EPA/FABIO FRUSTACI

Papież do Kongijczyków: módlmy się o pokój i czujmy się w Kościele jak w domu

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Do modlitwy o pokój, o współpracę ludów zamieszkujących region Wielkich Jezior Afrykańskich, a także do poczucia się w Kościele, jak w domu zachęcił ojciec święty mieszkających we Włoszech przybyszów z Demokratycznej Republiki Konga. Franciszek przewodniczył w bazylice watykańskiej Eucharystii z okazji 25- lecia duszpasterstwa adresowanego do tej grupy imigrantów przebywających w Wiecznym Mieście.

Papież przypomniał, że w czytaniach liturgicznych I niedzieli Adwentu często pojawia się czasownik „przyjść” i zwracając się do Kongijczyków zauważył, że przybyli z daleka, pozostawiając swe domy, ukochane osoby i to, co bliskie. – Przybywszy tutaj znaleźliście gościnę, ale także trudności i rzeczy nieprzewidziane. Ale dla Boga zawsze jesteście mile widzianymi gośćmi. Dla Niego nigdy nie jesteśmy obcymi, ale oczekiwanymi dziećmi. A Kościół jest domem Bożym: dlatego tutaj czujcie się zawsze. jak w domu – zachęcił Franciszek.

EPA/FABIO FRUSTACI

Konsumpcjonizm jest wirusem

Nawiązując do zachęty proroka Izajasza: „postępujmy w światłości Pańskiej!” (Iz 2,5) Franciszek stwierdził, że człowiek może zamiast światłości wybierać ciemności świata, może nie przyjąć zaproszenia, jakie wystosowuje do niego Bóg, jak działo się to w „dniach Noego” – o czym wspomina dzisiejsza Ewangelia (Mt 24, 37). Dodał, iż często nie wypowiada się tego odrzucenia Bożego zaproszenia wprost, lecz w sposób przebiegły, kiedy ludzie zadowalają się życiem płaskim, horyzontalnym, bez energii. – Nie było oczekiwania na kogoś, a jedynie żądanie, aby mieć coś dla siebie, do konsumpcji – zauważył papież.

– Konsumpcjonizm jest wirusem atakującym wiarę u podstaw, ponieważ sprawia, że wierzysz, iż życie zależy tylko od tego, co posiadasz, i tak zapominasz o Bogu, który wychodzi ci na spotkanie oraz o tych, którzy są obok ciebie. Pan przychodzi, ale podążasz raczej za pożądaniami, jakie cię nachodzą. Brat puka do twoich drzwi, ale ci przeszkadza, ponieważ zakłóca twe plany. W Ewangelii, kiedy Jezus wskazuje niebezpieczeństwa dla wiary, nie martwi się potężnymi nieprzyjaciółmi, wrogością i prześladowaniami. To wszystko było, jest i będzie, ale nie osłabia wiary. Prawdziwym niebezpieczeństwem jest natomiast to, które znieczula serce: to uzależnienie od konsumpcji, to pozwolić by serce było ociężałe i rozproszone potrzebami (por. Łk 21, 34) – przestrzegł ojciec święty.

EPA/FABIO FRUSTACI

Trzeba czuwać

W obliczu tych zagrożeń Franciszek zachęcił do czuwania. Polega ono dzisiaj na przezwyciężeniu pokusy, jakoby sensem życia było gromadzenie, zdemaskowaniu oszustwa, że człowiek jest szczęśliwy, gdy ma wiele rzeczy, oparciu się oślepiającym światłom konsumpcji, które będą jaśnieć wszędzie w tym miesiącu, i uwierzeniu, że modlitwa i miłość nie są czasem straconym, ale największymi skarbami.

Papież wskazał, że kiedy otwieramy serce na Boga i braci, wówczas przychodzi cenne dobro, jakiego nigdy nie mogą dać nam rzeczy, a mianowicie pokój. – Te słowa, które przywodzą nam na myśl również waszą ojczyznę. Dzisiaj modlimy się o pokój, poważnie zagrożony na wschodzie kraju, szczególnie na terytoriach Beni i Minembwe, gdzie wybuchają konflikty, podsycane także z zewnątrz, przy milczącym współudziale wielu. Zapomniane konflikty tych, którzy bogacą się sprzedając broń – stwierdził Franciszek.

– Prośmy za jej wstawiennictwem, aby w imię Boga-Miłości i przy pomocy ludów sąsiednich wyrzeczono się broni na rzecz przyszłości, która nie będzie już jedyni przeciwko drugim, ale jedni z drugimi i aby doszło do przemiany gospodarki służącej wojnie w gospodarkę służącą pokojowi – zaapelował papież.

Zobacz także
Wasze komentarze