fot. Freepik/rawpixel
Czas zadbać o swoje zdrowie. Nie tylko z okazji „wąsopada” [FELIETON]
Listopad. Powoli przyzwyczajmy się do tego, że właśnie w tym miesiącu zewsząd widzimy fotografie mężczyzn z wąsami. Często są to panowie, którzy na co dzień wąsów nie zapuszczają. Movember, zwany po polsku wąsopadem, to miesiąc, w którym przypomina się mężczyznom o konieczności robienia różnych badań.
Listopad to Miesiąc Walki z Męskim Rakiem. To bardzo ważny miesiąc – zwłaszcza, że mężczyźni nie przykładają tak wielkiej wagi do dbania o zdrowie i np. o robienie badań profilaktycznych. Początki akcji movember, przetłumaczonej po polsku na wąsopad, sięgają roku 1999. To wtedy, poprzez zapuszczanie wąsów, zaczęto wyrażać solidarność z mężczyznami zmagającymi się z nowotworami gruczołu krokowego oraz z rakiem jąder. Teraz to akcja o zasięgu ogólnoświatowym, coraz popularniejsza robi się także w Polsce. Movemeber skupia się na raku prostaty i jąder, ale myślę, że warto też ten czas potraktować szerzej – jako zachętę do dbania o męskie zdrowie w ogóle. Bo, niestety, zaniedbania z naszej strony pojawiają się na wielu poziomach.
>>> Najważniejsza dla niego była choroba i muzyka [RECENZJA]
Badaj się!
Moustache to po angielsku wąsy, november to listopad – połączenie tych dwóch słów dało nam movember. A po polsku wasopad – od wąsów i listopada. Dzięki skupieniu się na wąsach ta ogólnoświatowa kampania prozdrowotna ma przystępną, swobodną formę. A zarazem – podejmuje bardzo ważkie społecznie kwestie. Ma przyciągać – i to się chyba z roku na rok coraz bardziej udaje. Pomocni są na pewno celebryci, którzy dają swoją twarz – albo bardziej swoje wąsy – na rzecz tej kampanii. W Polsce w tym roku pewnie już wielu z nas widziało wąsatego Roberta Lewandowskiego. Można różnie oceniać zaangażowanie znanych ludzi w różne projekty – ale akurat w przypadku movember uważam, że ich im więcej – tym lepiej. Zwłaszcza, że to sprawa, która naprawdę łączy wszystkich mężczyzn – bez względu na poglądy polityczne itd., i faktycznie – swoje wąsy na jej rzecz dają mężczyźni z różnych środowisk. Jak wspomniałem, movember skupia się wokół dwóch nowotworów. Najpierw – wokół raka jądra. To nowotwór najczęściej dotykający młodych mężczyzn, przed 40. rokiem życia. Rokowania są dość dobre – o ile chorobę wykryje się wcześnie i rozpocznie się odpowiednią terapię. Drugi wąsopadowy nowotwór to rak prostaty. Choruje na niego co trzeci mężczyzna między 50. a 80. rokiem życia. I 80% panów po 80-tce. Również tutaj ważne jest wczesne wykrycie i podjęcie leczenia. Dlatego tak ważna jest profilaktyka. Podczas wąsopada mężczyźni zachęcani są nie tylko do robienia badania USG jąder, prostaty, do oznaczania poziomu PSA itd. – ale też do ciągłej samokontroli. Od lat podkreśla się znaczenie samobadania piersi w kontekście wykrywania u kobiet nowotworów piersi. Tak samo i mężczyźni powinni regularnie podejmować samobadanie jąder – bo to najlepszy sposób, by w porę wykryć coś niepokojącego. Zrobienie takiego samobadania jąder nie jest trudne – instrukcje znajdziemy m.in. na stronie zwrotnikraka.pl.

Daj sobie szansę!
Osobiście od lat wykonuję regularnie wszelkie badania profilaktyczne i staram się dbać o zdrowie. Niestety, takie podejście nie jest normą. Na stronie internetowej pacjent.gov.pl można znaleźć dane GUS-u, które mówią, że z porad lekarza korzysta tylko 55-65% mężczyzn, 10% mniej niż kobiet. Często zgłaszamy się do lekarza bardzo późno, gdy stany chorobowe są już mocno zaawansowane. Polak żyje średnio kilka lat krócej niż Polka (74 lata vs 82 lata). I danych tych trudno nie powiązać z większą niechęcia mężczyzn do robienia sobie badań. Za późno zgłaszamy się do lekarza – przez co za późno zaczynamy leczenie różnych chorób. Unikając wizyty u lekarza, sami odbieramy sobie szansę na długi i zdrowe życie. I owszem, jest w nas jakiś lęk przed pójściem do lekarza – bo przecież medyk może coś wykryć! Tylko właśnie o to chodzi – żeby dać lekarzowi szansę na to wykrycie. Bo jeśli on coś wykryje – to można zacząć leczenie. Niewykryta choroba nie znika – tylko wciąż się toczy, odbierając nam z każdym kolejnym dniem zwłoki szansę na długie i zdrowe życie. Dlatego trzeba apelować do mężczyzn (i do kobiet również): przebadajcie się! Zróbcie sobie badania, zanim będzie za późno. Dajcie sobie szansę. Jeśli mamy „na sumieniu” jakieś spore zaległości w badaniach profilaktycznych – to może warto movember potraktować jak pretekst, by coś zrobić. Zróbmy samobadanie jader i prącia, pójdźmy na usg, oznaczmy poziom PSA, ale zróbmy też cały pakiet kontrolnych badań laboratoryjnych, odwiedźmy swojego lekarza. Może warto pomyśleć też o usg całej jamy brzusznej, o ekg, o echu serca? Nie bójmy się powiedzieć, że coś nas niepokoi. Każdy z nas chciałby być wiecznie zdrowy – ale nie oszukujmy się – większość z nas mniejsze czy większe problemy zdrowotne dopadną. Dajmy więc lekarzom szansę na ich szybsze wykrycie. Gdyby nie regularne badania, związane z oddawaniem krwi, pewnie do dziś bym nie wiedział, że mam nadciśnienie. O kamieniach w woreczku żółciowym też wiem dzięki regularnym badaniom profilaktycznym. I dzięki temu mogę coś z nimi zrobić.
>>> Ta wyspa ma różne oblicza [FELIETON]
Poczytaj o zdrowiu!
Wziąłem ostatnio do ręki książkę „Męska Rzecz”, która ukazała się właśnie nakładem Wydawnictwa Znak. I przyznam, że sięgnięcie po ten tytuł może być dla wielu mężczyzn dobrym punktem wyjścia do tego, by pomyśleć na poważnie o swoim zdrowiu. Przede wszystkim lektura tej książki może pomóc rozprawić się z wieloma mitami dotyczącymi mężczyzn i męskości. Mitami, przez które mężczyznom może się wydawać, że nie warto chodzić do lekarza, dbać o zdrowie itd. – bo przecież „prawdziwy mężczyzna” jest twardy. Rozmówcy w „Męskiej rzeczy” (doktor Robert kowalczyk – psycholog i seksuolog kliniczny, doktor Paweł Świniarski – androlog i urolog, i Dawid Krawczyk – dziennikarz) pomagają mężczyznom przede wszystkim oswoić się z własnym ciałem, w jakimś sensie – polubić je i zaakceptować. I dzięki temu zareagować – gdy coś nas zacznie niepokoić. Przystępna forma rozmowy na pewno jest bardzo pomocna. Jako czytelnicy nie mamy poczucia otrzymywania ogromnych dawek wiedzy akademickiej – raczej po prostu przysłuchujemy się rozmowie prowadzonej przez profesjonalistów. Rozmowie, z której możemy wyciągnąć wiele dla siebie. To książka, która nauczy nas – mężczyzn – m.in. tego, że nie musimy być we wszystkim idealni, perfekcyjni; że powinniśmy zwracać uwagę na swoje potrzeby i na sygnały, które daje nam ciało. Ale sporo miejsca autorzy poświęcają też na kwestie związane ze zdrowiem psychicznym mężczyzn. Codziennie w Polsce życie odbiera sobie ok. 13 osób – w zdecydowanej większości (ok. 11 osób) to mężczyźni. Tylko te liczby pokazują, że z męską psychiką jest bardzo krucho. Dobrze, że powoli zmienia się podejście społeczne – i do lamusa odchodzi myślenie, że „facet musi być twardy, nie powinien płakać, okazywać emocji itd.”. Autorzy piszą więc i o męskiej depresji, i o tym, jak układać sobie relacje z innymi, i o tym, że emocje są nam potrzebne do życia. Dla mężczyzn ważne jest też zdrowie seksualne – i sprawność w tym względzie – dlatego i takich tematów nie brakuje w „Męskiej rzeczy”. Dobrze się stało, że Wydawnictwo Znak wydało tę książkę właśnie teraz. Podejmuje oczywiście tematy szersze niż te związane z movembrem – ale to właśnie teraz warto po nią sięgnąć. Warto ją potraktować jak pretekst, by zadbać o własne zdrowie. Warto się nauczyć, że profilaktyka i zdrowy styl życia to naprawdę recepta na długie życie. Zresztą, dotyczy to nie tylko mężczyzn – ale każdej osoby. Tego zdrowia – i dbania o nie – Państwu i sobie życzę.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
W Łodzi udało się przedłużyć lato [RECENZJA]
Pochwalony bądź, Panie! Zachwycić się światem [MISYJNE DROGI]
Jesienne wieczory z książką





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny