fot. archiwum fundacji Mała Trzódka

Mała Trzódka – wielkie serce. Franciszkanki pomagają starszym [ROZMOWA]

Najbardziej boli nie bieda, ale samotność – mówią siostry franciszkanki, które na co dzień spotykają ludzi starszych. Ich fundacja Mała Trzódka pokazuje, że można mieć wielkie serce i pomagać seniorom przetrwać zimę, chorobę i ciszę, która często jest najtrudniejsza.

Karolina Binek (misyjne.pl): Czym jest Fundacja „Mała Trzódka”? Dlaczego Siostry zdecydowały się ją założyć?

Siostra Franceska: – Pełna nazwa Fundacji „Mała Trzódka” to Fundacja Pomocy Osobom Starszym i Ubogim „Mała Trzódka”. Naszym głównym zadaniem jest wspieranie przede wszystkim osób starszych. Wiemy, że istnieje wiele fundacji pomagających rodzinom czy dzieciom, natomiast my postanowiłyśmy skupić się właśnie na seniorach. Oczywiście nie zamykamy się wyłącznie na tę grupę. Jeśli zgłaszają się do nas inne osoby ubogie, również staramy się im pomóc. Jednak centrum naszej troski stanowią ludzie starsi. Pomysł powstania fundacji wyrósł z naszej codzienności. Jako franciszkanki prowadzimy w Więcborku dom seniora. Fundacja została więc powołana przede wszystkim po to, aby wspierać działalność tego domu i osób, które w nim mieszkają. Wiadomo, że utrzymanie takiego miejsca wiąże się z dużymi kosztami. Chodzi nie tylko o opiekę nad mieszkańcami, ale też o codzienne funkcjonowanie placówki, remonty, zakup potrzebnych środków, wyposażenia czy lekarstw. Z czasem jednak okazało się, że potrzebujących jest znacznie więcej. I dziś pomagamy już nie tylko mieszkańcom domu seniora, ale także wielu osobom starszym mieszkającym w okolicy, a czasem również dalej. Kupujemy opał, leki, żywność, ubrania, pomagamy w remontach. Staramy się odpowiadać na realne potrzeby konkretnych ludzi.

>>> Świece, mydła i nadzieja. Pracownia u albertynek wspiera chorych i starszych [REPORTAŻ]

Jak wygląda zwykły dzień fundacji? Można w ogóle mówić o jakimś typowym schemacie dnia, który się powtarza?

Siostra Franceska:  – Trzeba zacząć od tego, że fundacja nie jest naszym jedynym zajęciem. Każda z nas ma również inne obowiązki związane z domem seniora i życiem wspólnoty. To nie wygląda tak, że przychodzimy rano do biura i przez osiem godzin zajmujemy się wyłącznie fundacją. Bardzo często robimy to „pomiędzy”, a nieraz także późnym wieczorem.

Naszym podstawowym zadaniem jest wspieranie podopiecznych, ale również rozwijanie działalności fundacji. Tworzymy rękodzieło, które później sprzedajemy, a dochód przeznaczamy na pomoc potrzebującym. Powstają zabawki, malowane świece, szyte torby, różańce i wiele innych rzeczy.

Siostra Józefina: – Warto podkreślić, że Fundacja „Mała Trzódka” to nie tylko siostra Franceska i ja. To tak naprawdę całe grono sióstr, które się angażują. Gdyby nie nasze współsiostry, nie byłybyśmy w stanie same wytwarzać tego wszystkiego. W fundację włączają się także starsze siostry, emerytki, które szyją zabawki, robią różańce, przygotowują świece. To piękny obraz wspólnoty. Bo każda z nas daje z siebie tyle, ile może. Ogromną część naszej pracy zajmuje też strona formalna. Trzeba prowadzić dokumentację, przygotowywać umowy darowizn, wszystko odpowiednio rozliczać. Do tego dochodzi organizacja zakupów, kontakt z podopiecznymi, odwiedziny, podpisywanie dokumentów. Za każdą pomocą stoi wiele drobnych czynności, których często nie widać.

fot. archiwum fundacji Mała Trzódka

Skąd wiadomo, komu pomagać? Osoby potrzebujące zgłaszają się same, czy raczej ktoś informuje fundację o ich sytuacji?

Siostra Józefina: – Bardzo różnie. Część naszych podopiecznych znamy od lat. Wcześniej po prostu nie miałyśmy możliwości, by realnie im pomóc. Teraz, dzięki fundacji, możemy zrobić więcej. Często o osobach potrzebujących informują nas ludzie, którym ufamy, na przykład pielęgniarki środowiskowe, pielęgniarki hospicyjne, znajomi, rodzina, osoby z lokalnego środowiska. Oni widzą sytuacje, których inni nie dostrzegają. Zdarza się, że ktoś zgłasza się sam, ale nie jest to częste. Myślę, że wiele osób powstrzymuje wstyd. Trudno powiedzieć: „Nie radzę sobie. Potrzebuję pomocy”. To wymaga wielkiej pokory. Dlatego, jeśli ktoś do nas trafia, staramy się najpierw poznać jego sytuację, nawiązać kontakt i sprawdzić, jak możemy odpowiedzieć na jego potrzeby.

Z jakimi problemami najczęściej zmagają się dziś seniorzy w Polsce?

Siostra Franceska: – Myślę, że największym problemem jest samotność. Brak pieniędzy oczywiście bywa bolesny, ale jeszcze większym cierpieniem jest poczucie opuszczenia. Wielu starszym osobom brakuje po prostu drugiego człowieka. Czasem ktoś rzeczywiście jest sam, bo tak potoczyło się życie. Ale bywa też inaczej. Rodzina istnieje, tylko jest tak zabiegana, że przestaje zauważać swoich starszych bliskich. To bardzo bolesne. Widzimy też wiele stanów depresyjnych. Osoby starsze zmagają się z lękiem, smutkiem, utratą sensu. To problem ogromny i coraz częstszy.

Siostra Józefina: – Dodałabym jeszcze, że wiele rodzin po prostu nie wie, jak pomóc swojemu seniorowi. Brakuje wiedzy i świadomości. Nie wszyscy wiedzą, że pewne środki higieniczne czy sprzęt rehabilitacyjny mogą być refundowane. Nie wiedzą, gdzie szukać wsparcia, jak reagować. Zdarza się też, że ktoś bardzo źle funkcjonuje psychicznie, a rodzina nie zdaje sobie sprawy, że potrzebna jest konsultacja psychiatryczna. Tymczasem jedna wizyta, odpowiednio dobrane leczenie i właściwa opieka potrafią przynieść ogromną zmianę. Widzimy to szczególnie u mieszkańców naszego domu seniora. Nieraz ktoś w domu rodzinnym radził sobie bardzo źle, a po objęciu opieką, leczeniu i regularności w codzienności zaczyna funkcjonować zupełnie inaczej.

Jest tak dużo różnych fundacji i osób, które potrzebują pomocy. Ludzie chcą wciąż pomagać seniorom?

Siostra Franceska: – Jesteśmy bardzo pozytywnie zaskoczone tym, jak wiele osób chce pomagać seniorom. Często słyszymy: „Dzieciom pomaga wielu, a starsi ludzie zostają niezauważeni”. Ludzie dostrzegają tę lukę i chcą ją wypełnić. Jesteśmy ogromnie wdzięczne wszystkim naszym dobroczyńcom. Bez ich pomocy fundacja nie mogłaby działać. Ale wsparcie nie zawsze ma wymiar finansowy. Coraz więcej osób pomaga nam na różne sposoby: przy rękodziele, w promocji, w sprawach technicznych, informatycznych.

Siostra Józefina: – Mamy na przykład pana, który bezpłatnie naprawia nam maszyny do szycia. To dla nas wielka pomoc, bo szyjemy wiele rzeczy i bez sprawnego sprzętu nie mogłybyśmy działać. Są osoby, które prowadzą stronę internetową, pomagają w mediach społecznościowych, promują nasze działania. Dzięki temu my możemy zająć się bezpośrednią pomocą potrzebującym. Jest też dobro, którego nie da się przeliczyć na pieniądze, czyli modlitwa. Są ludzie, którzy zamawiają msze święte w intencji fundacji, sióstr, wolontariuszy i podopiecznych. To również ogromne wsparcie.

fot. archiwum fundacji Mała Trzódka

Czego seniorzy potrzebują Przede wszystkim obecności i rozmowy?

Siostra Józefina: – Tak, bardzo często właśnie tego potrzebują najbardziej. Oczywiście kupimy opał, leki, żywność czy opatrunki. I to jest konieczne. Ale człowiek nie żyje samym zabezpieczeniem materialnym. Najbardziej boli brak relacji. Brak kogoś, kto usiądzie, wysłucha, kto zapyta, jak minął dzień. Muszę uczciwie powiedzieć, że nie zawsze jesteśmy w stanie zapewnić tyle obecności, ile byśmy chciały. Inne działania fundacji są bardzo absorbujące. Dlatego czuję, że to obszar, w który warto jeszcze bardziej inwestować – potrzeba więcej ludzi, więcej serc, więcej czasu ofiarowanego drugiemu człowiekowi. Ogromną rolę odgrywają tu rodziny, sąsiedzi, znajomi, ale też pielęgniarki środowiskowe i hospicyjne. Ich praca jest niezwykle ofiarna. One naprawdę dają ludziom serce.

Jakie są reakcje osób starszych, gdy otrzymują pomoc? Są wzruszeni, zaskoczeni? A może jedno i drugie?

Siostra Józefina: –Bardzo często pojawia się niedowierzanie. Łzy wzruszenia również. Nieraz słyszymy pytania: „Ale dlaczego mi pomagacie?”, „Dlaczego akurat ja?”, „Ja na to nie zasługuję”. To bardzo poruszające. Czasem osoba znajduje się w dramatycznej sytuacji, a mimo to mówi, że pewnie są inni w jeszcze większej potrzebie. Ci ludzie, mimo własnego cierpienia, wciąż widzą drugiego człowieka. Wielu z nich okazuje wdzięczność przez modlitwę. Obiecują, że będą się za nas modlić. Dla mnie to niezwykle wzruszające – świadomość, że ktoś, komu pomogliśmy, pamięta o nas przed Bogiem.  

fot. archiwum fundacji Mała Trzódka

Są historie podopiecznych, które szczególnie zapadły siostrom w pamięć?

Siostra Franceska: – Pamiętam starszą panią, naszą sąsiadkę. Mieszkała samotnie na strychu, w maleńkim pokoiku z kuchenką i łazienką. Nie było tam odpowiednich warunków – zimą było zimno, latem bardzo gorąco. Miała ponad dziewięćdziesiąt lat i prawie nie słyszała. Całe życie pracowała jako pielęgniarka. Troszczyła się o innych. Miała męża, ale szybko zmarł. Wychowywała syna z duża niepełnosprawnością, a gdy nie była już w stanie się nim opiekować, musiał trafić do placówki. Na starość została zupełnie sama. W tygodniu odwiedzała ją opieka społeczna, ale weekendy spędzała samotnie, bez obiadu, bez rozmowy. Namówiłyśmy ją, by zamieszkała w naszym domu seniora. Nie od razu się zgodziła, ale w końcu przyszła. I była za wszystko ogromnie wdzięczna. Nigdy się nie skarżyła, choć sama wiele cierpiała. Dzięki wsparciu fundacji mogłyśmy zapewnić jej godne warunki życia. Została z nami do śmierci. Myślę, że jej ostatnie lata były spokojne. To dla mnie bardzo ważna historia. Historia kobiety, która całe życie służyła innym, a na końcu sama otrzymała opiekę.

Siostra Józefina: – Ja myślę o jednej pani, która nadal mieszka w naszym domu seniora. Nie chcę podawać jej imienia, ale dla mnie to osoba wręcz święta. Nigdy nie założyła własnej rodziny. Nie wyszła za mąż, nie miała dzieci. Ale całe życie była niezwykle ofiarna wobec rodziców, rodzeństwa i bliskich. Zawsze myślała o innych. Dziś nadal taka jest. Za wszystko dziękuje, wszystkim chce pomóc, wszystkim oddałaby to, co ma. Troszczy się o innych, choć sama wiele przeszła. Jej rodzina bardzo ją wspiera, ale nie jest w stanie pokryć wszystkich kosztów opieki. Dlatego fundacja również postanowiła jej pomóc. To historia dobroci, która nie szuka uznania.

>>> „Gdyby każdy miał to samo, nikt nikomu nie byłby potrzebny” – wyjątkowy ośrodek w Konarzewie [REPORTAŻ]

Co Siostry najbardziej porusza w codziennych spotkaniach z osobami starszymi?

Siostra Józefina: – Mnie najbardziej porusza wdzięczność i prostota. Ci ludzie często nie mają postawy roszczeniowej. Przeciwnie – są wdzięczni za najmniejszy gest. Porusza mnie też to, że mimo własnych problemów myślą o innych. To bardzo piękne.

Siostra Franceska: – Mnie za to porusza ich życiowe doświadczenie. To są osoby, które przeszły naprawdę wiele – wojnę, biedę, komunizm, choroby, straty. A mimo to nie utraciły wiary ani zwykłego człowieczeństwa. My, młodsi, często poddajemy się przy drobnych trudnościach. Oni przeszli przez rzeczy znacznie cięższe, a nadal potrafią ufać. To daje do myślenia i mobilizuje.

Osoby starsze czegoś Siostry uczą?

Siostra Franceska: – Bardzo dużo. Uczą cierpliwości, wytrwałości, wiary. Oczywiście trzeba być uczciwym. Starość nie zawsze jest „jak z obrazka”. Osoby starsze też bywają trudne, zmęczone, niecierpliwe. To normalne. Ale mimo wszystko można się od nich wiele nauczyć, zwłaszcza trwania mimo przeciwności.

Siostra Józefina: – Ja dodałabym jeszcze do tego, czego nas uczą, wdzięczność. I prostotę. Oni niosą swój codzienny krzyż często bez rozgłosu. To są cisi bohaterowie codzienności.

fot. archiwum fundacji Mała Trzódka

Posługa w fundacji wpływa także na życie duchowe Sióstr i rozwój wiary?

Siostra Franceska: – Zdecydowanie tak. Służąc choremu, cierpiącemu człowiekowi, spotykamy samego Jezusa. Bardzo inspiruje mnie postać błogosławionej Hanny Chrzanowskiej – prekursorki domowej opieki pielęgniarskiej w Polsce. Ona szukała ubogich w mieszkaniach, na strychach, w opuszczonych miejscach i służyła im. Mówiła, że nie tyle służy Chrystusowi „w nich”, ale po prostu służy Chrystusowi. My mamy podobne doświadczenie. Idąc do podopiecznych, czy to do domu seniora, czy to do ich mieszkań, idziemy do Chrystusa.

Jakie przesłanie chciałyby Siostry zostawić młodym ludziom, którym starość wydaje się odległa?

Siostra Franceska: – Że mimo wszystko warto żyć. Życie jest piękne, nawet jeśli bywa trudne. I że Bóg troszczy się o człowieka, bardzo często przez drugiego człowieka. To, co robimy, nie jest tylko naszą działalnością. To znak Bożej troski o kogoś, kto cierpi, jest samotny czy ubogi. Gdybym miała zostawić jedno zdanie, byłyby to słowa, które często powtarzała założycielka naszego zgromadzenia: Bóg się zatroszczy.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze