Misjonarz uratował dziecko. Ogrzał je własnym ciałem

Facebook/ br. Maciej Jabłoński

Afryka: misjonarz stał się „żywym inkubatorem”. Ogrzał dziecko własnym ciałem

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Brat Maciej Jabłoński OFMCap jest misjonarzem, który od ubiegłego roku jest na misji w Republice Środkowoafrykańskiej. Obecnie pracuje w przychodni w miejscowości Ngaoundaye. Niedawno podzielił się niesamowitą historią uratowania pewnego dziecka…

>>> Miesiąc Misyjny na misyjne.pl

– Nie dawaliśmy mu wielkich szans na przeżycie. Przed operacją nie było słychać tętna płodu, w trakcie odkryliśmy, że mały jest owinięty pępowiną wokół szyi. Nie dawał oznak życia – relacjonuje na Facebooku misjonarz. Brat Maciej od zawsze chciał wyjechać na misje do Afryki. Krzyż misyjny przyjął w ubiegłym roku i od tego czasu posługuje w RŚA jako misjonarz i jako medyk. Misjonarz pracuje na tzw. ostrym dyżurze pediatrycznym w Ngaoundaye. To jego historia:

Dziś około 8:00 zostałem wezwany do szpitala, by pomóc rodzącej kobiecie. Okazało się, że trzeba przeprowadzić „cesarkę”. Około 9:00 na świat przyszedł mały chłopczyk. Nie dawaliśmy mu wielkich szans na przeżycie. Przed operacją nie było słychać tętna płodu, w trakcie odkryliśmy, że mały jest owinięty pępowiną wokół szyi. Nie dawał oznak życia. Po przecięciu pępowiny i dłuższej reanimacji zaczął oddychać.
Gdy skończyliśmy z mamą, zająłem się bardziej malcem. Dostał potrzebne leki, ale dalej był kiepski.
O 14:00 telefon ze szpitala, że nie da się oznaczyć temperatury – hipotermia.
Zawinęliśmy go w dodatkowy koc, obłożyliśmy butelkami z gorącą wodą, dodatkowo folia IRC.
Udzieliłem mu Chrztu Świetego, ma na imię Merveille de Dieu Mathias, czyli Cud Boży Maciej. Cud Boży – bo to cud że żyje. Maciej, no wiadomo, że po mnie ????
Dogrzewanie nie szło najlepiej, wówczas wpadłem na pomysł, że moje ciało podziała jak inkubator. Tak więc maluch na brzuch, zawijamy w folie i grzejemy.
Udało się, i jeśli przeżyje noc,to powinno być dobrze. Trzymajcie kciuki i pomódlcie się, co, kto woli.
A że żebrać się nie wstydzę, to proszę z grubej rury.
Na FB są ludzie z kasą, może właściciele firm ze sprzętem medycznym. Wielcy i mali prezesi. (WKS Śląsk – może tak po starej znajomości ???? )
Macie potencjał, by zrobić coś dobrego. Do dzieła!
Lista życzeń do św. Mikołaja jest taka:

Inkubator
Defibrylator z monitorem – wersja z karetki
USG
RTG
Koncentrator do tlenu x2

(Wszystko najlepiej nowe, ostatnio dostałem używany stół do reanimacji niemowlaków, ale dotarł uszkodzony, jestem w trakcie naprawiania)

Wiem, że proszę o wiele, ale wiem też, że wszystko jest możliwe. Jest wiele osób, które szuka konkretnego celu, tak więc oto, Ta Da Dam. Konkrety.
Do roboty, bo wszystkich dzieciaków nie dam rady sam dogrzać.

Prądem już od jakiegoś czasu się zajmuję.

>>> RŚA: wraca nadzieja na pokój

Zobacz także
Wasze komentarze