Spróbować misji

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Modlitwa, opowieści misyjne, koncerty, kolorowe dekoracje, zapach potraw – to wszystko zobaczyłem w różnych miejscach w Warszawie. Przez kilka dni miasto było misyjne.

Kongres misyjny był różnorodny. Na szczęście. Była część naukowa i ta bardziej dostępna dla osób zaangażowanych w misje. To na stacjach kongresowych: dziecięcej, młodzieżowej i dla dorosłych działo się wiele. Można było dostrzec koloryt misji, a nawet go zasmakować. Wszędzie było kolorowo i gwarno. W te miejsca przychodzili warszawiacy, zaciekawieni  tym, co się tam dzieje.

Gdzie lepiej słychać?

Miejscem młodzieżowej stacji misyjnej jest plac przed kościołem przy ul. Kawęczyńskiej. W każdym zakątku możesz spotkać misjonarza, który opowie o swoich przygodach. Przed drzwiami kościoła siedzi grupa rozśpiewanych gimnazjalistów, a może licealistów. Słyszę śmiechy, gitarę, ktoś w oddali gra na bawolim rogu. Idąc w stronę sceny, słyszę: „Może tutaj, będzie lepiej słychać” – powiedział chłopak ubrany w kolorową afrykańską koszulę. „Przed sceną. Tam lepiej widać i będzie fajniej, będzie można poskakać” – woła do niego młoda dziewczyna. Na młodzieżowej stacji
misyjnej wszyscy z niecierpliwością czekają na występ Darka Malejonka, lidera zespołu Maleo Reagge Rockers. Obok przeszedł zawsze uśmiechnięty i serdeczny bp Marek Solarczyk. Tym
przyciąga do siebie ludzi.


Masz być misjonarzem

Z minuty na minutę atmosfera koncertu staje się coraz bardziej gorąca. Pośród wielu znanych młodzieży utworów padają słowa świadectwa wiary. Słyszę, jak wokalista opowiada o wyprawie
misyjnej do Afryki sprzed kilku lat, kiedy widział, jak wielkie są potrzeby głoszenia Ewangelii oraz pomocy dla biednych. Ta pomoc jest elementem ewangelizacji – przekonuje. Lider zespołu zachęca do tego, by pamiętać o głównym zadaniu, jakie dano uczniom Jezusa: „Bądź misjonarzem – jak nie w dalekim kraju, to bądź nim we własnym domu” – powtarza kilka razy. Od tego momentu przed zebranymi staje kilkanaście młodych osób, opowiadając o tym, jak pracowali na misjach, m.in.: Adam Parszywka SDB, Maciej Makuła SDB i wolontariusze świecy. Do zebranych ze słowem umocnienia wychodzi także kard. Fernando Filoni, wskazując na młodzieńczy zapał i entuzjazm w prowadzeniu misji.

Spotkać misjonarza

Na stacji młodzieżowej pojawili się misjonarze z różnych zgromadzeń zakonnych. Są niepokalanki, franciszkanie, klaretyni, kombonianie, oblaci, salezjanie oraz misjonarze świeccy. Nawiązując kontakt wzrokowy możesz się spodziewać, że zostaniesz obdarzony słowem przyjacielskiej rozmowy. Wieczorem pojawiły się wśród nas znaki Światowych Dni Młodzieży, a w kościele odbył się koncert uwielbienia.

U dorosłych mocne świadectwo

Kilka kilometrów dalej równolegle odbywa się spotkanie dla dorosłych. W kościele dają świadectwa misjonarze, którzy mają już za sobą kilka, a czasem kilkanaście lat ewangelizacji misyjnej. Słyszę, jak Szymon Hołownia opowiada o pomocy w sierocińcu w Kasisi w Zambii. O perypetiach życia misjonarskiego opowiadają Barbara i Aleksander Szanieccy, od wielu lat pracujący w Tanzanii. Zaskakujące jest dla mnie pierwsze zetknięcie z dr Heleną Pyz, misjonarką świecką pracującą w ośrodku dla trędowatych Jeevodaya w Indiach. Choć doświadczona przez chorobę od lat porusza się na wózku inwalidzkim, to w jej głosie ciągle słychać świeżość młodzieńczego zapału. Słowem na temat misji podzielił się także werbista Jan Jacek Stefanów oraz ks. Grzegorz Wita, Wikariusz Biskupi Diecezji Katowickiej ds. Misji. Były też telemosty z misjonarzami na świecie.

Różne stoiska

Po wyjściu na zewnątrz przed oczami wyrasta rząd stoisk, na których zgromadzenia zakonne i ruchy misyjne prezentowały swoją pracę i osiągnięcia. Znalazłem chwilę, by chwycić do ręki różności przywiezione z krajów misyjnych: ręcznie haftowane chusty, hebanowe krzyże, precyzyjnie rzeźbione różańce, perfekcyjnie utkane z liści rafii torebki. Dotykając zaledwie cząstki tego świata, czuje się ogrom cierpliwości i poświęcenia włożonych w ich przygotowanie. Gdzie by się nie ruszyć, wszędzie można odczuć ducha misyjnego. Krajowy Kongres Misyjny zapewnił także ucztę dzieciom. W hali „Torwar” odbywało się najliczniejsze spotkanie misyjne. Blisko cztery tysiące dzieci z różnych zakątków Polski przyjechało z duszpasterzami i opiekunami wspólnot, by spotkać się ze światem
misyjnym. Powiewają transparenty z Wrocławia, Siedlec, Przemyśla, Krakowa. Dzieci z całej Polski przeżywają bardzo radosną Mszę św. pod przewodnictwem bp. Rafała Markowskiego. I tu słychać opowieści misjonarzy, nie brakuje zabaw, gier, radosnej muzyki. Wśród gwiazd torwarowego spotkania można znaleźć Joszka Brodę z rodzinnym zespołem, który zabrał zebranych
w misyjną podróż muzyczną, oraz zespół Freespirit z Ghany.


Włożyć sombrero

W przerwach między spotkaniami z ludźmi misji, koncertami i zajęciami na płycie hali na najmłodszych czeka moc atrakcji. Na galeriach próbują potraw z misji – najbardziej smakuje zawartość afrykańskich i indyjskich kociołków, łyk ulubionej przez papieża Franciszka yerba mate. W tle brzmi muzyka z Ameryki Południowej. Misjonarze są dosłownie otaczani przez dzieci. Każde z nich ma chęć zrobić sobie zdjęcie z misjonarzem lub w charakterystycznym meksykańskim sombrero. Każde zabrało ze sobą pamiątkę misyjną: różaniec czy kolorową koszulkę.

Kongres misyjny był bardzo różnorodny: kolorowy, pachnący potrawami z dalekich zakątków świata, rozbrzmiewający wielokulturową muzyką. Pokazał, że w dziele misyjnym odnajdzie się każdy – dziecko, nastolatek czy osoba dorosła. Misje bez wątpienia łączą. Dobrze, że to wszystko mogli zobaczyć warszawiacy. I nie tylko oni.

Błażej Mielcarek OMI

Wykup prenumeratę: https://misyjne.pl/produkt/misyjne-drogi-prenumerata/

Zobacz także
Wasze komentarze