fot. cathopic

Film o Koptach zamordowanych przez dżihadystów. Ich ostatnie słowa to „Panie Jezu Chryste”

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

W Egipcie rozpoczną się już niedługo zdjęcia do filmu „Męczennicy wiary i narodu”, poświęconego pamięci 20 Koptów i ich pochodzącego z Ghany kolegi z pracy, zamordowanych w 2015 r. bestialsko przez dżihadystów z tzw. Państwa Islamskiego.

Błogosławieństwa przyszłemu dziełu udzielił koptyjski patriarcha Aleksandrii Teodor (Tawadros), a nad produkcją czuwać będzie biskup diecezji Samalut w środkowym Egipcie – Pafnucy (Pavnotios). Prace nad filmem miały rozpocząć się jeszcze w styczniu właśnie na terenie tej diecezji, ale odłożono je – jak się okazało – na pół roku z powodu pandemii koronawirusa. Zbierania materiałów, a więc przede wszystkim świadectw osób, które znały ofiary tamtego mordu i innej dokumentacji niezbędnej do powstania filmu podjął się pisarz Mina Magdy. Ten proces trwał już od długiego czasu. Scenariusz jest nie tylko jego dziełem, ale uwzględnia również opowieści rodzin męczenników, z których niemal wszyscy pochodzą z regionu Samalut.

Fot. cathopic

Film ma ukazać nie tylko scenę zabójstwa – obcięcie głów ofiarom przez terrorystów na plaży w Libii, odkrycie ciał pomordowanych w zbiorowym grobie i przewiezienie ich zwłok do Egiptu, ale także ich codzienne życie przed śmiercią i ich rodzin, naznaczone trudem, nadziejami i pragnieniami lepszej przyszłości. Właśnie z tych powodów ci młodzi Koptowie postanowili wyjechać do Libii w poszukiwaniu godnej i pożytecznej pracy, aby utrzymać swych bliskich.

Przeczytaj też >>> Cudownie ocalona z rąk ISIS

Reżyserem obrazu będzie Yussef Nabil, który już w przeszłości naraził się swemu środowisku, kręcąc film o męczeństwie chrześcijan. Zapowiedź powstania filmu i rozpoczęcia nad nim prac wyjaśnił na stronie Wataninet.com Nader Shoukry – członek komisji, której powierzono czuwanie nad scenariuszem. Zwrócił uwagę, że potrzebni są też sponsorzy, by wcielić w życie ten plan twórczy. Diecezja Samalut ze swej strony zamieściła prośbę filmowców, zaangażowanych w ten projekt, o “modlitwę, aby Pan wsparł nasze dzieło, pomagając nam jak najlepiej nakręcić ten film tak, aby stał się on świadectwem siły męczenników dla wszystkich przyszłych pokoleń”.

Yussef Nabil, fot. Wikipedia

20 Koptów egipskich i pracującego z nimi Ghańczyka porwali w Libii na początku stycznia 2015 bojówkarze z tzw. Państwa Islamskiego. Nakręcony przez nich film wideo, przedstawiając ścięcie całej grupy, trafił na strony dżihadystów 15 lutego. Już w tydzień potem patriarcha Teodor II postanowił wpisać imiona i nazwiska 21 nowych męczenników do Synaxarium, czyli księgi świętych i męczenników Kościoła koptyjskiego, orzekając jednocześnie, że ich wspomnienie liturgiczne będzie odtąd obchodzone właśnie 15 lutego. Zwłoki zamordowanych Koptów odkryto pod koniec września 2017 we wspólnym grobie na wybrzeżu libijskim koło miasta Syrty. Rozpoznano ich po tym, że wszyscy mieli ręce związane na plecach i byli ubrani w te same jednakowe pomarańczowe koszule, które pokazano na makabrycznym filmie, nakręconym przez oprawców w chwili egzekucji.

Przeczytaj też >>> Egipt: Kościół koptyjski przeciwny karze śmierci dla morderców biskupa

W tym roku diecezja Samalut świętowała wspomnienie swych męczenników w sposób szczególnie uroczysty, jako że była to 5. rocznica tamtej zbrodni. Uroczystości trwały od 1 do 16 lutego i odbywały się nie tylko w miejscowym kościele, ale także w muzeum, wzniesionym w tym mieście pospiesznie również dzięki pomocy rządu egipskiego.

Krajobraz Libii, fot. unsplash

“Wideo, odtwarzające ich stracenie, powstało jako mrożąca krew w żyłach inscenizacja filmowa, mająca za zadanie szerzenie terroru. Jednakże na tym diabelskim wytworze wyobraźni i krwawego horroru widać, że niektórzy męczennicy w chwili ich barbarzyńskiej egzekucji powtarzają słowa «Panie Jezu Chryste»” – powiedział włoskiej agencji misyjnej Fides Anba Antonios Aziz Mina, koptyjskokatolicki biskup-senior Gizy po masakrze 21 męczenników. Zauważył, że imię Jezusa było ostatnim słowem, jakie pojawiło się na ich ustach. Zwrócił uwagę, że tak jak pierwsi męczennicy również oni powierzyli się Temu, który wkrótce potem przyjął ich u siebie. „I w ten sposób świętowali oni swe zwycięstwo, którego żaden oprawca nie będzie mógł im odebrać. To Imię, wyszeptane w ostatniej chwili życia, było jakby pieczęcią ich męczeństwa” – podkreślił emerytowany katolicki biskup koptyjski.

Zobacz także
Wasze komentarze