fot. Maciej Kluczka/misyjne.pl

Modlitwa maturzystów przed egzaminami: dla Boga najważniejszy jesteś ty, a nie twój wynik

Można iść na maturę z lękiem w sercu, by nie popełnić błędów. Można mieć lęk w sercu przed błędem, który się jeszcze nie wydarzył. Ten lęk potrafi już na starcie zamykać nasze serca. Tak się dzieje, gdy w głowie pojawiają się pytania: „A co, jeśli?”, „A co, jeśli zabraknie mi punktów czy dwóch i nie dostanę się na wymarzone studia?”, „A co, jeśli…?”. Zatrzymajmy się na dzisiejszej Ewangelii, w której Jezus mówi: „Niech się nie trwoży serce wasze…” – mówił ks. Janusz Wiczarski MIC podczas mszy świętej w Kościele Matki Bożej Królowej Polski na warszawskim Marymoncie. 2 maja, a więc na dwa dni przed początkiem tegorocznych egzaminów maturalnych, na wspólną modlitwę w tym miejscu zaprosił Wojciech Czuba, influencer chrześcijański, ewangelizator znany w sieci jako „Ślimak na pustyni”. Z jego zaproszenia skorzystali maturzyści z Warszawy, ale byli też goście spoza stolicy.

To już kolejny rok, kiedy młodzi zbierają się w tym miejscu na mszy świętej i uwielbieniu, by prosić Boga o dobre przeżycie czasu egzaminów maturalnych i dobre rozeznanie swojej przyszłości.

Msza św. w Kościele Matki Bożej Królowej Polski w Warszawie, przy ołtarzu ks. Janusz Wiczarski MIC, fot. Maciej Kluczka/misyjne.pl

Dość lęku, dość grozy

– Ten lęk nie dotyczy tylko maturzystów, ale każdego z nas, bo przecież często w naszych głowach pojawiają się pytania: „A co, jeśli on mi nie wybaczy?, „A co, jeśli nie pogodzę się z rodzicami?”, „A co, jeśli w pracy nie osiągnę sukcesu?”. – mówił do młodych ks. Wiczarski. – I już wystarczy tej grozy na dziś, bo przecież trudno sobie wyobrazić lepsze słowo niż to, które przynosi nam dzisiejsza Ewangelia. To słowo utula nas, jest jak pogłaskanie przez Boga. Bóg mówi do nas: „Niech się nie trwoży serce wasze”. Bóg mówi: „Jestem z tobą, troszczę się o ciebie”. Jezus chce, by twoje życie rozkwitło, by nie było w nim lęku – dodał.

fot. Maciej Kluczka/misyjne.pl

Maturzyści, którzy przyszli na mszę świętą podkreślali, że chcą oddać ten czas Bogu i tuż przed rozpoczęciem egzaminów maturalnych wyciszyć głowę, rozmodlić się. Hania przyjechała z rodzicami z Niepokalanowa. O tym wydarzeniu dowiedziała się dzięki Wojtkowi Czubie i jego publikacjom na Instagramie. – Co ciekawe, to nie ja, a moja mama zauważyła informację o dzisiejszym spotkaniu, bo także obserwuje profil „Ślimak na pustyni”. Dobrze, że są takie internetowe miejsca ewangelizacyjne – mówiła Hania. Jak dodaje, tuż przed maturami nie odczuwa stresu, pewnie przyjdzie w sam dzień egzaminu, ale wie, że tak ważne momenty w życiu warto oddać Bogu.

Wojtek Czuba („Ślimak na pustyni”), fot. Maciej Kluczka/misyjne.pl

Nie sam egzamin jest najważniejszy

– Najważniejsze jest już za wami – przekonywał w czasie homilii ks. Janusz Wiczarski. – Matura to nie tylko egzaminy, które będziecie pisać, ale to cały proces, który zostanie z wami na dłużej. Ci, którzy matury mają już za sobą, pewnie w większości nie pamiętają, co na nich było. Ja wiem, że pomyliłem metaforę z analogią, ale reszty nie pamiętam. Ale co pamiętam? Proces przygotowania, przełamywania się, podejmowania decyzji. Pamiętam czas nauki z kolegami i koleżankami. I to tak naprawdę jest najważniejszy etap egzaminu dojrzałości, bo sinusy i cosinusy mogą wypaść z pamięci, ale to doświadczenie zostanie z wami na dłużej. Ten czas, w którym często wybieraliście naukę zamiast rozrywki, czas w którym podejmowaliście ważne decyzje. To wszystko z wami zostanie i przyda się długo po maturze: na studiach, w rodzinie, w pracy – podkreślał.

fot. Maciej Kluczka/misyjne.pl

Błędy się zdarzają

Duchowny zachęcał też młodych, by nie bali się wyruszyć w drogę. – Błędy mogą się zdarzyć, nie bójmy się ich. Jezus pokazał nam drogę – tą drogą jest miłość – dodał. Ks. Janusz Winczarski posłużył się parafrazą Hymnu o miłości (z Listu św. Pawła). – Bo można by powiedzieć: „Choćbym dostał 100% na maturze, choćbym dostał się na wymarzony uniwersytet, choćbym szybko zarobił na mieszkanie, a miłości bym nie miał, byłbym niczym” – stwierdził.

fot. Maciej Kluczka/misyjne.pl

Gabrysia przyjechała pomodlić się za swoją przyjaciółkę, która w tym roku zdaje maturę. – Wiem, że teraz pilnie się uczy, jest trochę stresu, więc chcę się pomodlić w jej intencji. Wierzę w moc modlitwy – mówiła przy wejściu do kościoła. Z kolei Róża i Hania podkreślały, że doceniają modlitwę we wspólnocie. – W naszej szkole, przed maturami, organizowane są też wyjazdy na Jasną Górę, ale my przychodzimy też tutaj. To są wyjątkowe chwile, kiedy razem możemy modlić się w tej samej intencji, a później porozmawiać z ludźmi, poznać ich, poznać wspólnoty, do których należą – mówiły.

Obecna w kościele siostra Beata, dominikanka, mówiła, że w liceum, w którym uczy jest tradycja, w ramach której młodsi uczniowie modlą się za swoich starszych kolegów, maturzystów. To taka modlitewna sztafeta.

Z internetu do kościoła

Organizator i pomysłodawca tego spotkania – Wojciech Czuba – podkreśla, że marymoncka parafia to dobre miejsce na takie spotkania. – Jesteśmy tu gościnnie, dziękujemy księdzu proboszczowi, że nas przygarnia – dodaje. Jak podkreśla, na przedmaturalną modlitwę przyjeżdża wielu młodych ludzi, przychodzą paczkami znajomych, także z rodzinami. – Jest ich nawet ponad setka, ale nigdy dokładnie się nie liczymy. Tu nie chodzi o liczby, tu chodzi o dusze, które na tym skorzystają – wyjaśnia. A pytany o główny cel spotkania, mówi o trzech. – Spotkanie z Bogiem, spotkanie z samym sobą i spotkanie z drugim człowiekiem. To trzy wymiary, które się wzajemnie uzupełniają – odpowiada. Twórca profilu internetowego „Ślimak na pustyni” dodaje, że każdy potrzebuje spotkania, także maturzyści tuż przed rozpoczęciem egzaminów. – Tę potrzebę wypełniamy przez uczestnictwo w Eucharystii, która jest nakarmieniem się samym Chrystusem. Później jest uwielbienie, a na koniec wszyscy siadamy do wspólnego stołu, by zjeść, spotkać się i porozmawiać – wylicza Czuba.

Wojtek Czuba („Ślimak na pustyni”), fot. Maciej Kluczka/misyjne.pl

Pytany o to, że wielu maturzystów przyjechało do kościoła dzięki jego internetowym relacjom i zaproszeniom, odpowiada: „Bardzo mnie to raduje, bo Kościół to nie tylko śledzenie profili w internecie, nie tylko lajki, ale przede wszystkim ludzie, którzy zbierają się przy ołtarzu. Jeżeli ktoś dzięki mnie przyjdzie do kościoła, jeśli Bóg się mną posługuje, to jest to dla mnie wielka radość”.

A ks. Janusz Wiczarski – na zakończenie homilii – przypomniał, jaka jest intencja mszy świętej. – Ona brzmi: „za maturzystów”. Nie „o zdaną maturę”, nie „o dobry wynik”, ale właśnie „za maturzystów”. To jest dla Boga najważniejsze. Dla Boga najważniejszy jesteś ty, twoje życie, a nie twój wynik – podkreślił kaznodzieja.

fot. Maciej Kluczka/misyjne.pl
Galeria (12 zdjęć)
Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze