Nauka i edukacja. Uczymy dlatego, że jesteśmy katolikami [MISYJNE DROGI]

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Radość, wygłupy, dzieci w mundurkach – to codzienność wielu misji. Starsi chodzą na uczelnie. Dbałość o wykształcenie i dobre wychowanie to jeden z elementów współczesnych misji.

Idźcie i nauczajcie wszystkie narody – to słowa, które Jezus skierował do uczniów po zmartwychwstaniu. Choć odczytujemy je głównie w kontekście szerzenia Ewangelii i przekazywania Słowa Bożego, to nie ulega wątpliwości, że Kościół katolicki zapisał się w historii jako krzewiciel nauki i edukacji, a także dziś troszczy się o wiele milionów przedszkolaków, uczniów i studentów w ich drodze do pogłębiania wiedzy i umiejętności.

Kiedyś i dziś

Szkolnictwo i edukacja zawsze były priorytetem Kościoła, który kładzie nacisk nie tylko na sferę duchową, ale i na rozwój całego człowieka. System edukacji, jaki znamy dziś, ma korzenie w średniowieczu. Wówczas rozwijały się szkoły katedralne czy parafialne, a także pierwsze uniwersytety. Edukacja była ściśle związana z działalnością misyjną Kościoła. Misjonarze przybywający na nowe ziemie i chcący głosić Ewangelię uczyli miejscową ludność przede wszystkim czytania i pisania. W wielu uboższych krajach edukacja zawodowa prowadzona przez Kościół pomogła rozwinąć się i wyjść z ubóstwa wielu ludziom. Powstałe niemal 500 lat temu uniwersytety w Ameryce Południowej, zakładane przez zakonników, wypuściły już miliony absolwentów. Choć w wielu państwach szkolnictwo zostało przekazane w ręce władzy świeckiej, to Kościół nie porzucił powołania do nauczania.

 

Foto: Justyna Janiec-Palczewska/Redemtoris Missio

Nowe pomysły

Aby móc zapewnić edukację dla największej liczby ubogich uczniów, misjonarze co jakiś czas przedstawiają nowe pomysły. W Polsce od kilkunastu lat dobrze znana jest akcja adopcji na odległość, która polega na finansowym i duchowym wsparciu dzieci z ubogich regionów świata. Z zebranych pieniędzy opłacana jest szkoła, czasem także dożywianie dzieci, a opiekun adopcyjny co jakiś czas otrzymuje od wspieranego dziecka list z podziękowaniami, rysunkami i świadectwami po skończonej nauce. Adopcję na odległość prowadzi w Polsce wiele zgromadzeń zakonnych, między innymi salezjanie, franciszkanie, orioniści, pallotyni czy oblaci. Innym pomysłem, aby poszerzyć grono uczniów, jest radiowa szkoła. Ojcowie jezuici z Zambii każdego dnia o stałej porze emitują przez radio program edukacyjny z zakresu szkoły podstawowej. W programie uczestniczy około 1500 dzieci, które żyją w trudno dostępnych rejonach. Gromadzą się one w grupkach po około 15 osób i wspólnie wysłuchują programu, po czym miejscowi nauczyciele-wolontariusze wyjaśniają i dodatkowo powtarzają materiał razem z uczniami.

Szkoła zmienia życie

„Żywym dowodem” skuteczności salezjańskiej adopcji na odległość jest ks. Rodgers Mike Matanda z Zambii. Jako pięciolatek trafił pod opiekę misjonarzy i przez wiele lat jego nauka finansowana była przez Polaków. Najpierw była to edukacja w szkole podstawowej, potem średniej, a wsparcie nie ustało nawet podczas nauki w seminarium duchownym. Dziś ks. Rodgers jest kapłanem diecezjalnym i posługuje w parafii Miłosierdzia Bożego w Lusace. Na Filipinach siostry salezjanki prowadzą fundację i szkołę pod wezwaniem bł. Laury Vicuñy, gdzie prowadzą m.in. kursy zawodowe dla dziewcząt pochodzących z ubogich rodzin i doświadczonych przemocą. I choć głównym zadaniem szkoły jest nauka zawodu, to jedna z absolwentek szkoły, 21-letnia Rachel Lora, tak opisuje swoje doświadczenie: „Szkoła [sióstr salezjanek] ukształtowała moje życie. Tak bardzo pragnęłam zmienić swoje życie, poprawić swoją przyszłość i dzięki tej szkole dostałam więcej niż oczekiwałam. Stałam się bardziej odpowiedzialna, pracowita i wytrwała. Szczerość towarzyszy teraz mojej codzienności, a moim celem jest bycie osobą godną zaufania”.

Najlepszy nauczyciel świata

Choć szkoła istnieje przede wszystkim dla uczniów, to tworzą ją nauczyciele. Stoją oni nie tylko przed zadaniem przekazania wiedzy, ale także odpowiedniego kształtowania nowego pokolenia. Katolickie szkoły słyną z wysokiego poziomu nauczania dzięki temu, że nauczyciele przywiązują dużą wagę do wychowywania dzieci do odpowiedzialnego życia duchowego i emocjonalnego. Realizację wymagań stawianych przed nauczycielami urzeczywistnia m.in. o. Peter Tabichi, franciszkanin, nauczyciel matematyki i fizyki w szkole średniej Keriko w Pwani Village w Kenii. Został on laureatem tegorocznej edycji prestiżowej nagrody dla najlepszego nauczyciela na świecie. O. Tabichi przeznacza 80% swoich dochodów na pomoc najbiedniejszym uczniom, którzy inaczej nie mogliby sobie pozwolić na mundurki i książki. Jego uczniowie brali udział w międzynarodowych konkursach naukowych i zdobyli nagrodę Royal Society of Chemistry za projekt wykorzystania roślin do wytwarzania energii elektrycznej. Franciszkanin i inni nauczyciele ze szkoły odwiedzają także domy uczniów i spotykają się z rodzinami, by sprawdzić, z czym mierzą się ich uczniowie.

Edukacja jest związana z Kościołem od jego początku i powinna zostać z nim na zawsze. Jednak nowe czasy i okoliczności stawiają nowe wyzwania. Papież Franciszek apeluje, aby katolickie szkoły były bardziej otwarte dla uczniów innych wyznań, aby szerzyć dialog i porozumienie międzyreligijne. Tymczasem w niektórych krajach arabskich Kościół ma ograniczone prawa dotyczące prowadzenia szkół, a w Indiach kościelne placówki bywają atakowane i niszczone. Przeciwności nie powinny jednak zrażać ludzi Kościoła, bo jak mówił kard. James Hickey: „Nie uczymy dzieci, ponieważ są katolikami, ale uczymy je, dlatego że my jesteśmy katolikami”.

>>>Tekst pochodzi z „Misyjnych Dróg”. Wykup prenumeratę<<<

Zobacz także
Wasze komentarze