Nie są same [MISYJNE DROGI]

8 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Uprzywilejowanym miejscem spotkania z Bogiem są maryjne sanktuaria, kościoły i kapliczki. Maryja nieustannie rzuca w nich człowiekowi koła ratunkowe. Pomocy u niej szukają zwłaszcza kobiety.

Franciszek mówi, że Maryja to największa influencerka świata. Istotnie, ma wpływ na decyzje i postępowanie kobiet na całym świecie. Wpływ dobry i twórczy.

Gdy myślimy o miejscach kultu maryjnego, pierwsze na myśl przychodzą nam Jasna Góra, Fatima, Lourdes czy La Salette. Wystarczy się jednak tylko trochę bardziej rozejrzeć i wyjść poza europejską perspektywę, by dostrzec tak wyjątkowe miejsca jak Aparecida w Brazylii, Guadalupe w Meksyku, Oziornoje w Kazachstanie, Akita w Japonii, Kibeho w Afryce, Vailankanni w Indiach czy Namyand w Korei Południowej. To prawdziwe perły w koronie Maryi, najbardziej znane i najczęściej odwiedzane. Te miejsca są ekspresją i widzialnym znakiem pobożności ludowej, religijności ludu danej okolicy, kraju lub regionu. Jest to pobożność tak silna, że pozwala wierzącym, a szczególnie kobietom przeżywać okresy kryzysów, niepewności i poszukiwań religijnych. Pobożność ta staje się ważnym znakiem wiary ludu. Jeśli Kościół nie bierze tego poważnie pod uwagę, naraża wierzących na dążenie w kierunku sekt. Autentyzm wiary musi być doceniony.

Serce misji w sercu Matki

Chyba nie ma na świecie misji, która nie miałaby swego maryjnego serca. Można tu sparafrazować słowa św. Jana Pawła II wypowiedziane na Jasnej Górze i stwierdzić, że właśnie w tych miejscach lokalny Kościół nieustannie „przykłada czujne pasterskie ucho, aby usłyszeć, jak bije serce Kościoła i serce ojczyzny w sercu Matki”. Święty papież mówił, że „bije zaś ono wszystkimi tonami dziejów, wszystkimi odgłosami życia. Jeśli jednakże chcemy dowiedzieć się, jak płyną te dzieje w sercach Polaków, trzeba przyjść na Jasną Górę. Trzeba przyłożyć ucho do tego miejsca. Trzeba usłyszeć echo całego życia narodu w sercu jego Matki i Królowej!”. To wsłuchiwanie się w serce Matki w każdym zakątku globu mocno naznacza misyjną posługę. Bo tam, gdzie jest Kościół, jest zawsze Matka Chrystusa. I to ona wie, kiedy człowiek najbardziej potrzebuje specjalnej pomocy z nieba. Wtedy rzuca kolejne koła ratunkowe doświadczonej ludzkości. Bo, co ciekawe, choć w ciągu wieków miejsca maryjnych objawień się zmieniają, to Maryja wszędzie wzywa do pokuty, nawrócenia, modlitwy i przemiany życia.


Afrykańska karawana misyjna

– Szkaplerz przyjmuje się z miłości, a talizman bierze się od czarownika ze strachu – tę lekcję Ewangelii dostaję w sercu Burundi. Bo Afryka to nie tylko dzieci w podartych koszulinach, ale prawdziwy Kościół, choć jeszcze bardzo biedny. Pierwsza karawana misyjna dotarła na tereny ówczesnego Królestwa Urundi 16 lipca 1896 r., czyli we wspomnienie Matki Boskiej z Góry Karmel. Dzieło ewangelizacji zostało okupione krwią. Pierwszych misjonarzy wymordowano, jednak pałeczkę przejęli kolejni i dziś Burundi jest jednym z najbardziej katolickich krajów Afryki, a pobożność maryjna stała się wyznacznikiem wiary jego mieszkańców. Odwiedziłam sanktuarium w Musongati, które jest centrum kultu szkaplerznego w tym kraju. Góruje nad nim potężny, 11-metrowy krzyż, który w czasie walki z Kościołem w latach osiemdziesiątych XX w. wielokrotnie był obalany i stawiany przez wiernych na nowo. Ówczesny prezydent Bagazza postanowił, że na ziemię Burundi nie ma prawa padać nawet cień krzyża. Ludzie na to jednak nie pozwolili. I choć wygnał z kraju wszystkich misjonarzy, przechowali wiarę w swoich sercach. Pomocą ku temu była silnie zakorzeniona pobożność maryjna. Kolejne tajemnice różańca pomagały medytować tajemnice wiary w najtrudniejszym okresie i tak jest do dziś. – Pielgrzymowałem tu w czasie wojny między Tutsi i Hutu. Nieraz nad głowami świstały nam kule, jednak nigdy nic się nikomu nie stało. Przychodziliśmy schronić się pod płaszczem Maryi – opowiada Evariste. W sanktuarium od kilku godzin
non stop spowiada siedmiu kapłanów, a kolejka do konfesjonałów wcale się nie zmniejsza. – Ludzie wiedzą, że u nas zawsze się można wyspowiadać. Często proszą też o radę. Stajemy się więc ich kierownikami duchowymi – mówi o. Bartłomiej Kurzyniec OCD. Po liturgii pielgrzymi rozsiadają się na trawie. Z przyniesionych na głowach tobołków wyciągają skromne pożywienie. Obok matek kłębi się tłum dzieci. Kobieta, która nie może wydać na świat potomstwa, widziana jest jako „pozbawiona Bożej łaski i błogosławieństwa”, stąd Maryja jest też orędowniczką w tej sprawie, decydującej o być lub nie być afrykańskich kobiet. Po chwili rozpoczyna się trwające do rana czuwanie modlitewne. Pełne życia pieśni maryjne przeplatają się z dziesiątkami różańca. – Szkaplerz jest u nas powodem do dumy – mówi Leonard. – Przyjmują go nauczyciele, urzędnicy, policjanci. Przyjęciu szkaplerza towarzyszy pogłębiona katecheza. To właśnie od niego słyszę, że szkaplerz przyjmuje się z miłości. Widzę, jak mocno wiara w Chrystusa wrosła w burundyjską ziemię i zmienia życie jej mieszkańców. Duchowość maryjna czyni ich bardziej wrażliwymi na potrzeby drugiego człowieka i konieczność ochrony najsłabszych.

Matka prześladowanych i Matka zdrowia

Gdy myślimy o maryjnych miejscach kultu z perspektywy Europy, wyobrażamy sobie raczej piękne sanktuaria niż ubogie kapliczki. Widzimy efekt końcowy tego, co udało się wypracować przez wieki. Niewątpliwie większość sanktuariów szczyci się wielowiekową i wielopokoleniową historią. Jednak Bóg nieprzerwanie w ciągu dziejów wybiera miejsca, w których pragnie przybliżyć ludziom swoją obecność, zsyłając liczne dary. Wybiera miejsca święte, dlatego że pielgrzymowanie leży w ludzkiej naturze. Na terenach misyjnych ważne ośrodki kultu to czasem maleńkie groty maryjne. Tak jest m.in. w indyjskim stanie Orisa, przez który dekadę temu przetoczyła się fala antychrześcijańskich prześladowań. Swe cierpienia i wciąż niezabliźnione rany tamtejsi katolicy zawierzają „Maryi z Partamy”, a noszący jej imię kościółek – sanktuarium obchodzi właśnie 25-lecie istnienia. Jego powstanie związane jest z objawieniem się Matki Bożej ubogiej Hindusce, która zbierała w górach drewno na opał. Maryja prosiła, by w miejscu ich spotkania wybudowano kościół i modlono się na różańcu w intencji nawrócenia grzeszników. Kiedy kobieta opowiedziała o tym wydarzeniu, została wyśmiana. Maryja ukazała się więc drugi raz, tym razem nastoletniemu chłopcu i ponowiła swą prośbę. I choć nawet nie badano prawdziwości objawień, proboszcz miejscowej wspólnoty postanowił wybudować małą grotę z figurką Matki Bożej Różańcowej i to wciąż bardzo skromne miejsce jest jedynym sanktuarium maryjnym ogromnej diecezji Cuttack-Bhubaneśwar.

Indyjska Częstochowa

Podobne były początki Vailankani, czyli indyjskiej Częstochowy, która jest obecnie najważniejszym ośrodkiem maryjnym w Azji. Maryja jest tam przyzywana jako Matka zdrowia. Chociaż tamtejsza bazylika znajduje się zaledwie sto metrów od morza, nikt racjonalnie nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego w 2004 r. potężna fala tsunami, która popłynęła w głąb lądu na pół kilometra i zniszczyła wszystkie budynki wokół, zatrzymała się tuż przed bazyliką. Nikomu z dwóch tysięcy wiernych uczestniczących wówczas w Eucharystii nic się nie stało. Dla katolików odpowiedzią jest Matka Boża. – W Vailankani widać jeszcze wyraźniej, że Kościół ma kobiecą twarz. Jakby pobożność była kobiecą domeną – mówi pracująca od 25 lat w Indiach doktor Helena Pyz. – Myślę, że kobiety wierzą, iż skoro Matka tam się ukazywała, to jest blisko, chcą poznawać jej ślady, próbować nimi iść. Przynoszą tu wiele skarg i próśb, oddają Matce swoje bóle i cierpienia, zawierzają swoich bliskich, chorych, kalekich członków rodziny. To im przynosi ulgę, poczucie, że nie są same, że ona czuwa nad nimi. W patriarchalnym społeczeństwie Indii, gdzie kobieta jest źle traktowana, jest to szczególnie ważne.


Zrozumieć historię

Każdy naród ma postaci, które stają się symbolami jego historii i pomagają zrozumieć pewne postawy narodowe. Polacy mają Jasnogórską Królową, a dla Meksykanów taką postacią jest Matka Boża z Guadalupe, która wkroczyła w historię objawiając się Indianinowi Juanowi Diego w 1531 r. Od tego momentu jest obecna w życiu całej Ameryki Łacińskiej. Nawet najwięksi wrogowie Kościoła i religii nigdy nie pozwalali sobie na publiczne znieważanie Pani z Guadalupe. Stała się symbolem kobiecości. A to oznacza macierzyństwo i cierpienie. Cudowny obraz ukazuje Virgen Morenita w stanie błogosławionym. Stała się ona wcieleniem nowej tożsamości meksykańskiej i w ogóle latynoamerykańskiej. W milczącym dialogu zaproponowała sposób głoszenia Ewangelii możliwy do przyjęcia przez Indian i powtórne odczytanie Ewangelii przez Hiszpanów w nowym ich świecie. Dla Kubańczyków podobne znaczenie ma Matka Boża Miłosierna z El Cobre. Ciekawostką jest, że nieopodal sanktuarium urodzili się obaj bracia Castro. Ich matka do końca życia pielgrzymowała do Matki Bożej. Niektórzy twierdzą, że był to jeden z powodów, dla których
komunistyczny reżim nigdy nie naruszył świętości i suwerenności tego wyjątkowego miejsca na Kubie. Takie miejsca pozwalają w świetle historii zbawienia zrozumieć osobistą historię życia, historię własnego narodu, jego błędy i upadki, a także wzloty.

Maryjna kuźnia kobiecości

Bez oddanej posługi świeckich Chrystus nie wyszedłby daleko poza stacje misyjne w Afryce, Azji czy Ameryce. Misyjny Kościół ma zdecydowanie kobiecą twarz, a mężczyźni są od zadań specjalnych. Im konkretniejsze stawia się przed nimi wyzwania, tym bardziej czują się zobowiązani i częściej widać ich w Kościele. Kobiety należą przede wszystkim do grup modlitewnych i charytatywnych, ale odpowiedzialność za nie spoczywa na mężczyznach i to oni z powodu lepszego wykształcenia są też przeważnie katechistami. Kobiety uczą się od Maryi nie tylko tego, jak z miłością pełnić role służebne w Kościele i społeczeństwie, ale uczą się od Matki Zbawiciela siły w radzeniu sobie z codziennymi przeciwnościami. To Jan Paweł II wskazywał kobietom Maryję jako pierwszą chrześcijankę wartą naśladowania. Im bardziej rośnie poziom wykształcenia i zaangażowania, tym bardziej Maryja kojarzy się współczesnym kobietom nie tyle z potulnością i łagodnością, ile z siłą i mocą, z aktywnością i wielką mobilizacją sił życiowych. Niosą to do Niej. Maryja jest nie tylko tą, która zna swoje miejsce pod krzyżem, ale zarazem jest wojowniczką, to ona jest niewiastą z Apokalipsy, która pokonuje zło. Wpatrując się w Maryję, kobiety w krajach misyjnych coraz bardziej odkrywają swoją siłę i uczą się prawdziwej kobiecości, odkrywając jej fantastyczne cechy. One zmagają się z biedą, głodem, bezdomnością, przemocą, współczesnym niewolnictwem, czasem nieporadnością mężczyzn czy alkoholizmem i narkotykami. Nie bez przyczyny papież Franciszek nazwał Maryję największą influencerką świata. Przypomniał, że ze swoim „tak” stała się najbardziej wpływową kobietą w historii. Bez sieci społecznościowych stała się influencerką Boga. Także wtedy, gdy chodzi o niesienie przesłania na krańce ziemi.

Beata Zajączkowska podróżniczka, dziennikarka Radia Watykańskiego i „Gościa Niedzielnego”

>>>Tekst pochodzi z „Misyjnych Dróg”. Wykup prenumeratę<<<

Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze