Terlikowska: 6 stycznia. Tego dnia porozmawiaj z dzieckiem o misjach

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

W Uroczystość Trzech Króli obchodzony jest Światowy Dzień Misyjny Dzieci. Dzień ustanowiony w 1949 r. przez papieża Piusa XII. To doskonała okazja, by tego dnia porozmawiać z dziećmi na temat misji, a także zachęcić je do pomagania misjonarzom. Tym bardziej że taca z tego dnia przekazywana jest właśnie na ten cel.

Pomagać można w rozmaity sposób. Otaczać misjonarzy modlitwą, bo tego niewątpliwie potrzebują, ale także odmawiać sobie jakichś przyjemności, a zaoszczędzone pieniądze przekazać na misje. To bardzo dobra szkoła pomocy potrzebującym i dzielenia się z tymi, którym tak wielu rzeczy brakuje. W naszym domu też o nich pamiętamy. Nie tylko 6 stycznia. Z racji różnych naszych zaangażowań oraz pracy temat misji jest obecny w domu. W sposób najbardziej konkretny pojawił się on podczas podróży mojego męża do ogarniętego wojną domową Sudanu. To tam serce męża skradła mała dziewczynka – Elżbietka. To imię – nadane jej przez polskie siostry salezjanki pracujące od wielu lat w Sudanie – zupełnie nie pasowało do czarnej karnacji, loczków i pięknych czarnych oczu. Nikt nie wiedział, ile ma lat, skąd pochodzi ani jak naprawdę się nazywa. Mama zostawiła ją starszej kobiecie na chwilę i słuch po niej zaginął. Najpewniej umierała i chciała mieć pewność, że jej córeczka nie zostanie sama. Staruszka sama ledwo wiązała koniec z końcem, a tu jeszcze pojawiło się dziecko, którym trzeba się było opiekować, karmić, zajmować. Dziewczynka trafiła więc do polskich sióstr, które ją przede wszystkim odkarmiły. I nagle okazało się, że to małe zawiniątko to nie kilkumiesięczne niemowlę, a już spora dziewczynka. I tam poznał ją mój mąż, kiedy przygotowywał reportaż o wojnie w Sudanie. A jako że sam stęskniony był za zostawionymi w Polsce dziećmi, zaczął się bawić z Elżbietką. Nie miała znaczenia bariera językowa ani kolor skóry. Świetnie się dogadywali. Zabawa tak jej się podobała, że po wyjeździe wielokrotnie pytała o męża. A i my pytaliśmy siostrę mailowo o Elżbietkę i wysyłaliśmy środki na pomoc dla niej. A także zdjęcie, bo mała dziewczynka bardzo polubiła „polskiego tatę”. Wśród zdjęć z Sudanu mamy też i takie, na którym Elżbietka siedzi na kolanach męża i radośnie się uśmiecha. Nasze dzieci, wtedy jeszcze małe, nie do końca rozumiały, co się dzieje, ale chętnie zawsze przyglądały się zdjęciu z małą dziewczynką o egzotycznej dla nich urodzie. Niestety, w wyniku sytuacji w Sudanie, Elżbietka zmieniła miejsce pobytu i słuch o niej zaginął. Pozostaje jednak obecna w naszych sercach i modlitwach.

Staramy się też, żeby dzieci poznawały i misjonarzy, i osoby, które w prace misji angażują się w Polsce. W ten sposób trafiliśmy do werbistów czy sióstr klawerianek. Muzeum misyjne w Pieniężnie (werbiści) oraz w Poznaniu (klawerianki) to była dla nich doskonała lekcja geografii, etnografii czy antropologii kulturowej. Na własne oczy mogły bowiem zobaczyć nie tylko przywiezione z najdalszych krańców świata eksponaty – przedmioty codziennego użytku często własnoręcznie wykonane, oryginalną biżuterię, ubrania, tkaniny, zabawki, a nawet wypchane zwierzęta. Największą radość sprawiły dzieciom siostry klawerianki, które nie tylko opowiedziały dzieciom o misjach i pracy misjonarzy, ale pozwoliły się wystroić w oryginalne stroje przywiezione z krajów, w których pracują polscy misjonarze. W końcu nie co dzień mają okazję przywdziać japońskie kimono czy sari. Do tego jeszcze siostry obdarowały je egzotycznymi instrumentami przywiezionymi z krajów misyjnych. Radość była przeogromna.

W misje jesteśmy zanurzeni także z racji wspólnoty, do której należymy. Ma ona bowiem swoją gałąź misyjną. „Chociaż nie jesteś świętą Tereską, dziś możesz wesprzeć misje Fidesco!” – tak zachęcane są dzieci do zbierania pieniędzy na pomoc misjom. Do pomocy zaproszone są nie tylko dzieci, ale także dorośli, którzy jako wolontariusze mogą wyjechać do krajów misyjnych, by tam pracować i ewangelizować.

Kościół powierza dziś w sposób szczególny zadanie ewangelizacji dzieciom. Taki ma sens Światowy Dzień Misyjny Dzieci, który zobowiązuje „dziecięcych misjonarzy” do niesienia światła solidarności szczególnie tam, gdzie wyjątkowo gęste są ciemności ubóstwa, cierpienia i wojny. Misyjny wysiłek dzieci jest niezwykle cenny dla licznych misjonarzy, którzy wierni nakazowi pracują dla szerzenia Dobrej Nowiny aż po krańce ziemi” – mówił 6 stycznia 2002 r. św. Jan Paweł II. Ten wysiłek misyjny ma jeszcze jeden cel. Przecież spośród tych dzieci rekrutować się będą kolejne pokolenia misjonarzy. Być może i dla naszych dzieci Pan Bóg przewidział taką drogę?

 

Terlikowska: 6 stycznia. Tego dnia porozmawiaj z dzieckiem o misjach
6 (100%) 2 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze