kosciół afryka

Fot. pixabay

Mozambik: biskup krytykuje „ukryte władze” za próby narzucania krajowi własnych interesów

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

W prowincji Capo Delgado na północy Mozambiku od ponad półtora roku „ukryte władze usiłują narzucić nam własne interesy” – napisał biskup miejscowej diecezji Pemba, Luiz Fernando Lisboa w liście otwartym do mieszkańców tej prowincji. Zwrócił uwagę, że w wyniku tych zbrodniczych działań zginęły setki ludzi, spalono wiele wsi, kościołów i meczetów, a wszędzie widać wielkie zniszczenia.

Pochodzący z Brazylii 63-letni obecnie hierarcha przypomniał, że trudna sytuacja rozpoczęła się tam we wrześniu 2017,, gdy do Capo Delgado wkroczyły oddziały samozwańczych milicji islamskich z krajów ościennych i rebelianci wewnętrzni. Jest to region niezwykle bogaty w kamienie szlachetne (głównie rubiny), żyzne ziemie i drewno.

„Chcę zaapelować do wszystkich ludzi dobrej woli tej prowincji, abyśmy nie ulegali rezygnacji w obliczu przemocy i abyśmy niezmordowanie prosili o sprawiedliwość i pokój” – czytamy w liście z datą 18 lipca. Zauważył, że „buntownicy (przeciw komu lub czemu?) niczym duchy pojawiają się i znikają, uniemożliwiając zobaczenie ich, w chwilach najmniej spodziewanych, pozostawiając za sobą ślady zniszczeń”.

„Wiemy jednak, że zjawy nie istnieją. Jest to raczej kawałek prześcieradła, który ukrywa coś lub kogoś. Trzeba pociągnąć mocniej za to prześcieradło, aby pokazać to, co ukrywa się w środku i wiedzieć, z kim walczymy lub – dokładniej – kto dąży do unicestwienia nas aby wiedzieć, jak się bronić i położyć kres złu, który nas gnębi” – napisał biskup.

fot. pixabay

Podzielił się następnie wrażeniami ze swej wizyty duszpasterskiej do dystryktu Pemby, informując, że spotkał tam setki osób wygnanych ze swych domów lub opłakujących swych bliskich, dzieci, które nie mogą chodzić do szkoły, gdyż zamknięto je. Zaznaczył, że Kościół, różne instytucje i wspólnoty żyją „w klimacie strachu i braku bezpieczeństwa”.

Hierarcha zażądał przeprowadzenia „dokładnego i jasnego śledztwa” w tej sprawie, stawiając jednocześnie kilka pytań. „Czy istnieje związek z handlem narządami? Czy chodzi o pranie brudnych pieniędzy? Czy ataki wiążą się z handlem kamieniami szlachetnymi? Czy nasza prowincja jest korytarzem dla handlarzy różnymi dobrami? Czy nie pojawi się problem z nadmiernym udzielaniem zezwoleń na ziemię do wykorzystywania jej w celach wydobywczych?” – to niektóre z wątpliwości, wyrażonych przez bp. Lisboę.

A nawiązując do zapowiedzianej na 5 i 6 września podróży Franciszka do Mozambiku, odwołał się do jej motta, mówiącego o nadziei, pokoju i pojednaniu. „Cokolwiek będzie, żyjemy od ponad półtora roku w sytuacji, w której trudno jest myśleć i mówić do ludu «nadziei, pokoju i pojednania», dopóki sam ten naród będzie «wykorzystywany instrumentalnie przez ukryte władze, które próbują narzucić własne interesy»” – stwierdził ordynariusz Pemby.

Zobacz także
Wasze komentarze