fot. Gianna B/unsplash
Modlitwa według św. Teresy z Ávili – droga przyjaźni z Bogiem [FELIETON]
Święta Teresa z Ávili pisała, że modlitwa myślna to nic innego jak nawiązywanie przyjaźni z Bogiem. Przyjaźni, która – jak każda relacja – potrzebuje czasu, cierpliwości i wytrwałości. W świecie, który oferuje wszystko natychmiast, modlitwa uczy nas czekać, dojrzewać i pozwala coraz lepiej rozumieć drogę do nieba.
„Wielu świętych i dobrych ludzi opisało dobro, którego doświadcza ten, kto ćwiczy się w modlitwie, to znaczy w modlitwie myślnej. Chwała niech będzie Bogu za to! A gdyby nawet tak nie było, pomimo, że ja jestem mało pokorna, to jednak nie jestem na tyle zarozumiała, abym ośmieliła się mówić o tym.
A kto jej nie rozpoczął, na miłość Pana błagam go, niechaj nie pozbawia się takiego dobra. Nie ma się tu czego obawiać, a jedynie pragnąć; ponieważ, nawet jeśli nie jest tak zaawansowany – a jedynie ze wszystkich sił stara się, aby być doskonałym – aby zasługiwał na te smaki i przejawy czułości, które Bóg daje praktykującym modlitwę myślną, powoli zyskując, coraz lepiej będzie rozumiał drogę do nieba. A jeśli wytrwa […] to komu by On nie odpłacił, albowiem modlitwa myślna nie jest niczym innym […] jak nawiązywaniem przyjaźni” – pisała św. Teresa od Jezusa w „Księdze mojego życia”.
>>> Pokorna szkoła świętości – św. Jan od Krzyża [FELIETON]

Ćwiczyć się w życiu duchowym
Nie tylko święty Ignacy Loyola SJ (1491–1556) mówił o ćwiczeniu się w życiu duchowym. O ćwiczeniach w modlitwie wspominała także święta Teresa z Ávili (1515–1582), reformatorka zakonu karmelitańskiego.
W życiu, aby pewne rzeczy osiągnąć, często potrzebujemy wielu lat. Najpierw uczymy się w szkole podstawowej, później wybieramy dalszą drogę i idziemy do szkoły zawodowej, liceum albo technikum. Niektórzy idą dalej i wybierają studia, a następni jeszcze bardziej zagłębiają się w pracę naukową. Na to wszystko potrzeba czasu i doświadczenia. Nie da się tak po prostu przeskoczyć z pierwszej klasy szkoły podstawowej na studia.
Wydaje mi się, że w życiu duchowym często łapie nas zadyszka. „Już tyle lat próbuję, a wciąż mi nie wychodzi. To wszystko bez sensu” – myślimy. A może i w życiu duchowym potrzeba lat, by poznawać siebie i Pana Boga oraz stopniowo zbierać owoce? Gdy zasadzimy małą jabłonkę, nie wyda ona od razu tylu owoców, co duże drzewo. Czasem może się zdarzyć, że na początku nie będzie żadnych owoców – i powodów może być wiele. Zdaje mi się jednak, że wobec takiej jabłonki mamy więcej cierpliwości niż wobec siebie.
>>> Zwyczajna świętość błogosławionego Edmunda [FELIETON]

Poznanie przez doświadczenie
Przez praktykę tak naprawdę poznajemy daną rzeczywistość. Ktoś może świetnie wiedzieć, co to znaczy kochać kogoś bliskiego. Ale czym innym jest wiedzieć, a czym innym – faktycznie być w relacji miłości. Młoda kobieta może przeczytać wiele książek o macierzyństwie, o tym, jak powinno ono wyglądać. Jednak kiedy urodzi dziecko, rzeczywistość staje się pełniejsza. Nie tylko będzie wiedzieć – doświadczy tego wszystkiego na własnej skórze.
Podobnie jest w życiu duchowym. Możemy przeczytać wiele książek i wysłuchać pięknych konferencji, ale jeśli nie usiądziemy do modlitwy i nie spróbujemy odkryć, czego Pan Bóg chce nas nauczyć, często na niewiele się nam to przyda.
Święta Teresa w przytoczonym fragmencie pisze: „Nie ma się tu czego obawiać, a jedynie pragnąć; ponieważ, nawet jeśli nie jest tak zaawansowany – a jedynie ze wszystkich sił stara się, aby być doskonałym – aby zasługiwał na te smaki i przejawy czułości, które Bóg daje praktykującym modlitwę myślną, powoli zyskując, coraz lepiej będzie rozumiał drogę do nieba”.
Aby ćwiczyć się w modlitwie, trzeba ją przede wszystkim rozpocząć – trzeba pragnąć poznania Boga. Bóg chce udzielać nam swoich darów, ale – jak pisze Teresa – przez modlitwę myślną człowiek stopniowo je zyskuje i coraz lepiej rozumie drogę do nieba. Nic nie dzieje się od razu. Niestety, jesteśmy przyzwyczajeni do życia w świecie, który oferuje nam wszystko „tu i teraz”, na wyciągnięcie ręki.
>>> Wolność zaczyna się tam, gdzie stajemy w prawdzie [FELIETON]

Modlitwa jako relacja
Z Panem Bogiem jest jednak jak z drugim człowiekiem – potrzeba czasu, by nawiązać przyjaźń i miłość. Bóg zawsze czeka z otwartymi ramionami, ale to my musimy chcieć się do Niego zbliżyć. Każdy pewnie miał taką sytuację, kiedy ktoś nieznajomy chciał nas przytulić, a my nie czuliśmy się gotowi na taką bliskość. Jeśli nie znamy Boga, nie będziemy chcieli być blisko Niego. Modlitwa, jak pisze święta Teresa, jest nawiązywaniem przyjaźni – a na taką relację potrzeba czasu.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Świętość w XXI wieku [FELIETON]
Strażnicy człowieczeństwa na granicy – Podlaskie Ochotnicze Pogotowie Humanitarne [ROZMOWA]
Czy Jezus miałby konto na Instagramie? [FELIETON]





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny