fot. Karolina Bąk

fot. Karolina Bąk

Argentyna: Boże Narodzenie w Villa Jardín [MISYJNE DROGI]

Już od około trzech lat mieszkam w Domu Serca w Villa Jardín, która jest jedną z biedniejszych i bardziej skomplikowanych dzielnic Lanús, prowincji Buenos Aires. Nasz dom mieści się przy jednej z wielu pasillo. Jest to mała uliczka, w którą nie da się wjechać samochodem, dzięki czemu nasi mali sąsiedzi mogą spokojnie bawić się na zewnątrz, a ci duzi usiąść i pić mate. Albo tereré – kiedy jest gorąco.

8 grudnia w Argentynie to wielkie święto. Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny rozpoczyna tutaj czas świąteczny. W tym dniu, zgodnie z tradycją, ubiera się choinkę, dekoruje dom i przygotowuje szopkę. Bez Dzieciątka Jezus – wciąż jesteśmy jeszcze w czasie oczekiwania.

Dzieci z naszej uliczki (pasillo) czekają na ten dzień, ponieważ wiedzą, że mogą nam wtedy pomóc ubrać naszą choinkę, w ich oczach ogromną. W tym roku również przyszły i z wielkim entuzjazmem pomogły nam w dekorowaniu. Może nie wyszło z tego dzieło sztuki, ale jest to dzieło naszych małych przyjaciół.

W Wigilię czuć było w powietrzu, że ten dzień jest inny. Zbliża się fiesta, dzieci już od rana strzelają petardy, dorośli robią ostatnie zakupy na kolację. Tutaj rodziny zbierają się razem wieczorem, aby wspólnie usiąść przy stole. Niektórzy robią tradycyjne asado (grillowane mięso wołowe), inni gotują arroz con pollo (ryż z kurczakiem) – sytuacja w kraju jest dość skomplikowana, rosnąca inflacja martwi wszystkich.

Mało kto z naszego pasillo idzie na mszę, którą tutaj odprawia się o 20.00, a nie o północy. Rodziny zbierają się przy stole, czekają do północy, aby wznieść toast, a dzieci czekają na Papa Noel, aby otrzymać prezenty. Pragnęliśmy jakoś zaznaczyć ten dzień. Pokazać, dlaczego dzisiaj świętujemy. Pokazać, co to jest Navidad. Postanowiliśmy więc, jak co roku, przygotować razem z dziećmi pesebre viviente – żywą szopkę.

Nasze małe jasełka wystawiliśmy w Boże Narodzenie – po południu. Na te pół godziny nasze pasillo się zmieniło. Jakby czas się zatrzymał. Chłopaki, którzy jeszcze przed chwilą grali w piłkę przed domem, teraz z daleka się przyglądają. Ivan, który skończył dosyć późno świętowanie z innymi sąsiadami, na ten moment wyłączył głośną muzykę. Bo przecież jego córeczka, Natasha, którą sam wychowuje i która jest dla niego wybawieniem, promykiem słońca w jego uzależnieniu, będzie aniołkiem w naszych jasełkach.

Przedstawiliśmy całą historię. Wszyscy zgromadzeni wokół Dzieciątka Jezus, nawet Taina, pięcioletnia dziewczynka z niepełnosprawnością, chociaż przyszła później i nie zdążyła się przebrać za aniołka, podchodzi i przygląda się z zaciekawieniem – co tu się dzieje?

>>>Tekst pochodzi z „Misyjnych Dróg”. Zamów prenumeratę<<<

W tle muzyka na żywo, Fernando z gitarą, ojciec Vincenty z charango. Przyszedł nawet Rodrigo, chociaż już od jakiegoś czasu nie pojawia się w naszym domu. Kiedy pojawiła się możliwość grania na kachonie, usiadł i dał z siebie wszystko. Mimo wszystko klimat ciszy, kontemplacji. Jakby czas się zatrzymał na te pół godziny.

Jak tylko skończyliśmy, Ivan od razu włączył swoją muzykę. Życie w naszym pasillo wróciło do normalności. Bardzo poruszyła mnie w tym roku ogromna radość, która panowała podczas naszych jasełek. Wśród małych „aktorów”, ich rodzin i sąsiadów. Naprawdę warto było poświęcić tych kilka dni na przygotowania. Dla wielu naszych sąsiadów jest to jedyny akcent Bożego Narodzenia. Jedyny akcent religijny podczas tych świąt.

Villa Jardín, 21 I 2024

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

zł
Zobacz także
Wasze komentarze