Etiopia. Żałoba po katastrofie samolotu. fot. EPA/STR

Etiopia. fot. EPA/STR

Etiopia: spalono trzy kościoły

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.
W Strefie Sidama w Etiopii spłonęły trzy kościoły. Niestety to nie koniec złych wiadomości – kilku członków lokalnej wspólnoty zginęło broniąc świątyń.

W ostatnich dniach doszło do krwawych starć pomiędzy siłami rządowymi a grupami młodzieży z plemienia Sidama. Na początku mówiono o 20 ofiarach śmiertelnych, dziś ten tragiczny bilans wzrósł aż do 60. Policja twierdzi, że liczby podawane przez media są przesadzone, potwierdzając zarazem, iż faktycznie zdarzyły się przypadki śmiertelne. Tymczasem w diecezjach Sidama, Amaro i Burji spalono trzy świątynie Etiopskiego Kościoła Prawosławnego. Ataki były starannie przemyślane. Źródła nie podają liczby ofiar wśród ludzi, którzy próbowali ochronić miejsca kultu. W sieci krąży natomiast zdjęcie zamordowanego księdza.

afryka żołnierz

Fot. pixabay

Na szczęście możemy przekazać też dobre informacje z rejonów, które dla chrześcijan nie są łatwe (ze względu na niebezpieczeństwa, jakie grożą im z powodu wyznawanej wiary). To wieści z Iraku, z Mosulu i od nowego katolickiego metropolity

Pomimo dewastacji dokonanej przez ISIS wiara jest mocna

To słowa abp-a Nathanaela Nizara Semaana z wywiadu dla „National Catholic Register”. Jak zauważa metropolita, Karakosz i wszystkie chrześcijańskie wioski dają wielkie świadectwo wiary. „W miejscu jeszcze niedawno okupowanym przez islamistów dziś budujemy domy i kościoły, prowadzone są zajęcia dla młodzieży, odbudowaliśmy centrum św. Pawła, w którym spotyka się młodzież, aby modlić się i uczyć katechizmu, nasze kościoły są pełne. Jestem zdumiony jak wspaniali są ci ludzie, że stać ich na takie działania po tym wszystkim, co przeszli. Ta aktywność wynika z ich silnej wiary” – zapewnił hierarcha.

Biskupowi Najeeb Michaeel zdołał ocalić tysiące starych rękopisów w Mosulu podczas wojny z tzw. Państwem Islamskim, fot. CHRISTOPHE PETIT TESSON, PAP/EPA

Chrześcijanie wypędzeni z Równiny Niniwy

Pięć lat temu chrześcijanie zostali wypędzeni z Równiny Niniwy przez bojowników ISIS. W zaledwie kilka godzin swoją starożytną ojczyznę musiało opuścić ponad 100 tys. wyznawców Chrystusa, w tym wszyscy syryjscy katolicy mieszkający w Karakosz. Miasto zostało zburzone. Po zakończeniu czteroletniej okupacji przez Państwo Islamskie z miejsca wygnania, z regionu Kurdystanu, w ciągu ostatniego półtora roku powróciło około 20 tys. wiernych. Ich nowy pasterz to jednocześnie ich krajan. Abp Semaan urodził się w Karakosz, a teraz powraca tu na swoją misję.

„Nie zamierzam siedzieć w biurze i czekać aż ktoś do mnie przyjdzie. Będę biskupem, który żyje wśród ludzi i robi wszystko, aby im pomóc”  (abp Semaan)

papież Franciszek

fot. MAURIZIO BRAMBATTI, EPA

Przed wizytą papieża

Jednym z wyzwań stojących przed nowym biskupem i wiernymi z Karakosz jest przygotowanie wizyty Ojca Świętego w Iraku w 2020 roku. „Liczymy, że papież doda nam nadziei i pomoże uleczyć rany, które naszej wspólnocie zadała wojna. Obecność Franciszka będzie też wyraźnym znakiem, że każdy człowiek ma prawo do praktykowania swojej wiary – a o to usilnie tutaj walczymy. Wierzę, że wizyta Franciszka zachęci młodych ludzi, aby tu zostali, a nam doda sił, by tworzyć dla nich miejsca pracy. Aby podkreślić jedność chrześcijan zamierzamy tę wizytę przygotować wspólnie z innymi wspólnotami kościelnymi Iraku: chaldejską, syryjską i ormiańską” – powiedział abp Semaan.

Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze