fot. Anna Gorzelana/misyjne.pl
Nie boją się trudnych pytań. Przystanek Jezus znów rozbił bazę przy Pol’And’Rock Festival [REPORTAŻ]
Między koncertami, kolorowymi namiotami i festiwalowym gwarem można natknąć się na miejsce, w którym da się znaleźć ciszę, rozmowy inne niż zwykle, a obok sceny wypełnionej muzyką stoi kaplica adoracji. Przystanek Jezus po raz kolejny zaprasza uczestników Pol’And’Rock Festival do spotkania z Chrystusem przez obecność, słuchanie i autentyczne relacje. Tym razem towarzyszy mu hasło: „Budujemy Kościół bez ścian”.
Ewangelizatorzy nie „tylko” się modlą. Poza codzienną Eucharystią w ramach Przystanku Jezus odbywają się także rozmowy z psychologami, świadectwa, koncerty oraz dyskusje na tematy, które bywają trudne dla wielu będących nawet wewnątrz Kościoła.

Przystanek Jezus od ponad dwudziestu lat towarzyszy największemu festiwalowi w Polsce (kiedyś Przystankowi Woodstock, dziś Pol’And’Rock Festival). Powstał jako odpowiedź na pragnienie dotarcia z Ewangelią tam, gdzie gromadzą się tysiące młodych ludzi. Nie chodzi jednak o organizowanie alternatywy dla muzycznego festiwalu, bo istotą tej inicjatywy jest spotkanie – z człowiekiem i z Bogiem. Przed wyjściem na teren festiwalu ewangelizatorzy przeżywają wspólny czas modlitwy, konferencji i przygotowania, tworząc wspólnotę, która później wychodzi do ludzi. W tym roku w Przystanku Jezus bierze udział ponad 300 osób zaangażowanych w posługę.
Dla wielu z nich to także osobista historia. – Pan Bóg posłużył się kiedyś ludźmi, żeby mi o sobie przypomnieć. Odkryłam, że Jezus kocha mnie taką, jaka jestem. Dlatego nie można zachować tego dla siebie. Trzeba się tym dzielić, żeby inni też mogli przemieniać swoje życie – mówi Ewelina, która od lat uczestniczy w Przystanku Jezus.

Ewangelizacja zaczyna się od słuchania
Ewangelizatorzy z Przystanku Jezus najpierw słuchają festiwalowiczów z Pol’And’Rock. Spotkania – przy kawie, na trawie, podczas spaceru między koncertami – często stają się początkiem głębszych rozmów o wierze, życiu, cierpieniu czy poszukiwaniu sensu. Jak podkreśla rzecznik Przystanku Jezus, o. Damian Piątkowiak SVD, organizatorzy nie przyjeżdżają na festiwal po to, by zamknąć się we własnym środowisku. Wręcz przeciwnie – każdego roku dostosowują przestrzeń i sposób działania tak, aby być jak najbliżej uczestników festiwalu. Zmiana lokalizacji sceny czy otwarcie ogrodu nie są przypadkowe. – Chcemy, żeby uczestnicy Pol’And’Rock łatwo nas znaleźli i mieli ułatwiony kontakt z nami. To człowiek jest najważniejszy, a nie nasze przyzwyczajenia – tłumaczy o. Piątkowiak. Dla wielu uczestników festiwalu Przystanek Jezus to pierwszy kontakt z Kościołem od wielu lat.


Nie uciekać od trudnych tematów
Organizatorzy Przystanku Jezus nie boją się tematów, które budzą emocje i często dzielą także samych wierzących. Wśród zaplanowanych wydarzeń znalazły się spotkania o medytacji chrześcijańskiej, ojcostwie, niepełnosprawności czy doświadczeniu życia na marginesie społeczeństwa. Jednym z wydarzeń była czwartkowa konferencja o. Mateusza Filipowskiego OCD poświęcona pytaniom: „Dlaczego Kościół nie uwierzył dzieciom? Jak być w Kościele w obliczu przestępstw na tle seksualnym?”. Karmelita mówił o konieczności uczciwego zmierzenia się z krzywdą osób skrzywdzonych oraz o tym, że Kościół nie może uciekać od trudnych pytań, jeśli chce odzyskiwać wiarygodność i naprawdę towarzyszyć ludziom. – Postawa „nic się nie stało” sprawia, że dzieci są nadal krzywdzone, a to oznacza również, że dorośli nadal cierpią – wyjaśnia o. Mateusz Filipowski OCD, mówiąc o problemie przekładania dobra instytucji nad dobro dziecka, nazywając to „problemem generacyjnym”.

Nie zabrakło także przestrzeni na świadectwa osób, które doświadczyły nawrócenia, cierpienia czy wychodzenia z uzależnień i życiowych kryzysów. Jak wyjaśnia rzecznik Przystanku Jezus, dobór tematów nie jest przypadkowy. Z rozmów prowadzonych podczas ewangelizacji wynika, że wielu uczestników Pol’And’Rock to osoby ochrzczone, które kiedyś były blisko Kościoła, dziś jednak trzymają się od niego z daleka. – Często mówią, że wierzą w Boga, ale mają problem z Kościołem. Nierzadko dlatego, że zostali zranieni lub źle potraktowani – mówi Damian Piątkowiak SVD. Dlatego podczas Przystanku Jezus podejmowane są także kwestie przemocy, wykorzystywania czy kryzysów we wspólnocie. Jak tłumaczy rzecznik, ważne jest ukazanie, że Kościół nie boi się takich rozmów, chce powiedzieć „przepraszam”, wysłuchać i uczyć się na własnych błędach.


Człowiek ważniejszy niż program
Nowością, która zwraca uwagę, jest namiot, w którym można skorzystać z bezpłatnych porad psychologicznych. Codziennie uczestnicy festiwalu mogą porozmawiać ze specjalistami. Obok konferencji i rozmów centralnym punktem każdego dnia Przystanku Jezus jest Eucharystia, adoracja Najświętszego Sakramentu oraz wspólna modlitwa.
Wieczorami baza tętni muzyką. Na scenie występują m.in. House of Light, anMari, Play All Day, The Hilgrims, Redhead Hero, Anatom czy Boanerges Bikers Band. Na Przystanku Jezus nie brakuje też spotkań z gośćmi, sesji pytań i odpowiedzi (tzw. Q&A) oraz przestrzeni na mniej formalne rozmowy – takich jak dobrze znane uczestnikom „Zagnij siostrę”. Ta różnorodność nie jest przypadkowa. Ewangelię można głosić na wiele sposobów – rozmową, muzyką, świadectwem, wspólną modlitwą czy nawet z pozoru prostym byciem obok drugiego człowieka.

Świeccy stanowią zdecydowaną większość uczestników Przystanku Jezus. Wśród ponad dwustu ewangelizatorów każdego dnia obecnych jest kilkunastu księży oraz siostry zakonne i klerycy. Jednak to osoby świeckie najliczniej wychodzą na festiwalowe alejki, by rozmawiać z uczestnikami.

Kościół, który wychodzi
Przystanek Jezus od początku pokazuje Kościół poza murami świątyń – rozbity na polu namiotowym, czasem przybrudzony kurzem i obecny także wśród koncertowego tłumu. To zresztą podkreśla hasło tegorocznej edycji: „Kościół bez ścian”. Księża, siostry zakonne i dziesiątki świeckich ewangelizatorów razem wychodzą na teren festiwalu. – Pan Jezus wychodził do człowieka i Kościół również powinien wychodzić. Mamy pokazać, że Jezus żyje, że jest obecny nie tylko w historii, ale także dziś – w sakramentach, w Eucharystii i w drugim człowieku – mówi kleryk Szymon, jeden z uczestników Przystanku Jezus.


Miejsce spotkania
Przystanek Jezus nie jest konkurencją dla największego festiwalu muzycznego w Polsce, ale proponuje cichą „odskocznię” – przestrzeń, w której można się choć na chwilę zatrzymać, pobyć w cieniu, posłuchać, zadać pytania, wziąć udział w medytacji albo po prostu usiąść z kimś i porozmawiać. Może właśnie dlatego od lat to wydarzenie przyciąga nie tylko osoby wierzące. Jak wynika z rozmów z uczestnikami, dla jednych Przystanek Jezus jest nieznanym obliczem Kościoła, dla innych iskrą tęsknoty za drogą do Boga, a dla jeszcze innych okazją do przełamania stereotypów.

Dla samych ewangelizatorów to kolejna lekcja pokory i przypomnienie, że owoców ich pracy często nie widać od razu. I przede wszystkim – jak podkreślają uczestnicy ewangelizacji – na Przystanku Jezus najważniejsze nie są sceny, koncerty ani frekwencja, ale spotkanie z drugim człowiekiem, który, niezależnie od swojej historii, zasługuje na to, by zostać wysłuchanym.






























| Galeria (30 zdjęć) |
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Ruszył Przystanek Jezus – ewangelizacja na festiwalu Pol’and’Rock
Leon XIV: Ewangelizacja to nie łagodzenie wymagań, to świadectwo
Nadzieja pośród zgiełku. Przystanek Jezus 2025 [REPORTAŻ]





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny