Fot. s. Agnieszka Eltmann MChR

A może tak „poodpoczywać w Panu Bogu”?

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Bardzo podoba mi się inspirujące i żartobliwe zdanie powtarzane we wspólnocie Przyjaciół Miłości Miłosiernej: „Kontemplacja to nie to, co myślisz”. Właśnie – ona jest zupełnie czymś innym niż wysiłek skupienia. Okres Bożego Narodzenia to dobry czas, by podejść do modlitwy zupełnie inaczej niż dotychczas. Trwanie przed żłóbkiem może nas nauczyć prostego bycia z Bogiem.

Fot. s. Agnieszka Eltmann MChR

W pomyśle św. Franciszka na to, by aranżować stajenkę betlejemską w kościele, jest właśnie coś dziecięcego. Tylko czy mamy odwagę, by „zawiesić myślenie” i choć raz spróbować „poodpoczywać w Panu Bogu”? W czasie Bożego Narodzenia po prostu posiedzieć przy stajence. Wylać przed Nim swoje serce, a potem już tylko zwyczajnie pobyć, a nawet pogapić się jak dziecko z „rozdziawioną” buzią.  Wcale nie trzeba się tego wstydzić. Bycie z Jezusem wszystko upraszcza i wiele porządkuje. Jedyne czego potrzeba, to odwagi „tracenia czasu” przed Nim, z Nim i dla Niego.

W tym byciu z Jezusem nie trzeba się krępować piętrzących się w głowie myśli – one będą. Ale w tej stajni betlejemskiej, czego tam nie było? Słoma, siano, cały, niekoniecznie pachnący, inwentarz – to wszystko jest i w nas, prawda? Może zatem zamiast mocować się w głowie z myślami wystarczy Małemu Jezusowi zwyczajnie składać je pod nogi? Tak zresztą pewnie doradziłaby nam inna święta przyjaciółka – Teresa od Dzieciątka Jezus.

Fot. s. Agnieszka Eltmann MChR

Pokorne trwanie przy szopce, zapatrzenie w Tajemnicę, nic lepiej nas nie uczy przeżywania liturgii. Po pierwsze: milczenie Maryi i Józefa, bycie bardziej sercem, skupione pochylenie. Po drugie: jest miejsce i na chóry anielskie – misterium piękna, którego naszą ludzką głową po prostu nie ogarniemy. Zgoda na tajemnicę, ale i wytrwały wysiłek troski o czyste piękno: serca, słowa i gestu. Po trzecie: wcale nie najmniej ważne: są w żłóbku pasterze. To nie jest wcale przypadek, że Mały Król narodził się wśród najbiedniejszych z biednych. Jaka prosta i niewyrafinowana musiała być ich piosenka.

Ksiądz Jan Twardowski pisał „Jestem, bo Jesteś na tym stoi wiara” – i to chyba jest najlepsza na te dni modlitwa. W tym czasie bądźmy z naszym Bogiem tacy, jacy jesteśmy, serce w Serce. Bądźmy dziecięcy. To wcale nieprawda, że „już po Świętach”. „Jestem, bo Jesteś…” – odpocząć w Panu Bogu, na to zawsze jest dobry moment.

*tekst inspirowany duchowością Przyjaciół Miłości Miłosiernej.

Fot. s. Agnieszka Eltmann MChR

A może tak „poodpoczywać w Panu Bogu”?
6 (100%) 2 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze