Fot. wikipedia

DR Konga: śmiertelne żniwo epidemii eboli

1 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Epidemia eboli coraz bardziej rozprzestrzenia się w Demokratycznej Republice Konga. Nigdy wcześniej ta choroba nie zebrała w tym afrykańskim kraju tak wielkiego żniwa. Międzynarodowy Czerwony Krzyż decyduje właśnie, czy epidemia stanowi już zagrożenie międzynarodowe.

Mimo fali szczepień w kraju wciąż odnotowuje się nowe przypadki zachorowań. Tylko w ciągu ostatnich dni kolejnych osiemnaście. „Epidemia zaczyna wymykać się spod kontroli i rośnie niebezpieczeństwo, że rozprzestrzeni się na sąsiednie kraje: Ugandę, Rwandę i Sudan Płd.” – mówi Emanuele Capobianco, dyrektor departamentu zdrowia w Międzynarodowej Federacji Towarzystw Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca w Kongu.

Przyczyny epidemii eboli

„Epidemia eboli wybuchła w sierpnia ubiegłego roki, po tym jak w czerwcu udało się opanować wcześniejsze ognisko zapalne. Obecnie kraj ten doświadcza największej epidemii eboli, jaka kiedykolwiek została odnotowana na tym terenie. Na 1200 zakażeń aż 800 osób zmarło. Sytuacja jest naprawdę bardzo trudna. Jednak mimo wszystko dzięki skutecznej eksperymentalnej szczepionce udało się uodpornić ponad 100 tys. ludzi – mówi Radiu Watykańskiemu Capobianco. – Głównym ośrodkiem rozprzestrzeniania wirusa jest region Północnego Kiwu, w którym trwają wewnętrzne konflikty, towarzyszy temu fala migracji. Dotarcie na ten teren pracowników medycznych jest mocno utrudnione. Mimo to staramy się nawiązać dobre relacje z lokalnymi wspólnotami wiedząc, że wtedy jest im łatwiej przyjmować pomoc z zewnątrz. Nasza praca potrwa jeszcze długie miesiące”.

Emanuele Capobianco wskazuje, że jednym z ważnych wyzwań w walce z epidemią jest wprowadzenie zmian w tradycyjnych rytach pogrzebowych, tak by były bezpieczne z sanitarnego punktu widzenia. Chodzi o powstrzymywanie się od kontaktu fizycznego z ciałem zmarłych, co powodowało dalsze rozprzestrzenianie wirusa. Takie zasady pochówku zostały wypracowane przez Międzynarodową Federację Towarzystw Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca już w 2017 r., gdy epidemia eboli kosztowała życie 11,5 tys. osób, głownie w Gwinei, Liberii i Sierra Leone.

Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze