Dialog czy komunikacja [MISYJNE DROGI]

5 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Misjonarz człowiekiem dialogu. Powinien słuchać i mówić. Przyjmować i dawać. Dzielić się.

Martin Buber (1878– 1965) był jednym z czołowych filozofów dialogu. Jego najbardziej znaną książką jest „Ja i Ty”. Napisana w 1923 r., porusza ważne kwestie związane z relacjami człowieka
z szeroko pojętym światem zewnętrznym. Myśl filozoficzna Martina Bubera akcentuje spotkanie się dwóch rzeczywistości: spotkanie „ja” i „ty”, gdzie prawdziwie „ja” można odnaleźć jedynie będąc w relacji z „ty” – z rzeczywistością inną niż moja własna. Takie spojrzenie na istotę dialogu pokazuje potrzebę wpisania go w serce i umysł. Chodzi o postawę życia otwartą na dialog z Bogiem, z sobą samym oraz z drugim człowiekiem w wielu wymiarach. Człowiek potrzebuje dialogu i komunikacji już z racji swego człowieczeństwa, aby móc rozwijać się i stawać się coraz bardziej na obraz i podobieństwo Boga. W „Słowniku języka polskiego” mianem dialogu określa się trzy sytuacje: rozmowę dwóch osób, utwór literacki, szereg rozmów czy negocjacji między
stronami konfliktu. Pod hasłem: dialog znajdujemy także informację o kierunku „w filozofii współczesnej uznającym za cel komunikację z drugim człowiekiem, Bogiem, światem, która jest możliwa dzięki potraktowaniu ich jako partnerów”. Kim jest owo „ty”? Dla osoby wierzącej będzie to Bóg, ale w dialog wchodzimy także z drugim człowiekiem, a więc z jego kulturą, zwyczajami, wiarą i przekonaniami. By jednak móc spotkać się z jakimkolwiek „ty”, konieczne jest poznanie własnego „ja”.

Misjonarz człowiekiem dialogu

Otwartość na dialog jest potrzebna każdemu człowiekowi, niezależnie od przekonań religijnych, kultury czy tradycji. Jest jedną z podstawowych rzeczy, jakie misjonarz zabiera ze sobą, wyruszając na misje. Szkołą dialogu staje się modlitwa. Tam uczymy się, jak wchodzić w dialog, rozwijać go, wzbogacać swoje życie jego owocami. Modlitwa często bywa nazywana dialogiem z Bogiem, a ten jest podstawą misji. Rzeczywistość dialogu to także cisza, w której można usłyszeć mnóstwo niewerbalnych sygnałów. Stając na progu nowego dla siebie świata, odczuwa się zarówno kakofonię pędzących słów (co w przypadku słabo jeszcze znanego języka obcego może przyprawić o ból głowy), jak i obyczajów, gestów związanych z kulturą danego kraju. Otwartość na
dialog z taką rzeczywistością staje się konieczna. Dialogu z kulturą człowiek po prostu się uczy. Na błędach. Można poznać podstawowe zasady panujące w danym kraju, ale i tak gafy kulturowe
są nieuniknione. Pewnego razu zostałam poproszona o spotkanie z grupą kleryków z pallotyńskiego seminarium w Bangalore w Indiach. Z uśmiechem weszłam do pokoju, gdzie w półkolu stali młodzi alumni. Nie myśląc wiele, zaczęłam podchodzić do każdego z nich, podając dłoń na przywitanie. Co prawda nie mówię bardzo biegle po angielsku, ale przedstawić się potrafię, dlaczego
więc owi klerycy byli przerażeni? Okazało się, że moim błędem było podanie dłoni, ponieważ w kulturze indyjskiej kobieta nie powinna tego czynić. Poznanie kultury, z jaką wchodzi w dialog misjonarz, wymaga z jego strony otwartości oraz szacunku. Pokora wobec wielowiekowych tradycji kulturowych, czasami zupełnie niezrozumiałych, jest drogą do serca drugiego człowieka.

Dialog czy apologia?

W czasie pobytu w Indiach spotkałam się z kapłanem z jednej z pobliskich świątyń poświęconej Ganeshowi. Jest to bóstwo szczególnie lubiane przez studentów, ponieważ według mitologii
hinduistycznej ma zapewnić mądrość i pomyślne zdanie egzaminów. Niewielka świątynia mieszcząca się kilka kroków od naszego domu każdego ranka dawała znaki swojej obecności. Słychać
było śpiewy i modlitwy zanoszone do Ganesha. Kapłan tejże świątyni, bardzo życzliwy i przyjazny, z szacunkiem odnosił się do mnie i towarzyszących mi sióstr. Byłyśmy dla niego osobami poświęconymi Bogu, kimś wyjątkowym. Na pamiątkę naszego spotkania zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie: biała zakonnica ściskająca dłoń kapłanowi hinduistycznemu na tle Ganesha. Zdjęcie zostało wykorzystane w kalendarzu wydawanym w Indiach przez moje współsiostry. Miało obrazować papieską intencję misyjną mówiącą o dialogu międzyreligijnym. Po kilku tygodniach od wydania owego kalendarza okazało się, że został on negatywnie przyjęty przez indyjskich katolików. Spowodowane to było owym zdjęciem. Z mojej – europejskiej perspektywy – wręcz idealnym obrazem mówiącym o dialogu międzyreligijnym. Opór był tak duży, że siostry musiały zmienić ową stronę kalendarza.

Dynamika, a nie stagnacja

Dialog międzyreligijny, szczególnie w społeczeństwach, w których chrześcijanie stanowią mniejszość, a miejscowa kultura jest oparta na wierzeniach niechrześcijańskich, to duże wyzwanie
przede wszystkim dla mieszkających tam chrześcijan. Naturalną reakcją jest obrona przed byciem wchłoniętym przez inny system religijny. Kiedyś w Indiach chrześcijanie mieli zakaz odwiedzania świątyń hinduistycznych. Dziś coraz więcej mówi się o dialogu, który ma polegać na dobrych relacjach między wyznawcami różnych religii. Ma on być wzajemnym poznawaniem się i wzbogaceniem osób i wspólnot będących w dialogu. Trzeba wsłuchać się w osoby tworzące dialog, przede wszystkim w życiu codziennym, w relacjach sąsiedzkich, przyjaźni.

Dialog na misjach i dialog dla misji

W rzeczywistości misyjnej przekaz wiary przeplata się z pomocą humanitarną, promocją ludzką, rozwojem społecznym. W wielu rejonach świata konkretną formą wyrażania miłości do Boga i drugiego człowieka są placówki medyczne czy szkolne prowadzone przez misjonarzy. W pracy związanej z animacją misyjną często spotykam się z osobami pragnącymi „wyjechać na misje”, by „pomóc biednym”. Rozmowa często jednak pokazuje, że brak w nich podstawowej motywacji misyjnej: wiary. Czy jednak skądinąd szlachetne pragnienie niesienia pomocy nie może stać się początkiem wiary? Dialog z tej perspektywy staje się drogą, której ostateczna meta może być inna. Horyzonty zostają poszerzone. Działalność misyjna łączy ze sobą ludzi o odmiennym kolorze skóry, przekonaniach religijnych, opcjach politycznych, różnych zawodów i statusów społecznych. Każdy człowiek może znaleźć w niej swoje miejsce. Jak mało która przestrzeń społeczna zostawia szeroko otwarte drzwi. Dialog międzyreligijny, ekumeniczny, inkulturacja, pomoc humanitarna, sprawiedliwy handel, prześladowanie chrześcijan, prawa człowieka i wiele innych obszarów życia ludów i narodów daje możliwość spotkania dialogicznego. Takie spotkania osoby wierzące prowadzi do pogłębienia wiary, te które ją utraciły – do jej odnalezienia, a tych, którzy nie wierzą, do poznania Najwyższego Dobra.

Zobacz także
Wasze komentarze