o których słyszał, pracują ojcowie paulini, z wyjątkiem jego, afrykańskiej Częstochowy. Zdecydował się na wyjazd do Polski, by spotkać się z ówczesnym generałem, o. Janem Nalaskowskim OSPPE, by prosić, aby również w jego Częstochowie pracowali paulini. W październiku 1991 r. Bóg spełnił pragnienie biskupa diecezji. Z przyjazdu paulinów bardzo ucieszyli się tubylcy. Pan Mgegeba, dyrektor szkoły podstawowej, a zarazem nasz katechista, mówi: – W naszej misji zawsze pracowali biali misjonarze. Również ja byłem ochrzczony przez białego księdza. Ludzie bardzo się ucieszyli z przybycia paulinów i przyglądali się ich pracy. Pomimo że nowi misjonarze nie znali jeszcze języka zulu, nawiązywali kontakt z tubylcami poprzez wspólną pracę. Bariery językowe i kulturowe zaczęły znikać. Paulińscy misjonarze coraz bardziej angażowali się w pracę duszpasterską i charytatywną. Co roku chrzczono 700–800 dzieci i dorosłych. Około 300 dzieci i dorosłych było przygotowywanych do Pierwszej Komunii św. i bierzmowania. Częstochowska misja zaczęła kwitnąć.

foto Ignacy Stankiewicz OSPPE

Codzienność w Centocow

O. Ignacy Stankiewicz (na misji od 1991 r.): – Krok po kroku coraz bardziej wchodziliśmy w afrykańską rzeczywistość i też krok po kroku rzeczywistość polska się oddalała. O. Paweł Kaczmarek (na misji od 2016 r.): – Polskiemu sentymentaliście trudno się robi te kroki, ale gdy się myśli o tutejszych ludziach, to wszystko znika w szumie rzeki Umzimkulu. Ludziom bardzo trudno uprawiać ziemię, bo teren jest górzysty. Misja jest położona na wysokości ponad 1000 m n.p.m. Ludzie zakładają małe ogrody, ale i to jest utrudnione. Bardziej urodzajna ziemia należy do białych farmerów. Miejscowa ludność w przeszłości została siłą zepchnięta w nieurodzajne skaliste tereny i tak jest do dzisiaj. Bezrobocie w naszej misji wynosi ponad 80%, co powoduje dużą przestępczość. Klasztor paulinów był często celem rabunkowych napadów, niejednokrotnie z bronią. Trudna sytuacja jednak nie załamuje misjonarzy. Oprócz pracy duszpasterskiej prowadzą również szereg innych dzieł.

Sposób na młodzież

W 1997 r. w misji założono ligę piłkarską. – Z o. Ignacym pracowaliśmy ciężko nad tym, jak zorganizować
program dla dzieci i młodzieży. Szkoła nie prowadziła żadnej aktywności po lekcjach. Młodzież kradła, napadała, brała narkotyki. Zachorowalność na AIDS również wzrastała. Zdecydowaliśmy, że sport, a szczególnie piłka nożna może zmienić ponurą codzienność dzieci i młodzieży. Tak też się stało. W trudnym okresie walk politycznych nasza misja uniknęła krwawych ataków. Stało się to za sprawą piłki, która połączyła młodych. Dzięki systematycznym spotkaniom młodzi piłkarze stawali się coraz bardziej zdyscyplinowani, odpowiedzialni jedni za drugich- wspomina Mgageba. Od kilku lat istnieją w misji dwie ligi piłkarskie. Jedna dla dorosłych, druga dla chłopców poniżej 15. roku życia. Każda z lig liczy po 10 drużyn. Dzisiaj na misyjnych boiskach króluje profesjonalizm. Oprócz piłki nożnej organizowana była pomoc dla chorych na AIDS. O. Stanisław Dziuba założył przychodnię dla pacjentów tą chorobą. Przez wiele lat paulini byli włączeni w tę akcję, aż do włączenia jej w struktury miejscowego szpitala. Również naszej misji od kilku lat jest organizowana pomoc dla sierot. Dzięki niej wiele dzieci zaczęło uczęszczać do szkoły (edukacja w RPA nie jest obowiązkowa). Otrzymywali jedzenie, ubrania, a także naprawiano ich zawalające się chaty. Inną wielką pomocą dla misji i miejscowej ludności jest dar brata Janusza, który przeprowadza wszelkie naprawy.

foto Ignacy Stankiewicz OSPPE

Maryja się nami opiekuje

Wspólnota spotyka się trzy razy dziennie na modlitwie, aby cały nasz dzień i nasza misyjna posługa były otoczone Świętą Obecnością naszego Pana, z której wypływają błogosławieństwa. Jednym z wielu było wybranie o. Stanisława Dziuby, paulina, na biskupa diecezji Umzimkulu. Kolejnym znakiem od Boga jest o. Dawid Dlamini, pierwszy w historii paulin z Afryki. O. Dawid pochodzi z naszej misji i tutaj się wychował. Następnym darem jest inny Zulus, Protas Nzimade, który obecnie odbywa nowicjat w Polsce. Bóg mówi do nas przez te wydarzenia i wierzymy, że to nie ostatnie Jego słowo. O. Ignacy, br. Janusz, o. Dawid i o. Paweł – w tym składzie posługujemy, aby obecność naszego Pana przemieniała naszą misję zgodnie z Jego wolą.

>>>Tekst pochodzi z „Misyjnych Dróg”. Wykup prenumeratę<<<

Zobacz także
Wasze komentarze