Zdjęcie: wieża częstochowskiego Sanktuarium, fot. Maciej Kluczka, misyjne.pl

Działanie Ducha i opieka Matki Bożej, czyli wszystko, co jest potrzebne misjonarzowi

8 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Niezwykłą, bo przed Cudownym Obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej, mszą św. rozpoczęło się tegoroczne czuwania Papieskiej Unii Misyjnej. Przewodniczył jej biskup Mirosław Gucwa, misjonarz z Republiki Środkowoafrykańskiej. 

Homilię oparł na ostatnim dniu roku liturgicznego, który przeżyliśmy pod hasłem „Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym”. – Ożywieni duchem misyjnym gromadzimy się przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. Przychodzimy do Matki z różnymi sprawami, które mamy w sercu. Tak się przyzwyczailiśmy, tak przyzwyczaili się wszyscy, którzy tu przychodzą: Polacy i obcokrajowcy. Dziś, łącznie z tymi sprawami, chcemy powierzyć sprawę misji Kościoła w aktualnym świecie – mówił.

Zdjęcie: bp Gucwa przewodniczy Mszy przed Cudownym Obrazem, początek czuwania Papieskiej Unii Misyjnej, fot. Maciej Kluczka, misyjne.pl

I właśnie te aktualne wyzwania misji i misjonarzy były wspólnym mianownikiem wszystkich spotkań w ramach tegorocznego jasnogórskiego czuwania Papieskiej Unii Misyjnej. W wielu regionach ludzi wiary się prześladuje. Są też ludzie, którzy o Bogu jeszcze w ogóle nie słyszeli. O kilku najważniejszych wzywaniach opowiemy Wam – Drodzy Czytelnicy – w kolejnych artykułach. Teraz skupimy się na dwóch filarach, które zbudowane zostały podczas spotkań z biskupem Gucwą oraz później – już po mszy św. – z biskupem Andrzejem Czają z diecezji opolskiej. To Maryja i Duch Święty. Dlaczego właśnie tak? Matka Boża – to oczywiste – spotkanie odbywało się w Jej Sanktuarium. Duch Święty to z kolei główny konstrukt misji, ich podstawa. 

 

Proszę Was, byśmy powierzyli sprawę pokoju w Republice Środkowoafrykańskiej i w innych krajach, w których trwają konflikty (biskup Mirosław Gucwa). 

Świat misji jest niespokojny i groźny. Dosłownie kilka tygodni temu w obozie dla uchodźców w Republice Środkowoafrykańskiej z rąk rebeliantów zginęło ponad 60 osób, w tym trzech księży. W ciągu całego tego roku to już ponad 300 osób. Biskup Gucwa prosił o modlitwę także za tych, którzy to cierpienie powodują – bezpośrednio lub pośrednio – dostarczając broń lub wydając rozkazy. „Wiemy, że Bóg może przemienić ich serca, tak jak przemienił wodę w wino na prośbę naszej Matki”. Mimo że była to msza sobotnia, to biskup odniósł się już do niedzielnej Liturgii Słowa, w których słyszeliśmy o ociężałych sercach. – Jak zawsze na początku Adwentu słowa te kieruje do nas Jezus. I przestrzega, by nie mieć ociężałych serc – biskup Gucwa przypominał, że serce staje się takie na skutek wykroczeń, zaniedbań, porzuconej hierarchii wartości. – Ociężałe serce żyje tak, jakby Boga nie było. Również ci, którzy zabijają niewinnych, jak w RŚA, postępują tak jakby Boga nie było – mówił afrykański misjonarz.  

Zdjęcie: bp Andrzej Czaja w czasie swojej katechezy „Duch Święty w misji Kościoła”, Jasna Góra, fot. Maciej Kluczka, misyjne;pl

Napięcie w działaniu i oczekiwaniu 
– Adwent wymaga od nas nieustannego napięcia – podkreślił biskup. To napięcie w oczekiwaniu na przyjście Jezusa. Takiego napięcia potrzeba też w misyjnej posłudze Kościoła. – Właśnie szczególnie w Adwencie, bardziej niż w jakimkolwiek innym okresie roku, powinno się takie poczucie w nas rodzić. Stając przez Cudownym Obrazem, uświadamiamy sobie, że całemu temu napięciu i wszystkiemu, co robimy w życiu, towarzyszy spojrzenie Matki – jak podkreślał duchowny, to Matka, która przeżywała chwile radosne (radowała się wzrastaniem Jezusa w Nazarecie), ale i cierpiała (przeżywając dramat śmierci swego Syna). Nie ma takiej sytuacji w życiu, w której nie towarzyszyłoby spojrzenie Matki. – Doświadczyliśmy tego spojrzenia Matki w różnych wydarzeniach w RŚA w ostatnich latach” – mówił biskup i wspominał przede wszystkim konflikt, który trwa w tym kraju od 2013 r. Wspominał strach, który towarzyszył wejściu rebeliantów do stolicy. Posługujący tam misjonarze zaapelowali do chrześcijan, by każdego dnia o 19:00 odmawiali różaniec (każdy u siebie w rodzinie, zakonnicy u siebie). Rebelianci przyszli, niszczyli urzędy, rabowali, gwałcili, zabijali, ale ludzie zostali. Nie dali się złamać. Po jakimś czasie, gdy sytuacja się ustabilizowała, ludzie przychodzili i dziękowali: „Ojcze, to działa”. „Ale co?” – pytali księża. „Modlitwa różańcowa!” – odpowiadali ich afrykańscy przyjaciele. Bo właśnie wtedy, gdy odmawiali różaniec, czuli wewnętrzną siłę.

Modlitwa ma moc
„Modlitwa ma moc” – to słowa wypowiedziane przez Franciszka, gdy przyjechał z pielgrzymką do RŚA w listopadzie 2015 r. Ojciec Święty dał wtedy mieszkańcom tego kraju trzy rady. Po pierwsze – modlitwa, która daje wewnętrzną moc. Po drugie – przebaczenie. Wyzwala przede wszystkim najpierw tego, który przebacza, uwalnia jego serce z gniewu, z chęci zemsty, w jego serce wstępuje pokój. Trzecim wskazaniem było zaangażowanie młodych w budowanie pokoju. Bez tego nic nie może się zmienić. Podobnie mówił papież Krakowie podczas Światowych Dni Młodzieży. „Niech nikt nie mówi, że w danej sytuacji nie można nic zrobić. Ci, którzy tak mówią pokazują, że już się zupełnie poddali” – przestrzegał wtedy.

fot. misyjne.pl

Wielkie dzieło modlitwy za misje
Biskup podkreślał, że to, że misjonarze trwają na misjach, że w czasie całej rebelii pozostali na miejscu i nie opuścili tych, którzy potrzebowali pomocy, to właśnie także owoc tej modlitwy. – Jesteśmy przekonani, że ta siła, którą mieliśmy, jest właśnie dzięki modlitwie. Dzięki modlitwie, tu Was, Rodaków i wiernych z różnych krajów. Korzystam więc z okazji, by za te modlitwy i duchowe ofiary podziękować. Stoimy więc w tym wewnętrznym napięciu na początku Adwentu i tego czuwania bo wiemy, czym jest wiara, czym jest dar wiar i jakie owoce przynosi głębokie przeżywanie wiary – dziękował i jednocześnie prosił biskup Gucwa. – Pozwólmy się prowadzić Duchowi i nie zapominajmy nigdy, ze w każdej sytuacji czynimy to pod matczynym spojrzeniem Maryi. Niech ta świadomość ciągle nam towarzyszy – zakończył.  

W rękach Świętego Ducha 
Duch, o którym wspomniał na koniec homilii biskup Gucwa, to z kolei główny temat wykładu, który wygłosił (już nie w Kaplicy Cudownego Obrazu, ale w Sali Kordeckiego) opolski biskup Andrzej Czaja. W swoim wystąpieniu starał się przypomnieć (innym unaocznić), że to Duch Święty jest istotą misyjności Kościoła. – Duch Święty działa w nas i przez nas. Bazując na różnych papieskich encyklikach, biskup podkreślał, że Duch uzdalnia nas do aktywnego działania w tym, co sam realizuje. Nie my więc jesteśmy autorami tego działa, jesteśmy jego wykonawcami. Oczywiście nie chodzi tu o bierne wykonawstwo. Uczestniczymy w misji, który sam Święty Duch realizuje. To misja, do której jest posłany na świecie przez Ojca i Syna – mówi biskup i używając liczby mnogiej, miał na myśli zarówno misjonarzy, jak i wszystkich chrześcijan. – Duch Święty uosabia Chrystusa w świecie. Tylko w jego mocy jest możliwy nasz udział w chrystusowym posłannictwie. Nie tylko w działaniu, wykonywaniu tego posłannictwa, ale i w jego owocach – podkreślał.  

Bardziej „z” niż „dla” Jezusa
Taka postawa wymaga oczywiście pokory. Człowiek lubi bowiem „wiedzieć lepiej” od innych, nawet od samego Boga, a przynajmniej być przekonanym, że sam dobrze rozeznaje Bożą misję i sam najlepiej wie, jak ją realizować. Biskup zobrazował to na przykładzie szyldu, który ma przekazać informację, tak by wszyscy ją dostrzegli. Katolicy często potrafią mówić, że robią coś dla Jezusa, ale czy z Jezusem? To pytanie postawił biskup. – Nie siebie bowiem głosimy, ale Jezusa właśnie – podkreślił duchowny i przypomniał, że u podstaw dzieła ewangelizacji jest właśnie działanie Ducha Świętego. To potrzebne, by światu mówić z zachwytem i entuzjazmem o Bogu. To też po to, by potrafić mówić o Jezusie autentycznie. – Nie trzeba więc zamartwiać się o skuteczność ewangelizacji i jej owocowanie. Bardziej trzeba nam zamartwiać się o to, by być uległym Duchowi Świętemu. By być dla niego audytorium, wiernym słuchaczem, narzędziem w Jego rękach – mówił biskup Czaja i dodawał: – Nie trzeba też obawiać się świata. Trzeba przywoływać Ducha Świętego. Biskup podkreślał, że chrześcijanin musi szczególne dbać o nabożeństwo do Ducha Świętego, szczególnie jeśli chce realizować swoje powołania. A tym powołaniem jest bycie uczniem i misjonarzem.

 

Fot. pixabay

Eucharystia zawsze na pierwszym miejscu 
Byśmy mogli żyć w posłaniu Ducha Świętego, musi On w nas zamieszkać. A by się to stało, nieustannie trzeba się Nim napełniać. Jak to robić? Przede wszystkim przez sakramenty. Wśród nich najważniejsza jest Eucharystia. Biskup przyznał, że często zapominamy, jak wiele modlitw odnoszących się do Ducha Świętego ma właśnie msza św. – Od dnia chrztu jesteśmy Jego świątynią. On sprawia, że żyje w nas Jezus i jesteśmy zdolni do Jego zbawczej misji w świecie. W Sakramencie Bierzmowania naszym udziałem staje się specjalnie wylanie Ducha Świętego, jak w Dniu Pięćdziesiątnicy – mówił biskup i podkreślił, że są to sakramenty „jednorazowe”. A Eucharystia to możliwość ciągłego napełniania się. Przywołał tu słowa papieża Jana Pawła II, który mówił, że „gdy w Komunii przyjmujemy Ciało i Krew Chrystusa, przekazuje nam też Ducha swego”. Biskup Andrzej Czaja podkreślił, że mało się o tym pamięta (a nawet nie wie!). A Eucharystia to przecież pamiątką nie tylko Paschy, ale i Pięćdziesiątnicy. –To, o co wołamy często w naszych modlitwach, najpełniej dokonuje się właśnie w Eucharystii. To coś ponad najpiękniejsze modlitwy w grupach duszpasterskich, do których często należymy – jak zaznaczył biskup Czaja, w czasie Eucharystii Chrystus pomnaża w nas dar swojego Ducha. – Mało w bierzmowaniu? To proszę, w Eucharystii porcja darów Ducha i do tego pomnażana – mówił biskup.  

Wlać Ducha 
Jakie jest zadanie misjonarza? Przepełnić drugiego człowieka Bożym Duchem, sprawić, by człowiek stał się Bożym Człowiekiem. Życie duchowe jest dziełem Ducha Odnowiciela i naszego zaangażowania. Różnorakie nasze wyzwania i zadania powinniśmy wypełniać według wskazania Świętego Pawła z Listu do Galatów: „Mając życie od Ducha, do Ducha się tez stosujmy” (Ga 5,25). – To wyzwanie do stałego i niekiedy trudnego rozeznawania tego, co Boże, uszanowania Bożego planu i konsekwentnego realizowania tego, co mówi Duch Święty do Kościoła” – mówił biskup z Opola.

 

„Ducha nie gaście (…) Ducha badajcie” (1 Tes) 

fot. pixabay

Widziany z tej perspektywy Kościół jest jak gospoda, której gospodarzem jest Duch Święty. A my – na wzór Chrystusa – mamy przyprowadzić do niej wszystkich poranionych i zranionych. By robić to dobrze, musimy otwierać się na działanie Ducha Świętego i pamiętać, że każdej naszej myśli i działaniu (które ten Duch inicjuje) towarzyszy troskliwe spojrzenie Matki. Z takimi Towarzyszami działa w nas i przez nas zbawcza misja Chrystusa. Do dzieła!

Działanie Ducha i opieka Matki Bożej, czyli wszystko, co jest potrzebne misjonarzowi
Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze