EPA/LUCA ZENNARO

Papież na Madagaskarze: te 3 rzeczy uwalniają od jednego z najgorszych zniewoleń

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Wymagania, jakie stawia nam Jezus, uwalniają nas od „jednego z najgorszych zniewoleń: życia dla siebie samego”. Mówił o tym papież Franciszek w homilii wygłoszonej podczas mszy św. z udziałem 800 tys. wiernych na polu diecezjalnym Soamandrakizay w Antananarywie, na Madagaskarze. Wezwał do postawienia Boga w centrum naszego życia.

Odnosząc się do odczytanego fragmentu Ewangelii, mówiącego, że z Jezusem szły „wielkie tłumy”, Ojciec Święty wskazał, że „pójście za Jezusem nie jest odpoczynkiem”, lecz zaangażowaniem wymagającym. Jednak związane z tym wyrzeczenia mają sens „w świetle radości i święta spotkania z Jezusem Chrystusem”.

>>Franciszek daje nowy impuls Madagaskarowi

Kto nie kocha brata nie może być moim uczniem

Pierwsze wymaganie wiąże się z naszymi relacjami rodzinnymi. – Kiedy „pokrewieństwo” staje się kluczem decydującym i rozstrzygającym o wszystkim, co słuszne i dobre, ostatecznie dochodzimy do usprawiedliwiania, a nawet „uświęcenia” pewnych praktyk prowadzących do kultury przywilejów i wykluczenia (nepotyzm, protekcja, a zatem korupcja). Wymaganie Nauczyciela prowadzi nas do wzniesienia naszego spojrzenia i mówi nam: ktoś, kto nie potrafi postrzegać drugiego jako brata, aby jego życie i sytuacja go poruszyły, niezależnie od jego pochodzenia rodzinnego, kulturowego, społecznego nie może być moim uczniem – zaznaczył papież.

EPA/LUCA ZENNARO

Nie można używać imienia Boga do usprawiedliwienia aktów przemocy

Drugie wymaganie „ukazuje nam trudność podążania za Panem, gdy chcemy utożsamiać królestwo niebieskie ze swoimi interesami osobistymi lub fascynacją jakąś ideologią, która w ostateczności prowadzi do używania imienia Boga lub religii dla uzasadnienia aktów przemocy, dzielenia, a nawet zabójstwa, wygnania, terroryzmu i usuwania na margines”. Zachęca nas ono, „abyśmy nie manipulowali Ewangelią za pomocą ponurych redukcjonizmów, ale budowali dzieje w braterstwie i solidarności, w bezinteresownym poszanowaniu ziemi i jej darów przeciw wszelkim formom wyzysku”, obierając drogę dialogu, a kodeksem postępowania czyniąc wzajemną współpracę – wskazał Franciszek.

Wszystko jest darem Boga

Trzecie wymaganie to porzucenie przekonania, że „wszystko pochodzi wyłącznie z naszych sił i tego, co posiadamy”, aby uświadomić sobie, że „nasze życie i nasze zdolności są nie tyle owocem zwycięstwa osobistego, ile daru” Boga i ludzi, „których imiona poznamy dopiero wówczas, gdy objawi się królestwo niebieskie”.

EPA/LUCA ZENNARO

Uwolnienie od jednego z najgorszych zniewoleń

Wymagania te uwalniają od „jednego z najgorszych zniewoleń: życia dla siebie samego”. – Jest to pokusa zamknięcia się w swoim małym świecie, która doprowadza do pozostawienia niewiele przestrzeni dla innych: ubodzy już nie wkraczają, głos Boga nie jest już słyszany, nie ma już rozkoszowania się słodką radością Jego miłości, nie ma już entuzjazmu dla czynienia dobra… Wiele osób, zamykając się w sobie, może czuć się „pozornie” bezpiecznymi, ale ostatecznie zamieniają się w ludzi drażliwych, narzekających, bez życia. Nie jest to wybór godnego i pełnego życia; nie jest to pragnienie, jakie Bóg żywi względem nas; nie jest to życie w Duchu rodzące się z serca zmartwychwstałego Chrystusa – przestrzegł ojciec święty.

>>Franciszek do biskupów Madagaskaru: bądźcie siewcami pokoju i nadziei

Podkreślił, że poprzez swoje wymagania Jezus zachęca nas do tego, by „Bóg był centrum i osią naszego życia”. – Spójrzmy na otaczający nas świat: iluż mężczyzn i ile kobiet, ludzi młodych, dzieci cierpi i są całkowicie pozbawieni wszystkiego! To nie należy do Bożego planu. Jakże pilne jest to wezwanie Jezusa, by umrzeć dla naszych zamknięć, dla naszych indywidualizmów i naszej pychy, aby mógł zatriumfować duch braterstwa – emanujący z otwartego boku Jezusa Chrystusa, z którego rodzimy się jako rodzina Boża – i gdzie każdy może czuć się kochany, ponieważ jest rozumiany, akceptowany i doceniany w swojej godności. W obliczu pogwałcenia ludzkiej godności często pozostajemy z założonymi ramionami lub nam opadają ręce, i jesteśmy bezsilni wobec mrocznej siły zła. Ale chrześcijanin nie może stać obojętnie z założonymi rękami, lub fatalistycznie z opadającymi rękoma. Wierzący wyciąga rękę, tak jak Jezus czyni wobec niego – przekonywał papież na Madagaskarze.

Zobacz ogromną radość Malgaszy. To niesamowite.

Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze