Fot. archiwum prywatne ks. Tomasza Bartczaka
Misjonarze: przyjeżdżają nauczać, a uczą się sami [MISYJNE DROGI]
Papież Franciszek pisał w Evangelii gaudium, że „prawdziwy misjonarz, który nigdy nie przestaje być uczniem, wie, że Jezus kroczy z nim, rozmawia z nim, oddycha z nim, pracuje z nim”. To zdanie bardzo dobrze prezentuje opinie i doświadczenia wielu misjonarzy, którzy pracują w różnych zakątkach świata.
Misjonarz, który wyrusza, by nauczać, w końcu przekonuje się, że to on się uczy. Uczy się nie tylko języka i kultury, ale też wiary przeżywanej w inny sposób. W warunkach misyjnych przekonuje się jeszcze mocniej, że bardzo istotna jest ciągła formacja i coraz bliższa relacja z Chrystusem. Pełna naiwności młodzieńcza postawa „misjonarza-bohatera”, który nawraca pół kontynentu, szybko zderza się z rzeczywistością. Misjonarze, którzy wyjeżdżają z Polski czy innych krajów tradycyjnie chrześcijańskich, zauważają również, że centrum misyjne przesuwa się. Europa przestaje być dawcą, a staje się odbiorcą Ewangelii. – Mam mocne i osobiste przeświadczenie, że misje bardzo uczą pokory. Przyjechałam tutaj coś dawać, a odkrywam każdego dnia, ile ja sama otrzymuję. Misja staje się prawdziwym spotkaniem, kiedy pozwalamy sobie na to, by stać się uczniami tych ludzi, pośród których żyjemy – mówi s. Rachela Kaczmarek OP, misjonarka pracująca od siedmiu lat w kameruńskiej miejscowości Garoua Boulaï.
Afryka: nauczyciel staje po drugiej stronie
To właśnie w Afryce często ta zamiana ról jest najbardziej czytelna. Oczywiście, to olbrzymi kontynent, lecz relacje misjonarzy pokazują kilka wspólnych rzeczy, których uczą się, będąc już na misjach na Czarnym Lądzie. Poczynając od tego, że misjonarze uczą się od miejscowych języka, zwyczajów i kultury, lecz i zapału misyjnego. Lokalni chrześcijanie dzielą się swoją wiarą w sposób naturalny, a przy tym są często pokorni – wiedzą, że wciąż są uczniami i potrzebują ciągle rozwijać swoją wiarę. Szczególnym przypadkiem są oczywiście katechiści. „W wielu przypadkach to katechiści są nauczycielami dla przybyłych misjonarzy, a nie odwrotnie” – pisał Marceli Ryszard Gęśla OFM w artykule w naszym czasopiśmie. Katechiści – miejscowi, świeccy, nieraz niepiśmienni – są podstawą misji. Znają bowiem język, wioskę i miejscowe rodziny. Wiedzą, kiedy można przyjść, a kiedy lepiej poczekać. Misjonarz, który to rozumie, staje się uczniem swojego własnego katechisty. Afryka uczy europejskich misjonarzy nie tylko zaangażowania świeckich, lecz także głębokich relacji i zarządzania Kościołem, w którym każdy głos jest wysłuchiwany. Jednocześnie doświadczenia ludzi Zachodu, posyłanych tam do ewangelizacji, wskazują na brak pośpiechu, który sprzyja budowaniu lokalnej wspólnoty. Msze trwają czasem po wiele godzin, a problemy rozwiązuje się bez pośpiechu.

– Bardzo szybko odkryłam, że aby być blisko tych ludzi, trzeba przede wszystkim też stać się jednym z nich, czyli uczniem – podkreśla s. Rachela. – Jeśli nie potrafi się słuchać i uczyć się od ludzi, do których jesteśmy posłani, to tak naprawdę nigdy się ich nie spotka. Codziennie uczę się od Kameruńczyków prostoty życia i bycia razem. Uczę się tego, że człowiek może mieć bardzo niewiele, a mimo to może dzielić się tym, co ma. Bardzo często ludzie angażują się bezinteresownie w pomoc najbliższym, nie oczekując żadnej pochwały ani wdzięczności. Uczę się tutaj cierpliwości wobec życia. Tego, że nie wszystko musi być natychmiast, że relacje są właśnie ważniejsze niż pośpiech, że człowiek jest ważniejszy niż plan dnia – zaznacza misjonarka.
Azja: chrześcijaństwo spotyka wielkie cywilizacje
Azja to kontynent starożytnych i dumnych cywilizacji. Już wieki temu misjonarze przekonali się, że do wielu krajów tamtego regionu nie można tak po prostu przyjechać i z pozycji autorytetu nauczać w nich nowej religii. Matteo Ricci, jezuita, misjonarz w Chinach i jeden z pionierów metod misyjnych, które potem nazwie się inkulturacją, nie tylko nauczył się języka mandaryńskiego, ale studiował chińskich klasyków i prowadził tryb życia chińskiego uczonego. Misjonarz w Azji staje się uczniem pradawnych kultur, by móc skutecznie głosić Ewangelię.
– Misje nauczyły mnie spojrzenia na Kościół innego niż to, które ukształtowałem w Polsce – mówi ks. Tomasz Bartczak, kapłan z diecezji włocławskiej, pracujący na misjach w Kazachstanie. – Zobaczyłem, że Kościół może być maleńką wspólnotą, funkcjonującą wśród innych wspólnot religijnych, między innymi islamu, który w Kazachstanie stanowi większość. A jednocześnie czuje się, że jednak Kościół katolicki to jest siła – nas tu jest niewielu, ale należymy do globalnej wspólnoty liczącej ponad miliard wiernych. Jednocześnie uczę się pokory, szacunku do wiernych oraz do osób innych wyznań. Kazachstan jest wielokulturowy, wielonarodowy, wielowyznaniowy, a mimo wszystko ludzie żyją ze sobą w zgodzie, nie ma konfliktów religijnych ani narodowościowych. Kazachstan z pewnością uczy, że z człowiekiem o innej kulturze czy religii można się dogadać – wskazuje misjonarz.
>>>Tekst pochodzi z „Misyjnych Dróg”. Zamów prenumeratę<<<
W Azji można się też nauczyć tego, że misjonarze coraz częściej nie pochodzą ze świata Zachodu, lecz z krajów, które były lub wciąż są uznawane za misyjne. Zauważył to już kilka lat temu w rozmowie z KAI o. Paweł Janociński OP, dominikanin pracujący w Japonii od prawie 50 lat. Jak podkreślił, do Kraju Kwitnącej Wiśni „napływają stale duchowni, ale już nie z Europy i Ameryki, ale z Wietnamu, Korei Południowej, Filipin, a nawet z Indii”. Centrum misyjne przesuwa się i Europa przestaje być dawcą, stając się odbiorcą.
Ameryka Łacińska: wolontariusz, który przyszedł pomagać
W Ameryce Łacińskiej misjonarze często przyznają, że wyjechali pomagać, a wrócili odmienieni. Agnieszka Dreger, która jeszcze przed pandemią wyjechała na wolontariat do Boliwii, mówiła w rozmowie z misyjne.pl, że „wolontariusz przyjeżdża pomagać, ale przede wszystkim bardzo dużo otrzymuje przez to doświadczenie”. Podkreśliła, że pomimo problemów ludzie potrafili być tam radośni. Choć ubodzy, potrafili dzielić się z innymi. Inny świecki misjonarz, Emil Kawałko, przez trzy miesiące głosił Ewangelię w kolumbijskiej dżungli w regionie Chocó. W rozmowie z oblackim portalem przyznawał, że to tam – pośród niebezpieczeństw – nauczył się bardziej ufać Bogu.

Misjonarze pracujący choćby w Brazylii podkreślają, że misje są dla nich szkołą prostoty i głębokiego zaufania Bogu. Zwracają uwagę, że tamtejsi wierni podchodzą do życia często z większym spokojem i dystansem do codziennych trudności. Typowa generalnie dla Ameryki Łacińskiej jest również wspólnotowość, rodzinność, wartość relacji oraz mniejszy dystans dzielący księży i świeckich. Jak kilka lat temu pracujący w Kolumbii ks. Adam Kraszewski SAC mówił mi, że tam „wszyscy są mili i familiarni”,a „biskupa zobaczysz na zakupach w markecie i nikogo to nie dziwi”.
Arktyka: relacja z Bogiem face to face
Misje rzadko kojarzą się z daleką Północą, gdzie misjonarzy poza obcą kulturą spotykają także siarczyste mrozy. W tamtych rejonach, gdzie zaludnienie jest dużo mniej gęste, misjonarz często doświadcza swoistej pustelni, która go formuje i uczy głębszej relacji z Bogiem. – Misje zmieniły mnie na lepsze, za co dziękuję Bogu i jestem z siebie również dumna – mówi Magdalena Maliszewska, świecka misjonarka, pracująca od ponad 10 lat w Arktyce. – Bardzo dojrzałam duchowo. Misje nauczyły mnie bardzo głębokiej relacji z Bogiem – takiej face to face, jeden na jeden. Wspólnota jest ważna, ale mam wrażenie, że czasem ta intymna relacja z Chrystusem jest zaniedbywana. W Arktyce zdarza się, że nawet przez kilka dób nie widzę nikogo, a jednak doświadczam, że nie jestem sama. Jest ze mną Bóg, zawsze – i tego nauczyły mnie misje – zaznacza misjonarka.

Misjonarz, który nigdy nie przestaje być uczniem, to nie puste słowa, lecz konkretne świadectwa z życia misjonarzy. – Czasem myślę, że warto byłoby, żeby z takiego kraju jak Polska każdy ksiądz chociaż na rok wyjechał gdzieś na misje i zobaczył, że Kościół może wyglądać różnie. Nie o to chodzi, że gdzieś jest gorzej lub lepiej, ale po prostu inaczej – podsumowuje ks. Tomasz Bartczak.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |






Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny