fot. Vatican Media

Zakon Maltański w Libanie reaguje na kryzys związany z wysiedleniami

Izraelskie ataki na Liban zmusiły ponad pół miliona osób do opuszczenia swoich domów, pogłębiając i tak już poważny kryzys humanitarny. Zakon Maltański w Libanie mobilizuje się w całym kraju, aby zapewnić opiekę medyczną, pomoc w zakresie zakwaterowania oraz wsparcie psychologiczne wysiedlonym rodzinom.

W ciągu pierwszych ośmiu dni wojny izraelskie ataki wymierzone w Hezbollah w Libanie spowodowały śmierć prawie 300 osób i raniły tysiąc innych. Ponad 500 tysięcy osób zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów. W rozmowie z Radiem Watykańskim Oumayma Farah – dyrektor ds. rozwoju i komunikacji Libańskiego Związku Kawalerów Maltańskich powiedziała, że ludzie, którym pomagają, są przerażeni, zaniepokojeni i nie mogą uwierzyć, że po raz kolejny muszą przechodzić przez tragedię wojny.

„Dzisiaj Liban ponownie stoi w obliczu ogromnego kryzysu wysiedleń spowodowanego nieustanną wojną” – powiedziała Farah, zwracając uwagę, że obecna sytuacja ma miejsce niecałe dwa lata po konflikcie z 2024 roku. Według niej sytuacja gwałtownie się pogorszyła po ogłoszeniu w czwartek wieczorem apelu o ewakuację mieszkańców z dużych obszarów południowych przedmieść Bejrutu, a także wsi w południowym Libanie.

„Po raz pierwszy ogłoszono wezwanie do opuszczenia całego obszaru, a nie tylko jednej lub dwóch dzielnic” – wyjaśniła. „Doprowadziło to do wysiedlenia około 500 tysięcy osób, z których wiele nagle znalazło się na ulicy, nie wiedząc, dokąd się udać”. Podkreśliła, że sytuacja na miejscu jest przerażająca. Wiele wysiedlonych rodzin nadal śpi w swoich samochodach. Inni nadal niechętnie korzystają ze schronisk ze względu na trudne doświadczenia z poprzednich konfliktów. Jednocześnie wielu z tych, którzy szukali schronienia, powróciło do tych samych schronisk, które zajmowali dwa lata temu.

>>> Liban: w bombardowaniu zginął o. Pierre El Raii, proboszcz Qlaya

Działalność Zakonu Maltańskiego w obliczu wojny

Podczas konfliktu w 2024 r. Zakon Maltański w Libanie wspierał działania w około 80 schroniskach w całym kraju. Obecnie jego zespoły ponownie mobilizują się, aby sprostać rosnącym potrzebom. „Jesteśmy już obecni geograficznie w całym Libanie, od skrajnej północy po skrajne południe” – zauważyła Oumayma Farah.

fot. PAP/EPA/WAEL HAMZEH

W południowym Libanie organizacja prowadzi ośrodki zdrowia i mobilne jednostki medyczne, które normalnie obsługują około 40 wsi, w tym kilka w pobliżu obszarów przygranicznych. Jednak trwające bombardowania i zniszczenia zmuszają zespoły do ciągłego dostosowywania swoich działań. Zespoły humanitarne zapewniają konsultacje medyczne, niezbędne leki – szczególnie dla pacjentów z chorobami przewlekłymi – a także wsparcie w zakresie zdrowia psychicznego.

>>> Szef Caritas Polska w Libanie: mamy już pełny kryzys humanitarny

Pomoc bytowa i rosnące poczucie beznadziei

Priorytetem jest również pomoc żywnościowa – organizacja zapewnia ciepłe posiłki i paczki żywnościowe rodzinom, które mają trudności z zaspokojeniem podstawowych potrzeb. Dla wielu Libańczyków największym obciążeniem jest jednak niepewność. „Sytuacja jest niezwykle trudna” – powiedziała Farah. „Najbardziej niepokojące jest to, że ludzie nie widzą nadziei. Powoduje to ogromną rozpacz i gniew zarówno wśród wysiedlonych rodzin, jak i społeczności, które je przyjmują” – dodała.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze