ARCH. KS. PAWŁA WŁOSZCZYŃSKIEGO

ARCH. KS. PAWŁA WŁOSZCZYŃSKIEGO

Pierwsze kroki w Hongkongu [MISYJNE DROGI]

Witam (chi la mei) 吃了没 (chiński odpowiednik sformułowania „jak się masz?”, w dosłownym tłumaczeniu: „czy jesteś głodny?”). Jak dostałem się jako misjonarz do wspaniałego miejsca, kojarzącego się nam z Bruce’em Lee czy Jackie Chanem?

Ogromny wpływ miało na mnie spotkanie z Chińczykami, którzy już przyjęli wiarę bądź byli na drodze do przyjęcia chrztu. Pamiętam, kiedy spotykałem Chińczyków podczas Światowych Dni Młodzieży, odwiedzin w seminarium, a nawet podczas kolędy w Bronikowie – po czasie zrodziło się we mnie pragnienie, by dołączyć do Kościoła chińskiego.

Podróż samolotem do Hongkongu zajęła jakieś 17 godzin. Niezwykle interesujące miasto, w którym na każdym kroku widać, jak kultura chińska spotyka się z zachodnią. Jest wiele miejsc, które świadczą o dobrodziejstwie tego spotkania, jak i o zranieniach i nieporozumieniach, których symbolem były wojny opiumowe. Pierwszym ważnym krokiem jest uzyskanie wizy. W Hongkongu istnieje wiza religijna – jest to rodzaj wizy skierowany do osób duchownych chcących pracować w tym miejscu. Wynika ona z umowy między diecezją a władzami Hongkongu. W praktyce jest to inny rodzaj wizy pracowniczej. Daje możliwość stałego pobytu, nauki języka i uzyskania chińskiego imienia, co jest niezwykle ważne w codziennym życiu. Osobiście otrzymałem imię雷保, które oznacza: grzmot, chronić, najlepsza cząstka. Pierwszym zadaniem misji zostaje język. W Hongkongu są dwa języki urzędowe: kantoński i angielski. Kantoński stanowi odmianę języka chińskiego. Jest zapisywany w tradycyjnym chińskim piśmie. Pomaga to z jednej strony w zrozumieniu słowa, gdyż każdy znak (słowo-znak) to niemal obraz przedstawiający znaczenie wyrażenia. Dzięki temu osoby, które nie znają kantońskiego, a znają np. mandaryński, mogą z łatwością odczytać znaczenie danego słowa. Jednak wymowa wyrazu jest bardziej złożona – nie są to cztery tony (jak w chińskim mandaryńskim), lecz od sześciu do dziewięciu tonów. Język angielski jest tutaj obecny z powodów historycznych – wieloletniej obecności Wielkiej Brytanii.

W Kościele oczywiście posługujemy się głównie kantońskim, jednak z powodu ogromnej migracji często na ulicach słyszy się też angielski czy tagalog z Filipin. Ze względu na rosnące wymiany z tzw. kontynentem coraz częściej słyszy się „prawdziwy” chiński, tzn. mandaryński. To bogactwo kulturowe, jakie można spotkać w Hongkongu, słychać również w Kościele. Do niedawna był to wyłącznie kantoński z elementami angielskiego. Dziś w wielu miejscach słyszy się msze odprawiane w kantońskim, angielskim i tagalog. A w ostatnich miesiącach można usłyszeć biskupa głoszącego kazanie w trzech językach: kantońskim, mandaryńskim i angielskim. Ze względu na mnogość kultur do pracy mogłem włączyć się zaraz po przybyciu. Składa się na nią wiele posług: praca w parafii, katechumenat, jadłodajnia dla osób w kryzysie bezdomności, nielegalni migranci, osoby uzależnione…

>>>Tekst pochodzi z „Misyjnych Dróg”. Zamów prenumeratę<<<

To, co mnie czeka przez najbliższe lata, wymaga ode mnie zmiany mentalności – z biegu przełajowego na maraton z przeszkodami. To długie, mozolne treningi, prowadzące do rodzaju perfekcji i sprawności w języku, kulturze i relacjach. Ostatecznie moim celem nie jest tylko rozumienie i biegłość w języku na poziomie intelektu, ale na głębszym poziomie. Jeśli kiedykolwiek modliłeś się w języku obcym (nie macierzystym), to z pewnością zasmakowałeś różnicy między językiem opanowanym, którym posługujemy się w szkole czy pracy, a językiem osobistej modlitwy – językiem duszy.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Wybrane dla Ciebie

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

zł
Zobacz także
Wasze komentarze