domena publiczna/wikipedia

Zofia Kędziora: „Noli me tangere”. Mario, nie dotykaj mnie!

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

On zmartwychwstał. Nic nigdy nie będzie bardziej pewne. – W życiu wiary (…) niezbędna jest pamięć, która sprawia, że wiara staje się żywa, a nie muzealna. Jest to pamięć, która nie zamyka się w historii, ale spotyka Jezusa tu i teraz – mówił Franciszek podczas jednej z liturgii wigilii paschalnych. Tak właśnie było w przypadku Marii Magdaleny, która przyszła z wonnościami do grobu Jezusa. Jezus powiedział jej wtedy coś bardzo nieoczekiwanego, a mówiąc inaczej – coś dziwnego.

Maria Magdalena natomiast stała przed grobem, płacząc. A kiedy [tak] płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa – jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: «Niewiasto, czemu płaczesz?». Odpowiedziała im: «Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono». Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. Rzekł do niej Jezus: «Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?». Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: «Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę». Jezus rzekł do niej: «Mario!». A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: «Rabbuni», to znaczy: Nauczycielu! Rzekł do niej Jezus: «Nie zatrzymuj Mnie [łac. „Noli me tangere”, tłumaczone także jako „nie dotykaj mnie!” – przyp. red.], jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego”». Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom: «Widziałam Pana i to mi powiedział» (J 20, 11-18).

>>> Ona wiedziała, jak smakuje prawdziwa tęsknota

To jest coś niezrozumiałego. Maria, jeszcze przed momentem zrozpaczona, myślała, że Jezus jest w grobie, rozpoznaje Go, gdy ten zwraca się do niej: „Mario!”. Gdy ta chce Go dotknąć, On odsuwa się od niej i mówi, żeby tego nie robiła. Być może przypomniała sobie w tej chwili te wszystkie momenty, gdy Jezus dotykał ludzi, a nawet ślinił palce i tak ich uzdrawiał. Dotykiem. A teraz nie pozwala się dotknąć. To musiało być trudne dla Marii, która zapłakana z tęsknoty i miłości rozpoznaje swojego nauczyciela, a Ten mówi, że musi iść dalej. A Maria nie może Go zatrzymać. Dla mnie to też było niezrozumiałe. Jakby radykalnie Jezus przestał już być człowiekiem, a stał się już tylko Bogiem.

Giotto di Bondone, „Noli me tangere”

Giotto di Bondone, „Noli me tangere”/Wikipedia

Maurice Zundel, mało znany w Polsce teolog, w książce „Silence, parole de vie” niezwykle trafnie tłumaczy, dlaczego tak się stało. Pisze on:

Jezus, prosząc Marię Magdalenę, aby Go nie dotykała, wskazuje, że gdy zmartwychwstanie się wypełni, związek między istotami ludzkimi i jego Osobą nie może już być fizyczny, ale musi być więzią serca z sercem (…). Maria musi zrozumieć, że jedyną możliwą drogą jest wiara, że ​​ręce nie mogą dotrzeć do Osoby. To nie jest coś zewnętrznego. Wiara jest wewnątrz i właśnie tam możemy zbliżyć się do Boga. Podobnie później, gdy Tomasz wyciągnął rękę, by dotknąć ran Jezusa, Jezus oświadcza: „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 20,29).

Powtórzę to jeszcze raz: być może nie było to łatwe dla Marii. Jednak wiedziała, że musi iść i powiedzieć o tym pozostałym apostołom. Że nie może tego zostawić dla siebie. Doświadczenie nawrócenia i głębokiej relacji z Chrystusem nie pozwalało jej zatrzymać się w miejscu. Jej droga wiary niejako zmusiła ją, by poszła dalej.

>>> Maria Magdalena. Apostołka apostołów – a nie prostytutka

– Zadajmy sobie pytanie: dokąd zmierzam w życiu? Czasami kierujemy się zawsze i tylko ku naszym problemom, których nigdy nie brakuje, a idziemy do Pana jedynie po to, by nam pomógł. Ale wówczas ukierunkowują nas nasze potrzeby, a nie Jezus. I zawsze jest to poszukiwaniem Żyjącego wśród umarłych – mówił Franciszek w czasie tej samej liturgii wigilii paschalnej. – Ileż to razy po spotkaniu z Panem powracamy między umarłych, kręcąc się w nas samych, by odgrzebać żale, wyrzuty sumienia, rany i niezadowolenia, nie pozwalając Zmartwychwstałemu Panu, aby nas przemienił. Drodzy bracia i siostry, dajmy Żyjącemu centralne miejsce w życiu! – dodał papież.

Doświadczenie zmartwychwstania nie musi być tylko radosnym przeżyciem, ale może przede wszystkim zrozumieniem i przyjęciem, że to Bóg wciąż wyrywa nas z naszych niewoli i wciąż popycha do tego, by iść dalej, nie zatrzymywać się w miejscu. By mieć dojrzałą wiarę, która nie potrzebuje już dotyku i emocji, ale pewności, że bez względu na to, co by się działo, śmierć nie ma i nie musi mieć nad nami już władzy. Została na krzyżu pokonana, raz na zawsze.

Zobacz także
Wasze komentarze