Michael Willmann, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=57997625

Niespokojne serce. Święty Augustyn szukał… i znalazł [PATRON DNIA]

Człowiek tęskni za spokojem serca, a jednocześnie jest w nim niepokój poszukiwacza. Kiedy już wydaje się, że ma pomysł na swoje szczęście, to u celu okazuje się, że nadal czuje pewien niedosyt. Może nawet lekkie rozczarowanie, że to jeszcze nie to. Święty Augustyn znał to doskonale. Jako niespokojny duch szukał szczęścia w wielu miejscach, aż w końcu je znalazł. 

28 sierpnia Kościół katolicki obchodzi liturgiczne wspomnienie świętego Augustyna, biskupa i doktora Kościoła.

Ten wewnętrzny niepokój to nie znak, że z człowiekiem jest coś nie tak. Jest to raczej przejaw, że nasze wnętrze żyje, a dusza nie choruje. Ten wewnętrzny poszukiwacz motywuje do szukania czegoś więcej, do rozwoju, do zdobywania wiedzy i nowych doświadczeń. To on sprawia, że człowiek potrafi jeszcze marzyć i zaczyna te marzenia realizować. W chrześcijaństwie powiemy, że za tymi wszystkimi pragnieniami, na najgłębszym poziomie, jest Bóg. I to właśnie Jego człowiek tak naprawdę poszukuje. 

Dlaczego nie mam pragnień, marzeń? 

Współczesny człowiek często żyje w chaosie. Potrzebuje głębokich więzi, zatrzymania się i odpowiedzenia sobie na fundamentalne pytania o sens życia, ale współczesna kultura jest często rozproszona, powierzchowna i skupiona na konsumpcji. Nie pomaga więc znaleźć odpowiedzi na te pytania. 

Pragnienie w kulturze konsumpcyjnej nie zmierza do satysfakcji. Gdy przedmiot pożądania zostaje zdobyty, szybko traci na wartości, a w jego miejsce pojawia się nowe pragnienie. Kupujemy wrażenia, style życia i doznania, które mają definiować to, kim jesteśmy. W ten sposób człowiek cały czas jest w ruchu i chociaż wydaje mu się, że do czegoś dąży, to tak naprawdę porusza się od punktu do punktu, ale nie ma czasu zastanowić się i odkryć swojego największego pragnienia. 

Paradoksalnie, ciągłe stymulowanie pragnień prowadzi do niepewności i lęku przed „wypadnięciem z obiegu”, przed utratą jakiejś „niepowtarzalnej okazji”, a także do swoistego wypalenia, kiedy to kolejne „zdobycze” nie dają poczucia spełnienia. Człowiek w takiej sytuacji może przestać marzyć i pragnąć, ponieważ uzna, że nie ma to sensu. Skupia się na tym, co tu i teraz, bez życiowego kierunku. 

Fot. Freepik/perezfotografia

Święty Augustyn także próbował w swoim życiu różnych rzeczy. Szukał spełniania w filozofiach, karierze, w różnych relacjach z kobietami, ale wciąż miał w sobie pustkę, nic nie dawało mu spełnienia. Aż w końcu odkrył, że ostatecznie pokój serca odnalazł w relacji z Bogiem. 

W jaki sposób odnaleźć swoje marzenia? 

Każdy człowiek ma podobne podstawowe potrzeby fizyczne i psychiczne. Tutaj się wiele od siebie nie różnimy. W naszym kręgu kulturowym najbardziej podstawowe potrzeby fizyczne (jedzenie, schronienie, ubranie), przynajmniej w minimalnym stopniu, każdy ma zapewnione. Natomiast coraz trudniej o zaspokojenie potrzeb emocjonalnych i psychicznych. Należą do nich np. potrzeby bycia przyjętym, zauważonym, docenionym. Czasami te potrzeby realizujemy nawet podświadomie. Na przykład ktoś, kto znajdzie się blisko osób, które lubią biegać czy jeździć na rowerze, dołączy do nich, ponieważ w ten sposób dąży do zaspokojenia potrzeby bycia zauważonym i docenionym w środowisku, w którym żyje. 

Fot. unsplash.com/Gabin Vallet

Tym, co nas od siebie odróżnia są pragnienia. To właśnie dzięki nim wiemy, kim jesteśmy gdzieś głęboko w sobie. Pragnienia to sprawa ducha. To bardzo głębokie poruszenia. Chodzi o różnie rozumiane i przeżywane pragnienia prawdy, dobra, piękna, miłości, służby i innych wartości. 
 
Pragnienia często są zakryte przez potrzeby. Dlatego potrzebują pewnej uważności, żeby ich nie przygnieść kolejnymi warstwami zapomnienia, zabiegania czy też konsumowania kolejnych rzeczy i doznań. Potrzeby są mocne i hałaśliwe, pragnienia są delikatne i potrzebują wewnętrznej przestrzeni, by mogły zostać dostrzeżone. Jeśli nie dajemy im dojść do głosu na co dzień, to one i tak przebijają się w szczególnych momentach, w chwilach ciszy, głębszej modlitwy, wybijających nas jakoś ze zwykłego rytmu życia.  

A nawet jeśli je uchwycimy, to nie wiemy, co z nimi robić. 

kameduli wielka cisza
Fot. youtube

Wtedy pragnienia rosną… 

Święty Augustyn napisał w swoich „Wyznaniach”: „Niespokojne jest serce nasze dopóki w Bogu nie spocznie”. To stwierdzenie może wydawać się dość abstrakcyjne. Ale pomyślmy, że to Bóg daj człowiekowi te najgłębsze pragnienia, by wskazać mu drogę do szczęścia. Szczęścia większego niż to powierzchowne i fizyczne, bo człowiek jest stworzony do „czegoś więcej”. I dopóki tego nie rozpozna, będzie skazany na niespełnienie. 
 

Cisza jest matką rodzącą pragnienia i pokarmem tych pragnie. Z ciszy wyłaniają się nasze najbardziej osobiste tęsknoty. Te, które w różnych momentach się jakoś przebijały, ale które gdzieś nam ciągle ginęły. I to cisza pomaga im nie zniknąć w chaosie. Wystarczy kilka minut dziennie refleksji, dobrej książki, medytacji, cichej modlitwy. 

Wtedy pragnienia się rozrastają. Dzięki ciszy te delikatne pragnienia stają się mocniejsze i wypuszczają swoje pnącza w każdy zakamarek naszego życia i napełniają je swoim sensem. Aż wreszcie człowiek zaczyna całym swoim życiem realizować to, w jaki sposób pragnie żyć, według wartości, które wybrał. Wówczas, nawet w trudnych okolicznościach, pojawia się poczucie pełni, a to dodaje nowej energii, radości i wewnętrznej harmonii. Po chrześcijańsku powiedzielibyśmy, że człowiek zaczyna żyć zgodnie z tym, do czego został stworzony, dlatego jego niespokojne serce napełnia się pokojem. Już nie miota się, nie szuka na oślep, ale odnalazło swój, właściwy tor. 
 
 

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze